Premier Szwecji Ulf Kristensson oraz wicepremierka tego kraju Ebba Busch przyznali się w ostatnich dniach do służbowego wykorzystywania sztucznej inteligencji (AI). Oświadczenia wywołały debatę nad bezpieczeństwem państwa, a także demokratyczną kontrolą rządzących.


Kristersson w wywiadzie dla szwedzkiej gazety „Dagens Industri” na początku sierpnia wyznał, że używa platformy ChatGPT, aby uzyskać drugą opinię (second opinion). Dodał, że do przetwarzania dużej ilości danych urzędnicy kancelarii rządu oraz doradcy już wykorzystują narzędzia sztucznej inteligencji. Wyraził żal z powodu niedoskonałości istniejących szwedzkich modeli językowych, co utrudnia pełne wykorzystanie możliwości nowych technologii.
O tym, że sztuczna inteligencja może się mylić, przekonała się wicepremierka, ministra energii i przedsiębiorczości Ebba Busch. Polityczka w czwartek przeprosiła na Facebooku dziennikarkę Elinę Pahnke za przypisanie jej nieprawdziwej wypowiedzi w swoim przemówieniu podczas Tygodnia Politycznego Almedalen na Gotlandii. Bush, liderka Chrześcijańskich Demokratów, fałszywym cytatem Phanke: „Władza mężczyzn nie jest abstrakcją - jest konkretna i miażdży życie” zaatakowała feministki za kreowanie świata, w którym nastoletni chłopcy muszą wstydzić się swojej płci.
Wicepremierka Bush wyjaśniła, że narzędzie sztucznej inteligencji jako źródło tej wypowiedzi wskazało zamknięte już konto na platformie X oraz niedostępny w wersji cyfrowej artykuł w gazecie „Arbetet".
Wcześniej do wykorzystywania AI do pisania interpelacji poselskich przyznał się parlamentarzysta opozycyjnych socjaldemokratów Olle Thorell, znany z rekordowej ilości 250 tego rodzaju zapytań.
W Szwecji wykorzystywanie przez polityków AI wywołało debatę. Publicystka „Aftonbladet” oceniła, że może to stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, gdy amerykańskie firmy technologiczne zbierają dane i wiedzą jako pierwsze, o co pyta szef szwedzkiego rządu. Z kolei dziennikarka gazety „Ttela” zwróciła uwagę na kwestię problemu demokratycznej kontroli polityków, gdy źródłem ich decyzji nie są wyborcy i ich problemy, a opinia sztucznej inteligencji. W podobnym duchu wypowiedział się szef działu kultury dziennika „Expressen”, podkreślając, że AI nie ma ludzkiego doświadczenia ani poglądów ideologicznych, co sprawia, że nie jest wiarygodnym doradcą.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)
zys/ kar/

























































