Marek Montoya z Tele-Polska Holding: nasza spółka nie jest dla spekulantów

Rozmowa z Markiem Montoya - Członkiem Zarządu Tele-Polska Holding S.A. odpowiedzialnym za rozwój grupy.

Marek Montoya, członek zarządu Tele-Polska Holding
Marek Montoya, członek zarządu Tele-Polska Holding (TPH)

Bankier.pl: Spółka osiągnęła blisko 120 mln przychodów w 2009 roku. Jakich wyników można spodziewać się w 2010?

Marek Montoya: Nie podajemy prognoz. Pracujemy nad tym aby osiągać coraz lepsze rezultaty. Ambicje mamy spore. Na razie finansujemy się sami posiłkując się również gotówką z niewielkiej emisji na NewConnect, co oczywiście niesie ze sobą pewne ograniczenia. Jest w tym jednak i pewien plus.

Możemy skupić się na najważniejszych kwestiach związanych z dalszym rozwojem grupy TPH i poprawą jej efektywności. Kiedy będziemy gotowi, poprosimy inwestorów o gotówkę. Dużą gotówkę, która będziemy mogli efektywnie wykorzystać i która zostanie zainwestowana przez przygotowaną do absorpcji takich środków organizację, mająca wizję, strategię, narzędzia i odpowiednie zasoby kadrowe. Choć efekty naszej pracy może nie są spektakularne, to jednak są widoczne i dobre. Rok do roku grupa Tele-Polska Holding poprawiła wskaźnik EBITDA sześciokrotnie, odnotowała zysk netto poprawiając rentowność i nie sięgała przy tym po żadne kredyty.

Poprawiła także sytuację majątkową a kapitały własne wzrosły o przeszło 120% do 31,4 mln zł. W organizacji zachodzą pozytywne zmiany i nie mówię tylko o tych zaprezentowanych w sprawozdaniach. Biznes zaczyna nabierać bardziej korporacyjnego charakteru. Przy coraz większej skali działalności, ma to znaczenie, zwłaszcza w kontekście jej stabilności i bezpieczeństwa.
B: Struktura grupy jest niecodzienna. Notowana na rynku Tele-Polska Holding nie prowadzi działalności telekomunikacyjnej…

MM: Tak, to prawda a co więcej nie widzimy takiej potrzeby. Grupa operacyjnie działa poprzez cztery spółki zależne, w których TPH posiada 100% udziałów i głosów, na rynku detalicznym i hurtowym, w kraju i za granicą. Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Przede wszystkim, spółki mogą koncentrować się na swojej podstawowej działalności, konkretnych produktach i ściśle określonych grupach odbiorców. Jest to duże ułatwienie w kontekście kontroli kosztów i inwestycji w zasoby.

Spółka matka dba zaś o zrównoważony rozwój całej grupy, biorąc na swoje barki wszystko to, co nie dotyczy bezpośrednio pozostałych podmiotów oraz racjonalizującą wszystkie koszty, nie związane bezpośrednio ze sprzedażą.

Będąc jednak blisko działalności operacyjnej tych spółek – dosłownie, pracujemy bowiem w tej samej lokalizacji - możemy interweniować i inspirować konkretne działania, służące zwiększeniu przychodów i poprawie marż. Strategia, planowanie, praca nad nowymi produktami - wszystko to tak naprawdę powstaje w TPH przy współudziale poszczególnych spółek zależnych. Jest jeszcze jedna zaleta takiej struktury i funkcjonowania grupy. Potencjalne konsolidacje i transakcje kapitałowe z udziałem spółek zależnych, mogą zostać zrealizowane efektywniej i skuteczniej. A takie wydarzenia prędzej czy później będą miały miejsce.

B: Skoro o tym mowa - zapowiadaliście przejęcia... Co się dzieje w tym obszarze?

MM: Informując o takich planach określiliśmy też kryteria jakimi się kierujemy. Jak na razie, nie znaleźliśmy podmiotów, które by pasowały do naszej strategii oraz były wyceniane na akceptowalnym przez nas poziomie. Przyznaję jednak, że nie prowadzimy bardzo intensywnych poszukiwań, bowiem wciąż jest wiele do zrobienia w samej grupie. Obecnie prowadzimy luźne i nieformalne rozmowy z dwoma niedużymi podmiotami i tylko tyle na ten temat mogę obecnie powiedzieć.

B: TPH niezbyt często publikuje informacje o swojej działalności, czy jest jakiś szczególny powód tego stanu rzeczy?

MM: Tele-Polska Holding S.A. publikuje wszystkie informacje do jakich jest zobligowana oraz wszystkie te, które sama uznaje za istotne a jednocześnie nie zagrażające jej interesom. Charakter naszej działalności nie ma jednak w sobie nic spektakularnego. Nie podpisujemy wielkich kontraktów, obecnie nie realizujemy ogromnych inwestycji. Myślę, że z czasem, będzie się to zmieniać. I nie ma to nic wspólnego z niechęcią do informowania o tym co się dzieje w spółce. Przeciwnie. Zawsze chętnie odpowiadamy na pytania akcjonariuszy, często robię to osobiście.

Inwestor, zwłaszcza długoterminowy, który zrozumie specyfikę naszej działalności, nie powinien upatrywać w tym problemu.. Spekulant owszem, bo z punktu widzenia realizacji szybkiego zysku, grania pod informacje, spółka po prostu się do tego nie nadaje. Myślę, że jest jeszcze jedna sprawa, na którą zwróciłbym uwagę w tym kontekście… Na rynku NewConnect jest dziś ponad 100 podmiotów i znacznie mniej inwestorów niż na rynku głównym. Trudniej zatem tej zbiorowości śledzić i reagować na poszczególne informacje płynące ze spółek.

Nawet publikowane przez nas informacje podawane zarówno przez systemy ESPI, EBI oraz komunikaty prasowe, bywają niedostrzegane a przecież jesteśmy jedną z największych spółek na NC. Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie brak reakcji na informację o niedawnym zwiększeniu stanu posiadania akcji przez W Investments Ltd. kontrolowaną przez członka rady nadzorczej TPH. Właściciela w transakcji pakietowej zmieniło 10% walorów o wartości 7,2 mln zł jednego dnia. I co? I nic! Dopiero po kilku dniach można było zaobserwować jakąś reakcję, choć głównie na forach internetowych.

B: A może spółka nie jest tak interesująca dla inwestorów z uwagi na małą ilość walorów w wolnym obrocie (tzw. free-float)?

MM: Nie zapominajmy, że jesteśmy na rynku NewConnect. Nie stosujmy tych samych miar co na parkiecie głównym. Nie przemawia do mnie koncepcja wedle której płynność papierów na NewConnect powinna być jak największa. Nie ma tu wciąż ani tak dużych inwestorów, jak na głównym parkiecie, ani tak dojrzałych spółek, których właściciele chętnie spieniężyliby cześć swoich akcji. Przeciwnie. Czemu dotychczasowi właściciele i większościowi akcjonariusze mają oddawać więcej akcji innym lub rozwadniać się, niż jest to konieczne? To jest właśnie specyfika tego rynku, jego zaleta ale też i zwiększone ryzyko. Zaś ambitne spółki, które zdrowo się rozwijają z czasem na pewno będą emitowały akcje, choć zapewne najchętniej na głównym parkiecie.

Zwróćmy też uwagę na regulacyjne wymogi, które warunkują debiut m.in. odpowiednim rozproszeniem akcjonariatu. Na dzień dzisiejszy jest to 25% free-float rozumiany w taki sposób aby taka część akcji spółki znajdowała się w posiadaniu co najmniej pięciu inwestorów nie posiadających więcej niż 5% akcji. W przypadku TPH ten wymóg też zostanie spełniony. Tymczasem obecne zwiększenie płynności mogłoby się odbyć przez sprzedaż akcji przez dotychczasowych akcjonariuszy. Ale najwyraźniej nie chcą tego robić. Dlaczego? Chyba nie muszę tłumaczyć. Najwyraźniej wierzą, że jeśli zechcą sprzedać posiadane walory, zarobią na nich znacznie więcej ale… w przyszłości, nie dziś.

B: Jak postrzegacie rynek na którym działacie?

Bez telekomunikacji nie ma dynamicznego rozwoju. To przecież część infrastruktury, tak jak drogi. Biznes potrzebuje telekomunikacji i powoli uczy się z niej korzystać - i to samodzielnie. Użytkownicy indywidualni zazwyczaj skazani są na oferty operatorów a nowe produkty w ofercie wymusza raczej konkurencja, niż końcowy odbiorca. Klient biznesowy jest pod tym względem w lepszej sytuacji, dysponuje także większymi środkami. Przyszłość tradycyjnych usług telekomunikacyjnych jest jednak zróżnicowana. Telefonia stacjonarna w dotychczasowej postaci kończy się, usługi VoIP choć już nie są tak rentowne jak kilka lat temu, usługi szerokopasmowej transmisji danych i Internetu, przez najbliższe lata po prostu muszą się rozwijać.

