Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO) wykazało wady w moderacji dezinformacji przez platformy społecznościowe podczas wyborów w Rumunii, Mołdawii, Bułgarii, na Węgrzech, Cyprze i Malcie w 2025 i 2026 r. Problemem były m.in. nielegalne reklamy polityczne.


W raporcie opublikowanym w październiku przez factcheckingową sieć EDMO stwierdzono, że mimo zgłoszenia fałszywych treści do serwisów społecznościowych, niewiele z nich zostało usuniętych. Świadczy o tym m.in. usunięcie zaledwie 6 z 251 fałszywych kont na TikToku (2,4 proc.) podczas wyborów prezydenckich w Rumunii w maju 2025 r. Z kolei działania naprawcze związane z rumuńską infosferą podjęte przez firmę Meta były minimalne, a platforma X praktycznie nie zareagowała.
Ponadto dziennik anonimowe konta na Facebooku wydały ponad 60 tys. euro na nieoznaczone reklamy polityczne w pierwszych tygodniach kampanii w Rumunii. Pojawiły się także treści wygenerowane przez AI, w tym strony internetowe podszywające się pod rumuńskie instytucje i media, których autorzy byli wcześniej kojarzeni z rosyjskimi działaniami dezinformującymi.
Analitycy zwrócili również uwagę, że wiele zgłoszonych fałszywych kont oraz postów na TikToku podczas wyborów w Rumunii, ale także wyborów parlamentarnych w Mołdawii we wrześniu 2025 roku i na Węgrzech w kwietniu 2026 roku zostało usuniętych dopiero pod koniec kampanii wyborczych.
Sfabrykowane sondaże i miliony odsłon nieoznaczonych treści
Według EDMO problem z moderacją treści mógł wynikać z braku odpowiednich zespołów w serwisach społecznościowych, znających języki rumuński, mołdawski czy bułgarski, a także mających wiedzę o sytuacji politycznej w tych krajach.

W raporcie wskazano, że podczas kampanii na Węgrzech firmy Meta i Google miały umożliwiać promowanie reklam politycznych partii rządzącej bez jednoznacznego oznaczenia ich jako treści wyborczych. Google klasyfikował te materiały jako treści rozrywkowe, finansowe lub związane z internetem.
Według doniesień, niektóre z nich dotarły do milionów użytkowników Facebooka w kraju liczącym niespełna 10 milionów mieszkańców. Podczas gdy jeden z materiałów, który nie był promowany płatnie, uzyskał zaledwie 28 tysięcy wyświetleń – czytamy w dokumencie.
Podczas wyborów parlamentarnych w Bułgarii w kwietniu 2026 roku EDMO odnotowało zmasowaną i skoordynowaną kampanię propagandową rosyjskich mediów. Przejawiała się ona m.in. zalewem setek komentarzy, które w ciągu zaledwie kilku minut pojawiały się pod postami krytycznymi wobec Rosji oraz wpisami popierającymi Unię Europejską i Ukrainę.
Platformy społecznościowe reagowały za późno lub wcale
Przykładem opieszałości platform społecznościowych w walce z dezinformacją była sytuacja podczas majowych wyborów parlamentarnych na Cyprze w 2026 r. W ostatnich tygodniach kampanii na Facebooku pojawiło się ponad 450 dezinformujących reklam politycznych, w tym sfabrykowane sondaże opinii publicznej. Koncern Meta usunął fałszywe treści dopiero w przededniu głosowania.
Z kolei podczas wyborów na Malcie w tym samym miesiącu eksperci zwrócili uwagę na błędy Google. Algorytmy platformy zaklasyfikowały setki reklam politycznych jako materiały związane m.in. ze sztuką i rozrywką, a wiele z nich nie zawierało wymaganej informacji o źródle finansowania.
W swoich referencjach EDMO wskazało, że skuteczna walka z dezinformacją powinna polegać na oznaczaniu fałszywych lub wprowadzających błąd materiałów wraz z wyjaśnieniem przyczyn tej oceny. Zdaniem autorów raportu, usuwanie takich treści przez portale społecznościowe bez komentarza może sprzyjać powstawaniu nowych teorii spiskowych. Stwierdzono także, że większą skuteczność przynosi sankcjonowanie działań botów oraz kont osób notorycznie naruszających prawo oraz zasady platform niż skupianie się na pojedynczych treściach.
Autorzy poinformowali, że raport nie objął wyborów w Danii, Szwecji oraz na Łotwie, które ich zdaniem „nie były w znaczącym stopniu dotknięte kampaniami dezinformacyjnymi na portalach społecznościowych”. (PAP)
mzb/ pś/































































