Jeden z globalnych liderów w produkcji wind prognozuje, że społeczeństwo staje się coraz bardziej przemęczone i starzejące się, przez co korzystanie ze schodów będzie dla wielu osób zbyt uciążliwe. W efekcie ten trend ma przełożyć się na rosnące zapotrzebowanie na windy.


W miarę starzenia się społeczeństw - a dzieje się tak w Europie, będzie się to działo w Chinach i wszędzie indziej - pojawia się potrzeba instalowania wind - powiedział Uday Yadav, dyrektor generalny niemieckiej firmy TK Elevator, w wywiadzie dla "Financial Times".
Japonia to kraj o najstarszej populacji na świecie - niemal 30 proc. mieszkańców ma tam ponad 65 lat, wynika z danych Our World in Data. Obecnie jedna na dziesięć osób na świecie należy do tej grupy wiekowej, a do 2050 roku odsetek ten ma wzrosnąć do 16 proc.
Starzenie się społeczeństw przekłada się na rosnące zapotrzebowanie na modernizację budynków - zarówno poprzez instalowanie wind w starszych obiektach, jak i unowocześnianie już działających urządzeń. Jak wskazał Yadav, na świecie działa około 22 mln wind, z czego blisko 30 proc. ma ponad 20 lat i potencjalnie kwalifikuje się do modernizacji.
Około dwie trzecie popytu na nowe instalacje generują budynki niskie i średniej wysokości. Jednocześnie segment modernizacji - obejmujący remonty i unowocześnianie istniejących urządzeń - notował średnioroczny wzrost sprzedaży na poziomie 13 proc. w okresie trzech lat do września 2025 roku, według danych spółki - czytamy w wywiadzie "Financial Times" z TK Elevator.
TK Elevator to spółka sprzedana w 2020 roku przez niemiecki konglomerat przemysłowy Thyssenkrupp funduszom private equity Advent International oraz Cinven za 17,2 mld euro - współpracuje obecnie z bankierami nad potencjalną ofertą publiczną. Według osób zaznajomionych ze sprawą możliwy debiut mógłby wycenić spółkę na około 25 mld euro. Firma odmówiła komentarza na ten temat.
Codzienne dramaty w cieniu rynkowych rozmyślań
Warto przytoczyć także historie, które są tak blisko nas. Problem braku wind w starszych budynkach nie znika - przeciwnie, wraz ze starzeniem się społeczeństwa staje się coraz bardziej dotkliwy. Jak czytaliśmy w "Financial Times", globalne trendy demograficzne napędzają boom na modernizację budynków. Ale za statystykami kryją się konkretne ludzkie dramaty.
W reportażu programu "Interwencja" stacji Polsat mieszkańcy jednego z bloków opowiadali, jak brak windy zamieniał ich codzienność w barierę nie do pokonania.
Dla pani Wiesławy trudnością było samo stanie, a co dopiero schodzenie po schodach - Noga mi się podwija i muszę się bardzo pilnować, żeby nie upaść. Winda jest czymś bardzo potrzebnym - mówiła.
Pani Elżbieta doświadczyła problemów po wyjściu ze szpitala - Zadzwoniłam do lekarza, kazał przyjechać. Nie mogłam zejść z czwartego piętra. Moją "windą" był syn. Na plecach mnie zniósł - opowiada.
Czuję się jak w więzieniu, nie mogę schodzić - stwierdził pan Jacenty.
Dźwig mógłby odmienić także codzienność wielu innych osób. Przykładem może być historia pani Krystyny i pana Stanisława. Pani Krystyna mówiła, że mąż leczył się na Parkinsona i miał słabe nogi. Gdy tylko zaczepił o stopień, przewracał się, a codzienne wchodzenie i schodzenie po schodach było dla nich niemal niemożliwe. Winda byłaby dla nich prawdziwym zbawieniem.
Te historie pokazują, że debata o modernizacji budynków to nie tylko kwestia rynku i miliardowych wycen spółek, ale przede wszystkim realna walka o godność i samodzielność ludzi.
oprac. WM
























































