Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w środę, że solidaryzuje się z premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem w obliczu gróźb handlowych ze strony USA. Prezydent Donald Trump ogłosił we wtorek, że zrywa stosunki handlowe z Hiszpanią.


Pałac Elizejski poinformował w środę, że Macron „rozmawiał z Sanchezem, by wyrazić europejską solidarność Francji w odpowiedzi na niedawne groźby nacisków gospodarczych wobec Hiszpanii”.
We wtorek, podczas spotkania z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w Waszyngtonie, Trump poinformował, że w reakcji na zbyt niskie nakłady na obronność (Hiszpania obstaje przy 2,1 proc. PKB na ten cel, podczas gdy USA chcą, by każdy kraj NATO przeznaczał na obronność 5 proc. PKB) oraz zakaz korzystania z hiszpańskich baz wojskowych podczas operacji wymierzonej w Iran, zamierza „zerwać cały handel z Hiszpanią”.
- Nie chcemy mieć niczego do czynienia z Hiszpanią - stwierdził we wtorek prezydent USA. Dzień wcześniej szefowa hiszpańskiego resortu obrony Margarita Robles poinformowała, że podczas amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi bazy wojskowe na południu Hiszpanii nie udzielają pomocy armii USA.
Po sobotnim ataku USA i Izraela na Iran premier Hiszpanii nazwał tę operację „jednostronną akcją militarną”, którą jego kraj odrzuca.
Groźba wobec członka to groźba wobec sojuszu
W przypadku handlu groźba wobec jednego państwa UE jest groźbą wobec całej Unii - powiedział w środę wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Stephane Sejourne, odnosząc się do słów prezydenta USA Donalda Trumpa, że Stany Zjednoczone nie będą już handlować z Hiszpanią.
Z premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem rozmawiał w środę przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Jak podkreślił gospodarz unijnych szczytów, w rozmowie telefonicznej z szefem hiszpańskiego rządu wyraził pełną solidarność.
- UE zawsze będzie dbać o pełną ochronę interesów swoich państw członkowskich - zaznaczył Costa, który poinformował o rozmowie z Sanchezem na platformach społecznościowych.
We wtorek Trump oświadczył, że nie jest zadowolony z Hiszpanii oraz że Stany Zjednoczone nie będą już handlować z tym krajem. Jak zaznaczył, Hiszpania nie zwiększyła wydatków na obronność do 5 proc. PKB w przeciwieństwie do innych państw NATO, a ostatnio odmówiła USA wykorzystania swoich baz wojskowych na południu kraju do działań na Bliskim Wschodzie.
Odnosząc się do tych gróźb, Sejourne powiedział, że w sprawach dotyczących handlu groźba wobec jednego państwa UE jest groźbą wobec całej Unii. Wiceprzewodniczący KE dodał, że Unia Europejska pozostanie zjednoczona i solidarna, czego dowiodła już, gdy Trump groził anektowaniem Grenlandii, terytorium autonomicznego Danii.
Rząd w Madrycie oświadczył we wtorek, że ewentualna rewizja dwustronnych stosunków handlowych między USA a Hiszpanią powinna być zgodna z porozumieniami zawartymi między USA a Unią Europejską.
Trump już wcześniej wielokrotnie krytykował Hiszpanię, głównie w kwestii wydatków na obronność, zasugerował nawet, że powinna zostać wyrzucona z NATO. Groził też Hiszpanii nowymi cłami.
Formułując groźby handlowe pod adresem jednego lub kilku państw należących do UE, prezydent USA wydaje się pomijać istnienie w Europie wspólnego unijnego rynku i unii celnej, które gwarantują swobodny przepływ m.in. towarów. Komisja Europejska już wcześniej mówiła, że wprowadzenie ceł wobec jednego państwa UE jest teoretycznie możliwe, ale w praktyce - bardzo skomplikowane.
USA musiałyby weryfikować źródło pochodzenia każdego towaru sprowadzanego z Europy, trudno byłoby jednak przypisać produkty wyłącznie do jednego państwa członkowskiego, ponieważ procesy produkcji i przetwarzania są często rozłożone na terenie całej UE.
Od soboty USA i Izrael atakują Iran, który odpowiada ostrzeliwaniem m.in. amerykańskich baz w regionie.
Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)
mce/ akl/










































