Styczniowa statystyka zamówień w amerykańskim przemyśle była 48. publikacją makroekonomiczną z USA, która rozczarowała ekonomistów tylko od początku lutego. Co więcej, tempo spadku zamówień było największe od czasu recesji z lat 2008-09.


Zamówienia w amerykańskim przemyśle były w styczniu o 0,2% mniejsze niż w grudniu i aż o 4,9% mniejsze niż rok temu (-2,3% rdr po uwzględnieniu sezonowości) – poinformowało amerykańskie Biuro Cenzusowe. Ostatni raz wskaźnik ten spadał tak szybko w listopadzie 2009 roku.
Dane mocno rozczarowały ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu o 0,3% mdm po spadku aż o 3,5% mdm w grudniu. Bardzo mocny regres (-1,8% mdm i 6,1% rdr) odnotowały zamówienie po wyłączeniu środków transportu – czyli najbardziej zmiennego i nieprzewidywalnego komponentu tego raportu.
ReklamaZobacz także

Optymiści będą się starali tłumaczyć słabość zamówień przemysłowych spadkiem cen paliw: wartość zamówień dóbr nietrwałych zmalała bowiem aż o 3,1% mdm i 10,5% rdr, podczas gdy zamówienia na dobra trwałego użytku zwiększyły się o 2,8% mdm i 1,7% rdr.
I być może będą mieli rację, ale niepokój budzi zaskakująco długa lista rozczarowujących danych makro z USA jak i ich struktura: bardzo słabo prezentuje się przemysł (zwykle wyprzedzający koniunkturę), a dobrze głównie rynek pracy (czyli najbardziej opóźniona część gospodarki).





























































