Projektowane objęcie pojazdów testowych akcyzą oraz zaostrzenie regulacji dotyczących badań drogowych może zmusić firmy badawczo-rozwojowe do przeniesienia działalności za granicę - powiedział PAP prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producent Części Motoryzacyjnych (SDCM) Tomasz Bęben.


"Przewidziane zmiany w ustawie akcyzowej i prawie o ruchu drogowym uderzy w rodzimą branżę motoryzacyjną. Rząd i posłowie chcą objęcia pojazdów testowych podatkiem akcyzowym, a także zaostrzenia przepisów dotyczących prowadzenia badań. Takie podejście wymusi na wielu firmach przeniesienie się za granicę, np. do Czech, Niemiec czy na Węgry" - wskazał Bęben.
Uchwalona 24 stycznia br. przez Sejm nowelizacja przewiduje zawieszenie na 18 miesięcy poboru akcyzy od samochodów osobowych, które są rejestrowane profesjonalnie w Polsce w celu wykonywania jazd testowych, zgodnie z przepisami Prawa o ruchu drogowym. Chodzi o samochody, które będą przedmiotem badań naukowych lub prac testowych w ramach prowadzonej działalności badawczo-rozwojowej. Ustawą zajmie się teraz Senat.
W ocenie SDCM pobieranie akcyzy od pojazdów, które trafiają do Polski na testy z rejestracją profesjonalną innych państw członkowskich lub państw trzecich, a następnie wracają do swoich właścicieli, jest nieuzasadnione. "Branża stoi na stanowisku, że pojazdy testowe wykorzystywane przez przedsiębiorstwa do badań nie powinny na gruncie obowiązujących przepisów podlegać opodatkowaniu podatkiem akcyzowym. Ich zasadniczym przeznaczeniem nie był i nie jest przewóz osób, co jest jedną z przesłanek warunkujących uznanie pojazdu za samochód osobowy w rozumieniu przepisów ustawy akcyzowej" - zauważył prezes stowarzyszenia.
Bęben wskazał, że testowanie zaawansowanych technicznie rozwiązań jest bardzo żmudnym procesem, którego czas często przekracza okres 18 miesięcy, kiedy to akcyza ma nie być pobierana. "Testowane systemy są poddawane skomplikowanym badaniom, które mają m.in. sprawdzić ich odporność na pracę w trudnych warunkach. W tym czasie sprawdzane układy wielokrotnie się wymontowuje i montuje ponownie w powierzonych do badań pojazdach. To wszystko wymaga czasu i może trwać nawet 3 lata" - zaznaczył.
Ekspert zwrócił również uwagę, że nowe rozwiązania techniczne testowane są zazwyczaj w samochodach klasy wyższej o pojemności silnika przekraczającej 2 000 cm sześc., co oznacza konieczność wniesienia podatku akcyzowego w wysokości nawet 18,6 proc. wartości samochodu. "W przypadku niektórych modeli akcyza może wynieść nawet pół miliona złotych. Pamiętajmy, że nowe rozwiązania są wdrażane najpierw w najdroższych modelach i w takich muszą też być testowane. Konieczność zapłacenia tak wysokiego podatku spowoduje, że opłacalność całej działalności badawczo-rozwojowej stanie pod znakiem zapytania" - podkreślił.
Pod koniec ubiegłego roku SDCM negatywnie oceniło również zaproponowany przez Ministerstwo Infrastruktury projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym, który w opinii stowarzyszenia przewiduje zmiany utrudniające prowadzenie jazd testowych na drogach publicznych. SDCM wskazało, że projekt zakłada wprowadzenie szeregu barier biurokratycznych w procesie testowania rozwiązań takich jak np. tempomat adaptacyjny czy asystent pasa ruchu.
Prezes stowarzyszenia zwrócił uwagę, że w projekcie nie ma jasnego rozróżnienia między pojazdami zautomatyzowanymi i autonomicznymi oraz między jazdami testowymi a ruchem pojazdów zautomatyzowanych i autonomicznych na polskich drogach. "Przyjęto definicję pojazdu zautomatyzowanego z 2019 r., która sprawia, że przepisami ustawy objęte zostałyby pojazdy na poziomie L2 wg klasyfikacji SAE, czyli pojazdy już dostępne na polskim rynku i poruszające się po naszych drogach" - wskazał.
SDCM uznało za bezzasadny wymóg uzyskiwania przed wydaniem zezwolenia na badania testowe technologii automatyzujących funkcje prowadzenia pojazdu potwierdzenia komendy wojewódzkiej Policji i Państwowej Straży Pożarnej oraz opinii i zgody organu zarządzającego ruchem na drodze. W opinii stowarzyszenia stwarza to ryzyko wydawania arbitralnych decyzji przez osoby, które nie rozumieją, na czym polega testowanie nowych systemów na drogach i bezpodstawnie dopatrują się w nich zagrożenia dla ruchu drogowego. Przy tym mnogość podmiotów, które zgodnie z projektem będą musiały wydać stosowne potwierdzenia, opinie i zgody sprawi, że możliwość prowadzenia jazd testowych pojazdów zautomatyzowanych zostanie praktycznie zablokowana.
Ekspert zaznaczył, że w Polsce od lat z powodzeniem działają firmy, które projektują, wykonują i testują najnowsze rozwiązania technologiczne dla sektora motoryzacyjnego na całym świecie. "Sytuacja może się jednak niedługo zmienić na niekorzyść branży i pracujących w niej osób. Decydenci nie wykorzystują atutów naszego kraju i nie mają planu na to, jak zachęcić zagranicznych inwestorów do rozwijania lokalnych działów badawczo-rozwojowych" - wskazał.
Prezes SDCM zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do Polski kraje takie jak Niemcy i Czechy, dzięki kolejnym udogodnieniom prawnym skutecznie zachęcają koncerny do prowadzenia u siebie działalności badawczo-rozwojowej. "W konsekwencji wybitni polscy specjaliści mogą się przenieść za granicę, a na taką stratę polskiej gospodarki nie stać" – podkreślił Bęben. (PAP)
gkc/ drag/












































