Dlaczego odchodzą z banków? „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni miesiąc” [Raport Bankier.pl]

analityk Bankier.pl

Co trzeci porzucający pracę w banku wskazuje, że najważniejszym powodem trudnej decyzji było nadmierne obciążenie obowiązkami. To nie niezadowalające zarobki pchają pracowników do poszukiwania nowej ścieżki kariery, często daleko od sektora bankowego - wynika z badania przeprowadzonego przez Bankier.pl wśród pracowników branży.

W ramach prezentacji wyników tegorocznej edycji badania „Jak się pracuje w bankach” omówiliśmy oceny bankowców dotyczące obciążenia pracą, przyjrzeliśmy się problemom planów sprzedażowych i nietrafionej sprzedaży oraz kwestii poczucia pewności zatrudnienia. Respondenci przyznawali, że obawiają się zwolnień, odczuwają rosnącą presję na sprzedaż i nierzadko sięgają po nieetyczne sposoby na realizowanie narzucanych im planów.

Kliknij, żeby przejść do pozostałych części podsumowania badania Bankier.pl
Kliknij, żeby przejść do pozostałych części podsumowania badania Bankier.pl (fot. Krzysztof Feder / Bankier.pl)

W badaniu udział wzięli nie tylko bankowcy dziś aktywni zawodowo, ale także osoby, które w ostatnich 12 miesiącach odeszły z bankowości. Przyjrzeliśmy się ich dalszym losom i okolicznościom, które pchnęły ich do podjęcia takiej decyzji.  

Nierealne plany i ciągłe naciski

Sondaż „Jak się pracuje w bankach” powtarzamy od 2016 r., a w jednym z pytań prosimy badanych o wskazanie negatywnych zjawisk, z którymi zetknęli się w ostatnich 12 miesiącach w swoim miejscu pracy. Rozkład odpowiedzi w kolejnych edycjach badania jest niezwykle stabilny – różnice wahają się w granicach 2-3 pp., co sygnalizuje, że pewne patologie zdołały utrwalić się w wielu instytucjach.

W 2019 r., podobnie jak w poprzednich latach, ponad dwie trzecie badanych zetknęło się z nadmierną presją przełożonych na wyniki. 64 proc. (62 proc. w 2018 r.) wskazało, że miało do czynienia z narzuceniem nierealnych planów lub zakresów zadań. Te elementy były także najczęściej poruszanymi zagadnieniami w pytaniach otwartych, gdzie respondenci mogli swobodnie skomentować realia pracy w bankowości.

(Bankier.pl)

„W bankowości pracuję od 4 lat, od 2 pracuję z klientem firmowym. Plany nakładane na pracowników z kwartału na kwartał są coraz wyższe, a potencjał portfela coraz mniejszy. Praca w ostatnich miesiącach zamieniła się w akwizycje - ciągłe chodzenie po nieznanych firmach w celu ich pozyskania dla banku, przy czym oferta nie jest konkurencyjna. W ciągu dnia przełożony uczestniczy w spotkaniach, przysłuchuje się telefonom, co wprowadza dodatkowy stres i nacisk na sprzedaż, który jest mocno wyczuwalny przez klientów” – to jeden z przykładów, powtarzający zarzuty obecne w wielu wypowiedziach.

Nieco ponad 1/3 respondentów spotkała się z publicznym piętnowaniem osób, które nie uzyskują odpowiednich wyników oraz zastraszaniem pracowników perspektywą zwolnienia. Również te patologie uzyskiwały w poprzednich edycjach badania bardzo zbliżony odsetek wskazań.

Warto podkreślić, że w międzyczasie spadła liczba respondentów, którzy nie mieli do czynienia z żadnym z wymienionych w pytaniu problemów. W 2017 r. było ich 19 proc., w 2018 r. – 18 proc., a w ostatniej edycji – 15 proc.

Odchodzą nie przez zarobki

Bolączki wymieniane przez obecnych pracowników banków korespondują wprost z głównymi powodami porzucenia pracy w sektorze. Osoby, które w ostatnich 12 miesiącach pożegnały się z pracą w banku jako główny powód wskazują najczęściej (32 proc. wskazań) nadmierne obciążenie obowiązkami i wysoki poziom oczekiwań. Na drugim miejscu znalazły się stres i zła atmosfera w miejscu pracy (27 proc. wskazań). Niezadowalające wynagrodzenie znalazło się na trzeciej pozycji (11 proc. wskazań w 2019 r., o 5 pp. mniej niż w poprzedniej edycji badania).

