Inflacja konsumencka w Czechach wciąż rośnie. Tamtejszy bank centralny, który nie chce iść w ślady swojego szwajcarskiego odpowiednika, ma twardy orzech do zgryzienia. Tymczasem czeskie rezerwy walutowe są już wyższe od rezerw Narodowego Banku Polskiego.


W ubiegłym miesiącu roczna dynamika inflacji wyniosła 2,5% wobec 2,2% w styczniu - poinformował urząd statystyczny CZSO. Analitycy spodziewali się tymczasem odczytu na poziomie 2,4%. Z kolei dynamika miesięczna wyniosła w lutym 0,4% wobec 0,8% w styczniu i oczekiwaniach na poziomie 0,3%.
Podobnie jak w Polsce czy na Węgrzech, motorem czeskiej inflacji pozostają drożejące paliwa (16,8%) i żywność. W tej ostatniej kategorii dynamikę windują głównie droższe niż przed rokiem warzywa (17,3%), jaja (17,3%), cukier (29,4%) czy sery (12,1%).
Roczna dynamika cen dóbr i usług konsumpcyjnych jest w Czechach nie tylko najwyższa od listopada 2012 r., lecz także wyraźnie wykracza poza środek przedziału celu inflacyjnego Narodowego Banku Czech. Tymczasem to właśnie niska inflacja (a wręcz deflacja cenowa) skłoniły czeskie władze monetarne do sięgnięcia po znaną ze Szwajcarii politykę niedopuszczania do nadmiernego umocnienia krajowej waluty (gdyż słabsza waluta sprzyja wywołaniu inflacji).
W celu utrzymania kursu na poziomie minimum ok. 27 koron za euro (to zobowiązanie jednostronne, tzn. CNB nie „zabrania” koronie słabnąć mocniej) czeski bank centralny skupuje waluty zagraniczne. Teoretycznie może to robić w nieskończoność, ponieważ korony, której CNB jest emitentem, nigdy mu nie zabraknie.

- Czeski Bank Narodowy może użyć nieskończonej ilości koron w celu zakupu zagranicznych walut, jako że sam jest emitentem czeskiej waluty, zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej. Jeżeli będzie to konieczne, CNB będzie gotów do interwencji na rynku walutowym w takiej skali i przez taki okres, jakie będą potrzebne do utrzymania założonego kursu walutowego, co ma na celu wypełnienie celu inflacyjnego banku – czytamy na stronie CNB.
Przyjęta przez Czechów polityka objawia się m.in. „puchnięciem” ich rezerwa walutowych. Według najnowszych danych, CNB dysponował rezerwami walutowymi w wysokości 111,68 mld dolarów. To o 30% więcej niż na koniec 2016 r. (kiedy jasnym stawało się, że inflacja zaczyna przyspieszać) i o 100% więcej niż w listopadzie 2013 r. (a uwzględnić należy też umocnienie dolara). Warto dodać, że tym samym czeskie rezerwy okazały się wyższe od polskich (110,8 mld dolarów).
Dotychczasowe zapowiedzi przedstawicieli CNB wskazują, że obecna polityka na pewno utrzymana zostanie do końca pierwszego kwartału, a wielce prawdopodobne, że do jej zmiany dojdzie dopiero w drugiej połowie roku.
Więcej na temat sytuacji, w której znalazł się Narodowy Bank Czech przeczytasz w artykule: „Korona to nowy frank? Czechy nie chcą iść w ślady Szwajcarii”.




























































