Rząd chwali się, że na armię wydajemy grubo ponad 4% produktu krajowego brutto. Jednak co innego twierdzi Eurostat, według którego jeszcze dwa lata temu było to tylko nieznacznie ponad 2%.


- Na wykonanie zadań związanych z obronnością kraju w ustawie budżetowej na 2023 r. zaplanowano wydatki w wysokości 97,4 mld zł, co stanowi 3% PKB – napisano w prezentacji Ministerstwa Obrony Narodowej. MON chwalił się wtedy, że limit wydatków obronnych (podkreślenie od redakcji) jest o 68% wyższy od tego z roku 2022.
Według NATO w 2023 roku Polska przeznaczyła na obronność (ang. defence spending) równowartość 3,26% PKB wobec 2,23% rok wcześniej. W ubiegłym roku miało to być aż 4,12% PKB, a budżet MON opiewał na kwotę 118,1 mld złotych. Faktycznie plan ten zrealizowano w 99,91%, czym nie omieszkał się pochwalić minister Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jednakże zupełnie inne dane kilka dni temu zaprezentował Eurostat. Według unijnego urzędu statystycznego wydatki na „obronę wojskową” (ang. military defence) w Polsce w 2023 roku wyniosły tylko 1,9% PKB, a doliczając wsparcie armii zagranicznych (czytaj: Ukrainy) było to 2,1% PKB. Rozbieżność względem danych krajowych oraz raportowanych do NATO jest więc całkiem spora i przekracza 1% PKB.
Część tej rozbieżności jest oczywista i od dawna znana. Otóż Eurostat do wydatków wojskowych całkiem zasadnie nie zalicza wydatków na emerytury i renty mundurowych. W przypadku Polski jest to niebagatelna pozycja w budżecie MON. W 2024 roku na ten cel zaplanowano 11,12 mld złotych, co stanowiło prawie 9,5% całej puli wydatków resortu obrony. To i tak lepiej niż w latach poprzednich, gdy na wojskowych emerytów wydawaliśmy nawet co piątą złotówkę z budżetu MON.
Jednakże nawet pomniejszając budżet wojskowy o wydatki emerytalne, nadal liczby podawane przez MON nie zgadzają się z tymi publikowanymi przez Eurostat. Ten ostatni podliczył polskie wydatki militarne na zaledwie 64,7 mld złotych. Unijny statystycy do wydatków militarnych zaliczają:
- Administrację obronną i usługi
- Koszty operacji lądowych, morskich, powietrznych i kosmicznych
- Operacje inżynieryjne, transportowe, komunikacyjne, wywiadowcze
- Wydatki na personel i inne niebojowe formacje
- Wsparcie i działanie sił pomocniczych
- Biura attaché wojskowych oraz szpitale polowe
Do wydatków wojskowych Eurostat nie zalicza za to wydatków na:
- Wojskowe misje wspierające
- Szpitale wojskowe
- Szkoły wojskowe
- Emerytury mundurowe
To jednak nie wyjaśnia całej rozbieżności. Wszakże w budżecie MON na 2023 roku figurowała kwota 96,9 mld złotych. Nawet po odliczeniu emerytur (ok. 9 mld zł – akurat za ten rok ministerstwo nie prezentuje dokładnych danych) pozostaje niebagatelne 23,2 mld zł różnicy pomiędzy danymi krajowymi a liczbami prezentowanymi przez Eurostat. Ba, same zaplanowane wydatki majątkowe i bieżące opiewały na blisko 80 mld złotych.
Co z tego wszystkiego wynika? Że w przypadku wydatków wojskowych tak samo jak w całym sektorze publicznym wszystko zależy od tego, kto co i jak liczy. W budżecie państwa wydatki zwykle rozbite są na poszczególne jednostki administracyjne, a niekoniecznie klasyfikowane według ich faktycznego celu.
Pokusiłbym się też o uwagę natury ogólnej. Według Eurostatu w 2023 roku państwo polskie wydało równowartość 47% PKB i niewiele mniej odebrało nam poprzez podatki (tj. 47% PKB minus deficyt fiskalny). Był to wynik typowy dla krajów Unii Europejskiej, gdzie średnie wydatki publiczne stanowiły 49% PKB. W Polsce zaledwie 2,1% PKB poszło na wojsko (a w całej UE średnio 1,3%). Natomiast aż 16,9% zostało rozpirzone na wydatki socjalne – czyli transfer pieniędzy od jednych obywateli do drugich. Nasuwa się tu oczywisty wniosek: wystarczyłaby raptem 12-procentowa redukcja socjału, aby podwoić wydatki na wojsko. Tylko który polityk miałby odwagę powiedzieć to swoim wyborcom? Z pewnością nie ci, którzy rządzą teraz i nie ci, którzy rządzili przez poprzednie 35 lat.


























































