Christian Justnes, przewodniczący norweskiego związku zawodowego Fellesforbundet, zaprzeczył w czwartek doniesieniom dziennika „VG”, według których obywatele Polski mieli być zapisywani do tej organizacji wbrew swojej woli. Jak zapewnił, przystąpienie do Fellesforbundet miało charakter dobrowolny.


Rekrutacja przez pośredników
Justnes przyznał w rozmowie z „VG”, że rekrutację do związku prowadziły, w jego imieniu, agencje poszkujące pracowników na projekty norweskiego koncernu Equinor.
Norweski dziennik ujawnił w poniedziałek, że wielu Polaków, wysyłanych do pracy w Norwegii, miało otrzymywać od rekruterów informację, że członkostwo w Fellesforbundet jest niezbędne do podjęcia zatrudnienia. Agencje pośrednictwa pracy miały przyjmować deklaracje w imieniu związku.
Cytowani przez „VG” przedstawiciele innych central związkowych podkreślili, że nigdy nie zaakceptowaliby członkostwa zgłoszonego przez kogoś innego niż sam pracownik. Oceniając praktykę obowiązującą w Fellesforbundet, jego szef wyraził przekonanie, że klauzule o obowiązkowym wstąpieniu do związku w umowach o pracę byłyby „nieakceptowalne”. Jednocześnie zaznaczył, że agencje powinny móc przyjmować zgłoszenia od pracowników.
„Powinni być przy tym wyraźnie poinformowani, że mogą zapisać się do związku, ale członkostwo w nim jest dobrowolne. Jeżeli od agencji dowiadujemy się, że deklaracje przesłane przez (te osoby) są dobrowolne, to my im ufamy” - powiedział Justnes w czwartkowej rozmowie z norweską gazetą.
Zmiana prawa z 2018 roku tłem procederu
Dziennik „VG” ujawnił, że wielu polskich pracowników w Norwegii miało być przymuszanych do członkostwa w związkach zawodowych - co uznawano za warunek podjęcia przez nich zatrudnienia. Według gazety proceder ten miał się nasilić od 2018 r., gdy zmiana prawa pracy uzależniła możliwość zatrudnienia pracowników rotacyjnych, dostarczanych przez pośredników, od zgody działających w zakładzie pracy związków zawodowych.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ kbm/























































