REKLAMA

Johnson wysłał niepodpisany wniosek o przesuniecie terminu brexitu

2019-10-20 00:52, akt.2019-10-20 13:32
publikacja
2019-10-20 00:52
aktualizacja
2019-10-20 13:32

Brytyjski premier Boris Johnson wysłał w sobotę wieczorem wniosek do Unii Europejskiej o opóźnienie brexitu - ale go nie podpisał. Do wniosku dołączył on drugi list - podpisany - w którym przekonuje, że opóźnienie byłoby błędem, podała stacja BBC, powołując się na źródła rządowe.

/ fot. DON EMMERT / FORUM/Reuters

Premier był prawnie zobowiązany do zwrócenia się do UE o przedłużenie terminu brexitu do 31 października, po tym jak przegrał w sobotę głosowanie w Izbie Gmin.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował na Twitterze, że otrzymał wniosek o przedłużenie terminu. Nie podał szczegółów na temat jego treści, ale dodał, że teraz będzie konsultował się z przywódcami UE "jak zareagować".

W kilka godzin po przegranym głosowaniu podczas pierwszego od 37 lat sobotniego posiedzenia Izby Gmin, premier nakazał wysokiemu rangą urzędnikowi, aby wysłał niepodpisaną kserokopię wezwania posłów, o którym mowa w uchwalonej na początku września tzw. ustawie Benna.

Wysoki rangą urzędnik Downing Street powiedział, że kopia listu w wersji papierowej i elektronicznej zostanie przekazana przez Tima Barrowa, ambasadora Wielkiej Brytanii przy UE.

Obydwu pismom towarzyszy nota od Barrowa, wyjaśniająca, że pierwsze pismo jest zgodne z ustawą przyjętą przez parlament. Drugie pismo Johnsona - podpisane - wyraźnie wskazuje, że osobiście uważa on, iż opóźnienie brexitu byłoby błędem.

Apeluje on do przywódców UE, aby poprosili posłów o ponowne rozpatrzenie ich decyzji i bez dalszych opóźnień zagłosowali za porozumieniem, które Wielka Brytania i UE uzgodniły w czwartek.

Ambasadorowie 27 państw członkowskich, którzy zebrali się w niedzielę w Brukseli i rozmawiali na temat brexitu zaledwie przez 15 minut - przekazało PAP źródło dyplomatyczne. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk ma konsultować się ws. dalszych kroków ze stolicami.

Unijni ambasadorowie, którzy mieli wcześniej zaplanowane spotkanie ws. brexitu, nie podjęli jednak w niedzielę żadnych decyzji. Nie omawiali nawet całej sytuacji uznając, że teraz do szefa Rady Europejskiej należy przeprowadzenie konsultacji z liderami krajów członkowskich.

List do parlamentarzystów

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson napisał w jeszcze innym liście, skierowanym do parlamentarzystów, że zamierza powiedzieć UE, iż dalsze odkładanie brexitu nie jest rozwiązaniem. Zdaniem szefa rządu możliwe jest odrzucenie przez Wspólnotę wniosku o przełożenie daty brexitu.

"Nie będę negocjował z Unią Europejską przełożenia terminu. Powiem UE to, co mówiłem brytyjskiej opinii publicznej przez 88 dni mojego urzędowania na stanowisku premiera - dalsze opóźnienie nie jest rozwiązaniem. Jest zupełnie możliwe, że nasi przyjaciele w Unii Europejskiej odrzucą żądanie parlamentu o dalsze opóźnienie (albo nie podejmą decyzji szybko)" - napisał Johnson w liście, którego treść cytuje stacja Sky News.

Ten dopisek w nawiasie wskazuje na co liczy Boris Johnson, który zgodnie z przyjętą przez parlament na początku września tzw. ustawą Benna jest zobowiązany wysłać w sobotę przed 23:00 czasu brytyjskiego (przed północą w Polsce) wniosek o przesunięcie terminu brexitu do 31 stycznia 2020 r. Liczy on, że UE będzie takie rozwiązanie traktowała jako ostateczność i zdecyduje się na to dopiero w ostatnim momencie przed nadejściem obecnie obowiązującego terminu, czyli 31 października. To dawałoby Johnsonowi szansę na przeforsowanie ustaw potrzebnych do wyjścia z UE i uzyskania zgody parlamentu dla zawartego w czwartek porozumienia w sprawie warunków brexitu.

W sobotę Izba Gmin przyjęła poprawkę odkładającą poparcie dla porozumienia do czasu przyjęcia i wejścia w życie niezbędnych ustaw związanych z brexitem. W związku z tym zaistniała sytuacja przewidziana w ustawie Benna i Johnson powinien wysłać do Brukseli wniosek o przełożenie brexitu.

Plan premiera ma jednak jeden zasadniczy słaby punkt. Johnson stoi na czele rządu mniejszościowego, który na dodatek przegrał w parlamencie wszystkie dziewięć głosowań. Szanse na to, że uda mu się w takiej sytuacji przeforsować wszystkie niezbędne ustawy, i to w ekspresowym tempie, a następnie uzyskać poparcie posłów dla porozumienia, są niewielkie.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/ sp/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (5)

dodaj komentarz
sammler
Z niecierpliwością czekam na finał. Tusk ma szansę (a czasu zostało mu niewiele) zapisać się w historii jako ten przewodniczący Rady, który sztandar Zjednoczonego Królestwa wyprowadzi.
1as
On się nie liczy.
"teraz będzie konsultował się z przywódcami UE "jak zareagować"." - czyli ciocia Angela podejmie decyzję, "jak zareagować".
A jak się można domyślać, w tym składzie UE w ogóle nie pozwoli na brexit.
Mydlenie oczu i biurokratyczne bariery będą rzucane do skutku,
On się nie liczy.
"teraz będzie konsultował się z przywódcami UE "jak zareagować"." - czyli ciocia Angela podejmie decyzję, "jak zareagować".
A jak się można domyślać, w tym składzie UE w ogóle nie pozwoli na brexit.
Mydlenie oczu i biurokratyczne bariery będą rzucane do skutku, aż Angole odpuszczą.
sammler odpowiada 1as
Ja wiem, że on się nie liczy. Rola tego "prezydenta Europy", jak go tytułowała Wyborcza zaraz po wyborze, ogranicza się do organizacji spotkań i prowadzenia oficjalnej korespondencji. Może mniej niż brytyjska królowa.
1as
Ale co Maryjan?
Tak se napisałeś na kacu, żeby się lepiej poczuć po wyborach?

Powiązane: Brexit

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki