Fundusz Fidelity w Polsce. Czym skusi inwestorów?

Od czasu sierpniowych spadków na światowych parkietach, fundusze inwestycyjne milczą. Tymczasem globalna firma inwestycyjna Fidelity Worldwide Investment wchodzi na polski rynek. Chce pozyskać 1 mld dolarów w ciągu 5 lat. Czy w dobie strachu i niepewności światowa reputacja wystarczy aby przekonać najpierw instytucje, a później klientów?


Fidelity Worldwide Investment powstało w 1969 roku i zarządza obecnie aktywami o wartości ponad 246 mld dolarów dla inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Imponujące liczby, długa historia, wieloletnie doświadczenie analityków i paleta instrumentów, jakich w Polsce nie używa się często na poziomie klienta detalicznego – tym może na starcie pochwalić się światowa firma. Żeby powstał z tego biznes i plan 1 mld dolarów stał się realny, potrzeba jeszcze chęci po drugiej stronie. Najpierw Fidelity czekają rozmowy m.in. z bankami. Później trzeba przekonać inwestorów, że inwestowanie długoterminowe ma sens i opłaca się inwestować np. w azjatyckie rynki myśląc o emeryturze. 

Nordea i co dalej?

Próg wejścia dla klienta detalicznego to 2,5 tys. dolarów. Nie jest to ani dużo, ani mało. Drobnych inwestorów taka suma przeraża. Gdyby zaproponować inwestycje na tym poziomie drobnych klientów sklepu z funduszami mBanku, byliby zszokowani. Z kolei zaprosić klienta MultiBanku? Ten mógłby dorzucić jedno zero na końcu sumy. Nie brakuje instrumentów, znacznie istotniejszą kwestią jest przekonanie inwestorów i odpowiednie trafienie z ofertą w ich potrzeby. Po sierpniowych spadkach na giełdach, fatalnej reputacji funduszy po kryzysie 2008-2009, atmosferze rozmontowywania systemu emerytalnego i recesji zbliżającej się do Europy – pozostaje otworzyć polskie portfele na zagraniczne instrumenty.

Przedstawiciele Fidelity nie dali jasnej odpowiedzi, z kim negocjują. Nordea jest już partnerem biznesowym funduszu. Pośrednio, w formie fund of funds znajdziemy Fidelity również w PKO BP. Co dalej? Pierwszym porównaniem jest słynny Blackrock, który chciał podbić polski rynek. Idąc jego drogą, wśród potencjalnych partnerów można śmiało wymienić Alior Bank, Millennium, Citi Handlowy. Istotni są również doradcy finansowi – masowa sprzedaż w Open Finance lub zamożniejszy klient Xelion Doradcy Finansowi.

Emerytura przez rynek chiński

Fundusz przed wejściem na polski rynek przeprowadził badanie w 14 krajach, na próbie ponad 12 tys. wywiadów badanie zaufania inwestorów. Grupa aktywnych, pełnoletnich osób, posiadających już produkty oszczędnościowe, wypowiedziała się na temat preferencji inwestowania swoich wolnych środków. Wyniki nie są zaskakujące i potwierdzają koncepcje funduszu tego, jak i wszystkich innych. Polakom słabo idzie oszczędzanie długoterminowe, a potrzeby są ogromne. Mentalność klienta jednak nie zmienia się tak dynamicznie, jak chcieliby tego zarządzający funduszami.

Połowa badanych realizuje już plany finansowe związane z emeryturą. Pozostali zaczną w ciągu najbliższych miesięcy lub... kilku lat. Jesteśmy z kolei otwarci na zróżnicowaną ofertę produktową. Jednak nadal najważniejsza jest dla nas niska opłata związana z zarządzaniem funduszem. Wyniki generowane przez fundusz są dalej w zestawieniu.

Fidelity próbuję dobrać się do tego samego wielkiego tortu, który sprawia problemy bankom i doradcom finansowym. III filar emerytalny, który w Polsce nadal jest bardziej pojęciem teoretycznym, używanym przez dziennikarzy i polityków niż realną częścią systemu emerytalnego. Przekonanie Polaków do długoterminowych produktów oszczędnościowo-inwestycyjnych to wielkie wyzwanie i zarazem kopalnia pieniędzy poprzez wieloletnią relację z klientem.

Fidelity rozpoczyna negocjacje z instytucjami w Polsce. Na giełdach tymczasem panuje zmienność, chaos, a rynkami rządzi strach. „Chcemy także zaangażować się w dialog społeczny dotyczący oszczędności średnio i długoterminowych” – mówi Asgeir Thordarson, Head of Nordic and Poland w Fidelity. Jego analitycy dodają, że strach na rynkach to z kolei najlepszy moment na wejście. O kawałek tortu upomina się zatem światowej sławy gracz. Do rozgryzienia mentalności polskich klientów droga jest bardzo długa. Niektóre instytucje poddały się z edukacją ,a do produktów zaczęły rozdawać play station. O dziwo, z lepszym skutkiem.

Tomasz Jaroszek



/ PR News
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Ppp

Problem późnego przybycia:
– Ci co chcieli i mogli oszczędzać, już są zagospodarowani, oferta musiałaby być naprawdę super, by część z nich przejąć.
– Inni albo nie mogli, nie mogą i nie będą mogli, albo nie chcieli, nie chcą i wątpliwe, by nagle masowo chcieli zechcieć.
Z ciekawością ich poobserwuję, ale nie wróżę im spektakularnego sukcesu.
Pozdr.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 4tunat

Jeśli uda im się dotrzeć do "specyficznej" mentalności polskiego Klienta, to why not ??
Osobiście "walczę" z tą specyfiką od lat i nawet osiągam relatywnie niezłe wyniki, ale to na rynku detalicznym, właściwym małym, niezależnym DF. Rynek masowy jednak kusi "wielkich", bo tam są jednak największe pieniądze. Co i rusz widzimy w TV jak emerytura z LM "uchyla się " przed belką ;-), a inne TFI nęcą na wszelkie sposoby ...
Tak czy siak trzeba zacząć od ZRÓWNANIA opłat za zarządzanie do wysokości śr. w Europie, bo bez tego wiarygodność Instytucji finansowych stale będzie kwestionowana ...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~mieli kolegów w lehm

mieli kolegów w lehman brother?

!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl