W wyborach parlamentarnych w 2026 roku będę zabiegać o mandat od Węgrów, który pozwoli mi utrzymać kraj z dala od wojny w Europie - powiedział w środę w wywiadzie dla telewizji M1 premier Węgier Viktor Orban.


- Proszę naród o wzmocnienie mnie w utrzymywaniu Węgier poza europejskim sojuszem wojennym – oświadczył Orban, podkreślając, że nadchodzące wybory wyjaśnią, czy Węgry dołączą do koalicji chętnych pomagającej Ukrainie, czy też pozostaną neutralne.
- Jeśli pozostaniemy poza, możemy utrzymać gospodarkę pokojową. Alternatywą jest gospodarka wojenna – ostrzegł premier. Dodał, że to drugie oznaczałoby „wysłanie naszych pieniędzy do Brukseli, potem na Ukrainę i zubożenie Węgier”.
Wybory parlamentarne na Węgrzech mają się planowo odbyć w kwietniu 2026 roku. Od miesięcy większość niezależnych sondaży daje przewagę opozycyjnej partii TISZA, chociaż w ostatnich badaniach różnica poparcia między ugrupowaniem Petera Magyara i rządzącym Fideszem premiera Orbana nieznacznie spadła.
W opublikowanym w środę artykule portalu Euronews węgierskie wybory umieszczono na szczycie listy głosowań, które wpłyną na funkcjonowanie Europy w nadchodzącym roku. „Rok 2026 może oznaczać koniec najdłuższego nieprzerwanego okresu sprawowania władzy w UE” - zauważył portal.
„Orban znajduje się w centrum europejskiego obozu narodowo-konserwatywnego, ściśle utożsamiając się ze światopoglądem prezydenta USA Donalda Trumpa i otwarcie kwestionując politykę UE w sprawach migracji, standardów demokratycznych, a w szczególności wojny na Ukrainie” - napisał Euronews.
Podkreślono, że „zmiana przywódcy (na Węgrzech) mogłaby przetasować dynamikę władzy w Radzie Europejskiej w kluczowym momencie dla przyszłości Ukrainy”.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ kar/
























































