Holenderska armia zaprezentowała w Stroe nowy 101. batalion CEMA, specjalizujący się w cyber- i elektromagnetycznej wojnie. Jednostka ma zakłócać komunikację, przejmować sygnały i hakować systemy wroga.


Holenderskie siły lądowe oficjalnie powołały 101. batalion CEMA (Cyber en Elektromagnetische Activiteiten), którego zadaniem będzie prowadzenie operacji w cyberprzestrzeni i w sferze elektromagnetycznej. Jednostkę zaprezentowano w czwartek w bazie wojskowej w Stroe.
Dowódca batalionu, ppłk Peter Masseling podkreślił podczas prezentacji, że nowa formacja ma dać armii przewagę w przyszłych konfliktach. „Mostu nie trzeba wysadzać artylerią – można go unieruchomić w systemach technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT)” – wyjaśniał dziennikowi „NRC”. Batalion dysponuje pojazdami do przechwytywania i zakłócania sygnałów, specjalistycznymi antenami oraz mobilnymi centrami hakerskimi.
Według Masselinga, cyfrowa wojna jest „niewidoczna, ale bardzo skuteczna”, co pokazał już pierwszy dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy ukraińskie oddziały dzięki sygnałom telefonów komórkowych lokalizowały rosyjskie wojska.
Nowa jednostka ma liczyć docelowo około 450 żołnierzy i cywilnych specjalistów. Na razie służy w niej ok. 125 osób. Dowództwo armii liczy na szybki wzrost dzięki rekrutacji zarówno z istniejących struktur wojskowych, jak i spoza sił zbrojnych. Szczególnie poszukiwani są hakerzy, których nie obowiązują tradycyjne normy sprawności fizycznej.
CEMA dysponuje własnym budżetem na zakupy sprzętu i oprogramowania, co ma umożliwić szybkie dostosowywanie się do zmieniającej się rzeczywistości technologicznej. Według dowództwa batalionu, wojnę przyszłości rozstrzygnie nie tylko liczba żołnierzy, ale i tempo innowacji w cyberprzestrzeni.
Z Amsterdamu Patryk Kulpok(PAP)
pmk/ mal/

























