(Bankier.pl)

„Zmieniłam pracę w bankowości na inny sektor ponieważ nie wytrzymałam psychicznie. Przeszłam przez 3 banki jako pracownik najniższego szczebla. W każdym królowało hasło jesteś tak dobry jak twój ostatni miesiąc plan miał być zawsze zrealizowany. Gdy był realizowany, plany były podnoszone. Rozliczenia, raporty, coaching z dyrektorem regionalnym - wszystko aby podnieść wyniki” – tak skomentowała powody swojej decyzji jedna z respondentek.

Motyw ciągłego nacisku na sprzedaż powielał się w wielu wypowiedziach. W tegorocznej edycji badania dostrzegliśmy jednak, że częściej niż w latach poprzednich pojawiał się wątek negatywnych efektów zmian właścicielskich. Fuzje oznaczają zazwyczaj zmiany w kadrze zarządzającej i wprowadzanie nowych narzędzi i procedur (zwykle „importowanych” z banku przejmującego instytucję). Towarzyszy temu nierzadko chaos i poczucie, że bank cofa się w rozwoju. „Powodem odejścia z banku była fuzja z grupą BNP Paribas. Po fuzji prawnej wkradł się chaos, problemy z komunikacją i z banku zdigitalizowanego przeszliśmy na xls” – wskazuje jeden z respondentów.

Czy ex-bankowcy trafiają do Lidla?

Większość badanych mających za sobą pożegnanie z bankiem znalazła nowe miejsce zatrudnienia w czasie krótszym niż miesiąc lub w ciągu 1-3 miesięcy. Warto podkreślić, że w tej grupie respondentów większość stanowiły osoby, które same wypowiedziały umowę (63 proc.). Miały one zatem prawdopodobnie czas, by przygotować się do tego kroku i rozeznać się w rynku pracy.

Dalsze losy ex-bankowców są niezwykle zróżnicowane. Obserwowaliśmy to zjawisko również w poprzedniej edycji badania. W 2019 r. dostrzec można jednak nowy rys – najliczniejsza grupa odchodzących z bankowości trafiła do sektora handlu i usług (19 proc. wskazań). Deklaracje rozkładają się jednak dość równomiernie w wielu kategoriach – od pośrednictwa i doradztwa finansowego do sektora budżetowego. 17 proc. respondentów wskazało inne dziedziny gospodarki, a w odpowiedziach otwartych wymieniano wielokrotnie sektor telekomunikacyjny.

„Po 23 latach pracy w bankowości, pracując nadal w finansach/inwestycjach, potwierdzam, że istnieje życie pozabankowe!” – komentuje optymistycznie jeden z respondentów. W swobodnych wypowiedziach badanych zdarzały się jednak także mniej budujące wątki.

„Pracę udało mi się znaleźć po 1,5 miesiąca, ale mam uczucie jakbym zaczynał od zera... To, co się nauczyłem i jakie doświadczenie zdobyłem na rynku pracy okazało się nieatrakcyjne” – podkreśla jeden z ex-bankowców. „Po 6 latach nieszukania pracy zderzyłem się ze ścianą. Myślałem, że zdobyłem super doświadczenie i że będę rozchwytywany na rynku pracy. Szybko się ocknąłem, że tak nie będzie. Po drodze dowiedziałem się, że my, bankowcy nie jesteśmy pożądanymi pracownikami, że nie potrafimy się odnaleźć w innych branżach, że takich osób jak ja po bankowości jest osób cała masa, że nasze umiejętności zdobyte w banku nie przekładają się do innych prac. Postawiłem sobie za punkt honoru, zmianę branży, ale przez miesiąc nic się nie działo. Zacząłem wysyłać CV do branży bankowej, gdzie okazało się, że jak jeszcze kilka lat temu byłem w niej pożądany to teraz kompletnie jestem niechciany, bo takich jak ja jest cała masa... To tylko pokazuje jak przez te lata ta bankowość się zmieniła, wszystkie konsolidacje, każdy chce się digitalizować, będzie powodowało, że ta branża z każdym rokiem będzie redukowała zatrudnienie” – dodaje.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 34 wizytator

Już od dawna piszę, że Polska to nie jest kraj dla normalnych ludzi.
A tak z ciekawości. Jak sprawy mobingu w bankowości mają się np.na zachodzie europy?

