Mieszkańcy Madery są przekonani, że ich wyspa to ostatni skrawek legendarnej Atlantydy, który pozostał na powierzchni ziemi po tym, jak ta kraina znikła w odmętach oceanu.
Madeira znaczy drewno. Kiedy portugalscy żeglarze zawinęli tu w 1418 roku, wyspa była tak zalesiona, że z trudem przedzierali się przez gęste zarośla. Drewno w krótkim czasie wykorzystano do budowy okrętów. A znaczne połacie lasów spalono pod plantacje trzciny cukrowej. W splątanej soczystej zieleni dominują wielkie drzewa wawrzynu. Przez wawrzynowe lasy prowadzą levadas – kanały irygacyjne doprowadzające wodę z wyższych partii gór do położonych niżej upraw: plantacji mango, bananów i marakuj. Płytkie i wąskie, budowane od początku kolonizacji wyspy w XV wieku, łączą się ze sobą, tworząc zarazem sieć szlaków. Biegnące wzdłuż kanałów górskie ścieżki o łącznej długości 1400 km i o różnych stopniach trudności to główna atrakcja turystyczna. Przewodnicy zachwalają Maderę jako wyspę słońca, lecz przyznają, że w ciągu jednego dnia można tu przeżyć cztery pory roku. Z uwagi na ten niezwykły klimat lekarze zalecili marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu leczniczy urlop na wyspie na przełomie 1930 i 1931 roku.

Odkrycie Madery przypisuje się portugalskiemu żeglarzowi João Gonçalvesowi Zarco, który dotarł tam w roku 1418. Wkrótce potem wyspę przyłączono do Królestwa Portugalii. Dziś należy do archipelagu, który oprócz niej tworzą wyspa Porto Santo i dwie grupy niezamieszkanych małych wysepek: Desertas i Selvagens. Z Madery na Porto Santo można dostać się samolotem (10 minut lotu) lub statkiem (2 godziny). Najczęściej odwiedzają ją amatorzy wylegiwania się w słońcu na złocistym piasku – jako jedyna w archipelagu ma 9 km piaszczystej plaży, na pozostałych wyspach są one żwirowe i kamieniste.
Miejsce to niegdyś docenił Krzysztof Kolumb, który przybył tu w 1478 r. Poślubił córkę ówczesnego gubernatora Bartolomea Perestrelo i zamieszkał w Vila Baleira. Co roku 24 czerwca w tej miejscowości odbywa się festiwal ku czci słynnego podróżnika i odkrywcy. Stolicą Madery jest Funchal, nadmorskie, ukwiecone miasto, które miłośnikom piłki nożnej znane jest jako miejsce urodzenia jednego z najsłynniejszych piłkarzy świata Cristiano Ronaldo.
Na wyspie istnieje sieć ekskluzywnych hoteli, określanych jako quinty. To luksusowe rezydencje bogatych kupców z Europy, którzy przez wieki traktowali Maderę jako swoją placówkę handlową. Wiele quint specjalizuje się w sztuce ogrodów. Produktem eksportowym Madery są storczyki we wszystkich możliwych kolorach i kształtach. Na wyspie rosną także eukaliptusy, wrzosy, mimozy, rzadkie gatunki fiołków i orchidei, w tym jedyna na świecie orchidea bagienna. Kwiaty są niemal wszędzie: na ulicach, w ogrodach i parkach. Strelicje, lilie, kamelie, magnolie, azalie, hortensje, fuksje. Ale najbardziej widoczne są bugenwille. Tworzą kwietne dywany na kratach.
Tak jak większość wysp pochodzenia wulkanicznego, również powierzchnię Madery pokrywają góry. Najwyższa z nich to Pico Ruivo wznosząca się na wysokość ponad 1800 m n.p.m. Madera ma również swoją „Jasną Górę”, do której pielgrzymują wierni z różnych kontynentów. Jest nią sanktuarium Matki Bożej na Wzgórzu (Monte). Jego historia związana jest z objawieniami z czasów panowania króla portugalskiego Jana II (1481–95). Obecną świątynię wzniesiono w 1818 roku na miejscu kaplicy z roku 1470. Na głównym ołtarzu znajduje się figurka Madonny z Monte, patronki wyspy. Mieszkańcy Madery wierzą, że ów posążek ofiarowała miejscowej pasterce sama Matka Boska, i przed nią składają modły o zdrowie, szczęście dzieci oraz pomyślność.
Prawdziwą wizytówką archipelagu jest wino madera. Ten słynny trunek przez sześć miesięcy przechowuje się w stałej temperaturze ok. 45 st. C, a następnie wzbogaca dodatkiem brandy. Jego charakter i nazwę określają specjalne szczepy winogron. Wina nie może zabraknąć na odbywającym się na wiosnę (po Wielkanocy) święcie kwiatów w Funchal. Przez okrągły tydzień na pięknie ukwieconych ulicach trwają parady i huczne zabawy. Przygotowując się do tej uroczystości, dzieci układają z tysięcy kolorowych kwiatów tzw. ścianę nadziei, a starsi – wielobarwne dywany.


























































