Alfred Hitchcock odcisnął ogromne piętno na historii filmu. Rozpoczął karierę reżyserską w okresie kina niemego, stworzył wspaniałe dzieła filmowe w czerni i bieli, a w jego ostatnich produkcjach królował kolor.
Hitchcock często był nierozumiany przez współczesnych mu twórców kina. Okazało się, że jego niezwykłe talenty są lepiej dostrzegalne z perspektywy czasu. Gdy dziś w Hollywood zapytamy, kto był najwybitniejszym reżyserem w historii kina, w ośmiu przypadkach na dziesięć usłyszymy nazwisko twórcy „Psychozy”.
A jednak Alfred Hitchcock nigdy nie dostał Oscara. W wyścigu do tej nagrody zawsze przegrywał i to wielokrotnie z reżyserami, których nazwisk prawie nikt już dziś nie pamięta. Nigdy o tym nie mówił, ale z pewnością miał żal, że Hollywood nie docenił jego ciężkiej pracy. Dla Hitchcocka najważniejszy był jednak fakt, że uwielbiała go publiczność. Ludzie tłumnie przychodzili na jego filmy i w napięciu śledzili każdą wyreżyserowaną przez niego scenę. Potrafił jak nikt inny oczarować widza i zawładnąć jego wyobraźnią na długie godziny.
Był ostry dla aktorów. Krzyczał na nich, twierdził, że trzeba ich traktować jak bydło. Miał jednak swoich ulubieńców, którym pomógł w zrobieniu wielkiej kariery. To dzięki występom w filmach Hitchcocka wielką sławę zdobyli: Cary Grant, Grace Kelly, James Stewart i Ingrid Bergman. Zresztą w filmach mistrza pojawiły się prawie wszystkie największe gwiazdy kina XX wieku. John Gielgud, Laurence Oliver, Gregory Peck, Marlena Dietrich, Montgomery Cliff, Grace Kelly, Shirley MacLaine, Doris Day, Kim Novak, Henry Fonda, Anthony Perkins, Sean Connery, Paul Newman, Julie Andrews czy Vera Miles to tylko niektóre z wielkich nazwisk pojawiających się na czołówkach filmów Alfreda Hitchcocka.
Na twórczość Hitchcocka ogromny wpływ wywarło jego dzieciństwo. Urodził się on w 1899 roku w Londyńskiej dzielnicy East End. To właśnie tu zaledwie dziesięć lat wcześniej grasował Kuba Rozpruwacz. Pamięć o dokonaniach tego seryjnego mordercy była ciągle żywa, gdy mały Alfred dorastał na ulicach Londynu. Od najmłodszych lat Hitchcock interesował się seryjnymi zabójcami. Odwiedzał sale sądowe, robił notatki z rozpraw, katalogował wszystkie morderstwa.
Matka Alfreda była Irlandką i ortodoksyjną katoliczką. W dodatku wysłała syna do szkoły prowadzonej przez jezuitów. Przyszły geniusz kina wychowywany był w przekonaniu, że cielesne przyjemności są grzechem. Z drugiej strony od najmłodszych lat fascynowały go piękne aktorki, które podziwiał na ekranach londyńskich kin. Towarzyszyły mu więc sprzeczne uczucia, które na wiele lat ukształtowały jego stosunek do kobiet. Wystarczy popatrzeć na jego filmy. Pojawia się w nich wiele niezwykle seksownych blondynek, które są nękane fizycznie i psychicznie na wszelkie możliwe sposoby. To jeden ze stałych motywów w twórczości reżysera.
Na swoje szczęście Alfred Hitchcock szybko się usamodzielnił i przynajmniej częściowo uwolnił od silnego wpływu swojej matki. Rozpoczął studia, ale jego marzeniem była praca w filmie. Gdy tylko nadarzyła się okazja, rzucił naukę i zajął się projektowaniem napisów do niemych filmów. W roku 1925 zupełnie przez przypadek został reżyserem filmowym. Dostał zadanie ukończenia przerwanej w połowie produkcji. Wykorzystał szansę i udowodnił, że jest zdolnym młodym człowiekiem. Swój pierwszy ważny film nakręcił już w 1926 roku. Był to „Lokator”, w którym pojawiły się dwa motywy charakterystyczne dla twórczości Hitchcocka. Pierwszym z nich jest człowiek niesłusznie oskarżony, który musi uciekać i szukać sposobu na udowodnienie swojej niewinności, a drugim seksowne blondynki, które padają ofiarą seryjnego mordercy.