! Odpowiedz
5 42 degrengolada

Pracowałem w bankach i instytucjach finansowych 6 lat. Zarabiałem duże pieniądze w porównaniu do znajomych. Natomiast psychicznie byłem wrakiem po powrocie z pracy. Odreagowywanie odbywało się w postaci wpadnięcia w alkoholizm (co weekend klub, impreza). Drogie drinki, kobiety wymieniane jak rękawiczki. Ostre życie bez liczenia się z ceną. Dla młodego siura taki świat może się wydawać ok..

Dorosłem i wiem, że kasę można zarobić łatwo i szybko, tak samo jak ją przepuścić. Jednak zniszczonego zdrowia psychicznego i fizycznego nie da się odbudować w kilka miesięcy.

Odradzam pracę w banku dojrzałym. Młodzi niech się wyszumią, ale żeby wiedzieli kiedy ze sceny zejść i nie dać się zniszczyć do końca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
22 26 specjalnie_zarejstrowany1

Potwierdzam. Tez sie z tak musze meczyc. Drogie luksusowe zycie i wciaz nowe kobiety. Zazdroszcze moim znajomym ktorzy sobie spokojnie zyja za 500+ z 6 dzieci w mieszkaniu na kredyt.

! Odpowiedz
1 9 degrengolada odpowiada specjalnie_zarejstrowany1

Kwestia co jest dla Ciebie najważniejsze. Jeśli takie wartości jak rodzina, dom i 6 dzieci to tylko 6 problemów to się nie dogadamy. Może za kilka lat..

! Odpowiedz
1 8 jes

I co było jak się już obudziłeś? Same rękawiczki?

! Odpowiedz
0 45 heimir

Decyzja o odejściu z banku to jedna z lepszych w moim życiu!

! Odpowiedz
0 30 xyzzzz

Pracowałem 2 lata w banku i pamietam jaki był nacisk, jaki "mobing" z kazdej strony. U mnie i tak bylo w miare ok bo miałem swoj oddzialik daleko od szefow i przyjezdzali do mnie raz na pol roku i obslugiwalem jedynie klientow chcacych kredyty mieszkaniowe. Podstawa była tylko gdy zrobilem plan...ale to była specyficzna sytuacja bo nie bylem zwyczajnym bankowcem ale raczej takim ztroche wyzszej polki.Ogolnie tozgrzytalem zebamizestresu,caly czas myslalem o pracy, spac czesto nie moglem,ciagly stres i za nieduze pieniadze ktore to mieli "koledzy" w wielkich miastach.
Kolega w Sieradzu pracowal w 3 bankach i zrezygnowal , pracuje w innej branzy zarabiajac 3 razy tyle.Ciagle narzekal, ze 2400 netto jako pracownik od wszystkiego tak zwany doradca wPKO...codziennie pod krawatem i w garniturze,codziennie pogadanki jaki jest cel, ile musicie wcisnac kont,kart, kredytow...jesli nie wcisnal 30 kont miesiecznie to zwolnienie icaly czas straszenie zwolnieniem....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 27 dwam

są wolne etaty w "wybranych" bankach - w banku wyższej kultury zawsze około 200 ofert pracy ....

! Odpowiedz
2 69 sykstus

Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. W bankowości przepracowałem blisko 20 lat. Zaczynałem pod koniec lat 90 - tych kiedy pracownik banku cieszył się szacunkiem i był należycie wynagradzany. Na pierwszym miejscu była stawiana etyka zawodowa, uczciwość, a dopiero potem plany sprzedaży. Wszystko zaczęło się zmieniać około 2004 roku, kiedy hasło "jesteś wart tyle ile twój ostatni sukces" stało się mottem managerów poczynają od samej góry na dyrektorach/kierownikach oddziałów kończąc. Niestety ten psychopatyczny model zarządzania doprowadził do tego co jest dzisiaj: Ludzie wolą pracować wszędzie byle nie w banku na froncie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 48 1as

Patologia totalna. Nienawidzę rozmawiać z bankowcami, choć wiem że to nie ich wina, czuć z daleka presję na sprzedaż czegokolwiek klientowi.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.