Zmienia się i zmienić musi jednak postrzeganie odbiorców usług i ich potencjał. Otóż nie wierzymy w sens zażartej długoterminowej walki o masowego, indywidualnego abonenta. Owszem, pozyskujemy ich - właśnie jesteśmy w trakcie realizowania jednej z największych akcji pozyskania takich klientów w historii firmy - jednakże w długookresowej perspektywie, staje się to coraz mniej sensowne. Zmierzając w tym kierunku powinniśmy więc przygotować się do szybkiej konsolidacji, bowiem w dobie coraz ostrzejszej i kosztownej walki o klienta, realne szanse mają tylko najwięksi gracze.

Częściowym, średnioterminowym rozwiązaniem, jest bardziej selektywna orientacja na klienta oraz zaadresowanie oferty w mniej atrakcyjne do niedawna regiony, choć tam na przeszkodzie mogą stanąć problemy związane z infrastrukturą techniczną. Pracujemy jednak nad tym. Pewne wydają się: wzrost generowanego ruchu, zapotrzebowanie na nowe usługi, konieczność stosowania nowych modeli biznesowych. Rodzi to określone konsekwencje i chcemy być ich beneficjentami. Zwiększony ruch to konieczność dalszych inwestycji infrastrukturalnych - tu wciąż jest miejsce na kolejne kilometry traktów światłowodowych oraz miejsca przetwarzania i składowania danych. Wciąż jesteśmy w tyle za Europą. Klienci za chwilę będą chcieli czegoś więcej niż tradycyjnych usług - więcej interakcji, możliwość wykorzystania posiadanych usług do skorzystania z nowych. To z kolei miejsce na innowacje, kreatywność, na nowe produkty jak choćby IP TV.

Apetyty i możliwości rozbudza coraz większa synergia mediów, informatyki i telekomunikacji. Tutaj szanse wykazać się mają niemal wszyscy gracze rynkowi a zwłaszcza ci mniejsi, bardziej elastyczni. To także doskonały sposób na budowanie przez nie unikalnej wartości. Wreszcie, należy wypracować nowe formy zarabiania na usługach telekomunikacyjnych. To wprawdzie taka wizja dalszej przyszłości ale już dziś musimy o tym myśleć i się przygotowywać. Wartość bowiem należy budować z wyprzedzeniem, bo tylko tak któregoś dnia może ona stać się naprawdę wyjątkowa.

B: Jaka zatem czeka TPH przyszłość? Konkretniej proszę…

MM: Świetlana i to pewnie dosłownie (śmiech). W perspektywie najbliższych lat, to inwestycje w infrastrukturę, większa koncentracja na regionach tzw. Polski B, selektywne podejście do klientów, poszerzenie oferty i poszukiwanie innowacyjnych lub po prostu nowych usług telekomunikacyjnych, akwizycje podmiotów przynoszących grupie nowych klientów, ciekawe zasoby lub nowe produkty, przygotowanie organizacji do wprowadzania zmian w modelu funkcjonowania poszczególnych rozwiązań i usług telekomunikacyjnych.

Ale chcę zaznaczyć nie stanie się to z dnia na dzień, no i po drodze czeka nasz parę mniejszych wyzwań związanych z bardziej przyziemnymi, teraźniejszymi zagadnieniami. Między innymi intensyfikacja działań pozwalających na zwiększenie przychodów z rynku detalicznego, zwłaszcza w oparciu o portfolio klientów biznesowych oraz zwiększenie aktywności w obszarze hurtu, za granicą.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~nabrany_na_TP

Poczytajcie w internecie czym naprawdę zajmuje się ta spółka i jak naprawdę działa... "Dzwonię z Telekomunikacji Polskiej i che państwu obniżyć abonament..." Tak działa ta firma...

! Odpowiedz
0 0 ~trel

przy trzy takim free-float jak teraz nie unikniesz spekuły

! Odpowiedz
1 0 ~Grubas

Bo to nie jest spółka dla małych żuczków.... Przecież to jest wyraźne pozycjonowanie się na dużych, stabilnych graczy... Facet gada rozsądnie a poza tym - jak to po co tym handlować? Jak to wejdzie na giełdę, to kurs wystrzeli w kosmos jeśli będzie się to kupowało teraz...

! Odpowiedz
0 0 ~tereferekuku

Jak nie to po co tym handlować? :(

!
Polecane
Najnowsze
Popularne
FMG -10,11% 16,00
2019-07-11 11:00:30
WIG 0,85% 60 705,58
2019-07-19 13:54:00
WIG20 0,65% 2 336,48
2019-07-19 14:09:45
WIG30 0,69% 2 674,62
2019-07-19 14:09:00
MWIG40 0,52% 4 037,13
2019-07-19 13:54:00
DAX 0,08% 12 237,62
2019-07-19 14:06:00
NASDAQ 0,27% 8 207,24
2019-07-18 22:03:00
SP500 0,36% 2 995,11
2019-07-18 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.