Czwartkowa sesja przynosi dalszą przecenę dolara. Amerykańska waluta znacząco traci zarówno do euro, jak i do walut rynków wschodzących, tj. Polski.


Chwilę przed południem kurs eurodolara kształtował się na poziomie 1,1326, a więc o niemal 1% wyższym niż w środę. Równie znaczące zmiany obserwowano na parze USD/PLN (-0,93%). Za jednego dolara należało zapłacić 3,7868 zł, najmniej od 20 tygodni. Po raz ostatni dolar w okolicach tych poziomów widziany był w październiku 2015 roku. Warto dodać, że jeszcze na początku bieżącego roku za "zielonego" momentami płacono nawet 4,15 zł.
Ta zmiana trendu i przejście dolara z ofensywy do defensywy ma źródła w polityce monetarnej. Pod koniec ubiegłego roku wzrosty na amerykańskiej walucie napędzało widmo podwyżek stóp przez Fed. Po miesiącach odkładania decyzji Rezerwa Federalna w końcu zdecydowała się na podwyżkę w grudniu. Rynek już wyceniał kolejne ruchy stóp w górę, jednak pewność odnośnie dalszych podwyżek stopniowo malała.
Dzisiejsze osłabienie dolara również ma związek z omawianym wygasaniem oczekiwań. Wczoraj Fed, zgodnie z oczekiwaniami, pozostawił stopy na niezmienionym poziomie. W takiej sytuacji dla rynku najważniejszy okazał się komunikat, którego wydźwięk był wyraźnie gołębi.
Fed obniżył prognozę inflacji, z kolei członkowie FOMC wyraźnie zasugerowali, że w obecnym roku widzą pole do dwóch, a nie jak wskazywano wcześniej, czterech podwyżek stóp. Oczekiwania, napędzające dolara w trakcie rajdu na poziom 4,15 zł, nie zostaną więc najprawdopodobniej spełnione. Stąd przecena amerykańskiej waluty.

























