Hitchcock w swoich dziełach często przedstawia niewinne osoby wplątane wbrew woli w wir niebezpiecznych wydarzeń. Jego bohaterom często towarzyszy uczucie strachu i niepewności. W filmie „Na równi pochyłej” z 1927 roku reżyser dodaje kolejny charakterystyczny motyw, którym jest połączenie seksualnej zmysłowości i śmierci. Bohaterem filmu jest inny niewinny człowiek, oskarżony o kradzież i wyrzucony z własnego domu. Mężczyzna ma romans ze starszą od siebie kobietą i w jednej ze scen widoczna jest twarz kochanki w kontraście do konduktu pogrzebowego idącego ulicą.
Talent Hitchcocka został dostrzeżony w Hollywood i producent David Selznick sprowadził reżysera do Ameryki. Kariera w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się bardzo obiecująco. Hitchcock wyreżyserował „Rebekę” – film, który w 1940 roku otrzymał nagrodę Oscara za najlepszą produkcję. Co ciekawe jego pierwszy hollywoodzki film miał opowiadać historię Titanica, ale producenci nie znaleźli odpowiedniego statku. Wizytówką Hitchcocka staje się trzymanie widza w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty filmu. Ponadto wprowadził do reżyserowanych przez siebie produkcji suspens – chwyt polegający na chwilowym spowolnieniu i uspokojeniu akcji, żeby w kolejnej scenie osiągnąć zwielokrotniony efekt dramaturgiczny.
Alfred Hitchcock często zamieniał widzów swoich filmów w podglądaczy. Szczególnie widoczne jest to w filmie „Okno na podwórze”. Główny bohater grany przez Jamesa Stewarta podgląda przez okno swojego sąsiada. Widzowie robią to razem z nim. Akcja cały czas toczy się w mieszkaniu bohatera, a film składa się z bardzo długich ujęć. Mimo to napięcie w filmie nie spada nawet na chwilę. Kolejnym wątkiem obecnym w filmach Hitchcocka jest uzależnienie mężczyzn od swoich matek. W filmie „Północ, północny zachód” główny bohater grany przez Cary’ego Granta zostaje wyśmiany przez matkę, gdy opowiada jej, że jest prześladowany przez polujących na niego zabójców. Bohater filmu „Ptaki” stara się uwolnić od dominującej matki równie silnie jak od atakujących go ptaków. Najbardziej oczywista pod tym względem jest wizja z „Psychozy”, gdzie uzależnienie od matki staje się prawdziwą obsesją i prowadzi do zbrodni.
Ulubionymi bohaterkami Hitchcocka były seksowne blondynki, które pod wpływem niespodziewanych sytuacji i emocji zaczynają zachowywać się impulsywnie i histerycznie. Są atakowane przez morderców, czasem same wstępują na drogę przestępstwa, są bite, drapane, zakuwane w kajdanki. Hitchcock potrafił się znęcać nad nimi na wiele sposobów. Co ciekawe reżyser często nie chciał zatrudniać największych gwiazd, żeby zaoszczędzić pieniądze na montaż i efekty specjalne. Uważał, że centralna rola aktora to przeżytek z epoki teatru, a w filmie większą rolę powinno od grywać ustawienie kamery, ruch i inne efekty.
Zasługą Hitchcocka było wprowadzenie suspensu, który miał u niego pierwszeństwo przed tradycyjnymi zwrotami akcji. Reżyser słynął z tego, że pokazywał widowni, to czego bohaterowie jeszcze nie wiedzieli, a potem w mistrzowski sposób potęgował napięcie aż do finalnej sceny. Hitchcock był dumny ze swoich umiejętności wywoływania u widzów silnych reakcji. Pewnego razu, na lotnisku we Francji celnik zapytał go, czym się zajmuje. Reżyser odpowiedział z uśmiechem, że produkuje strach...
W większości filmów wyreżyserowanych przez Alfreda Hitchcocka na krótką chwilę pojawia się on sam, zwykle jako przypadkowy przechodzień. Jednym z ulubionych zajęć miłośników jego twórczości jest wyszukiwanie ujęć, na których widoczny jest słynny reżyser. Najciekawszym z tych „pojawień” była scena z filmu „Łódź ratunkowa”. Cała akcja rozgrywa się tu wśród rozbitków w szalupie ocalałej po katastrofie statku. Nie było tu możliwości wprowadzenia żadnej dodatkowej osoby. Hitchcock wymyślił ujęcie, na którym widać przepływającą po morzu gazetę z jego zdjęciem w reklamie preparatu na odchudzanie... W tym miejscu warto zaznaczyć, że wielki reżyser uwielbiał jedzenie. Jedno z jego niezrealizowanych zamierzeń filmowych to sfilmowanie całego dnia z życia miasta poprzez pryzmat kulinarny – jak pożywienie jest sprowadzane, przyrządzane i spożywane, a potem jak to, co z niego zostaje, ląduje w ściekach.
Swoje największe arcydzieła Hitchcock tworzył w latach 50-tych i 60-tych. To wtedy reżyser odkrył Grace Kelly. Wystąpiła ona w trzech filmach: „M jak morderstwo”, w którym mąż zleca zamordowanie swojej młodej małżonki, w „Oknie na podwórze”, gdzie Grace razem z Jamesem Stewartem podgląda sąsiada-mordercę i w „Złodzieju w hotelu”, w którym nawiązuje namiętny romans z przestępcą. W słynnym filmie z tego samego okresu, „M jak Morderstwo”, pojawia się motyw żony zdradzającej męża. Reżyser szybko jednak wraca do swojego klasycznego tematu, choć tym razem to kobieta zostaje niesłusznie oskarżona o morderstwo, ale i tak to mężczyźni ścigają się z czasem, żeby udowodnić jej niewinność.
W 1955 roku zadebiutowała w filmie Hitchcocka słynna Shirley MacLaine. Była to jedyna w dorobku reżysera czarna komedia pod tytułem „Kłopoty z Harrym”. Tytułowy bohater tego filmu jest martwy, a jego zwłoki wędrują z miejsca na miejsce przenoszone przez różnych ludzi przekonanych, że to oni spowodowali jego śmierć. Nie da się ukryć, że właśnie na tym filmie wzorowali się twórcy polskiego filmu „Ciało”. Zresztą mnóstwo twórców czerpie pełnymi garściami z Hitchcocka. Trudno zliczyć kolejne wersje „Psychozy” lub thrillerów o niesłusznie oskarżonych bohaterach (na przykład „Ścigany”). Na szczególną uwagę w twórczości mistrza zasługuje film, do którego scenariusz napisał sam Raymond Chandler, „Nieznajomi z pociągu”. To historia dwóch mężczyzn, którzy zawierają „dżentelmeńską” umowę. Decydują się dokonać dwóch zbrodni. Każdy z nich ma usunąć człowieka wskazanego przez współpasażera – w ten sposób ma powstać zbrodnia doskonała...
Trudno w to uwierzyć, ale w życiu prywatnym Alfred Hitchcock był żartownisiem, niepoprawnym romantykiem i oddanym mężem. Dopiero, gdy siadał na krzesełku reżysera, zamieniał się w prawdziwego potwora. Gnębił ekipę filmową i tworzył przerażające sceny. Prowokował, straszył i nękał swoich aktorów. Alfred Hitchcock był od 1926 roku mężem Almy Reville, która często pisała dla niego scenariusze oraz montowała filmy. Ich córka Patricia pojawiła się w kilku filmach ojca.
Hitchcock zmarł w Los Angeles w 1980 roku. Chciał, żeby na jego nagrobku znalazł się napis: „To właśnie robimy niegrzecznym małym chłopcom”.
tekst: Maciej Kocuj
foto: TCM




























































