No, właśnie, kto strzeże. Na anioła stróża w konfrontacji z polskimi złodziejami chyba nie ma co liczyć. Samochód można wyposażyć w alarmy, blokady mechaniczne, a drogie auta nawet w układ GPS. Wiadomo, że wszystkie zabezpieczenia utrudniają jedynie kradzież auta – stuprocentowej pewności jednak nie ma. Skoro przed złodziejem ochronić się nie da, to może lepiej zająć się wyeliminowaniem z obrotu kradzionych części? Do tego zmierzają pomysły o zmianie w przepisach ubezpieczeniowych (naprawianie wyłącznie w warsztatach, nowymi częściami – na fakturę) i o tym samym pomyśleli producenci zabezpieczeń. Ale jak sprawić, czy elementy rozebranego samochodu nie będą nadawały się do sprzedaży? Odpowiedź jest prosta – oznakować.
Wszyscy pamiętamy znakowanie samochodów z lat 90. W tumanach pyłu piaskowano cierpliwie reflektory, lusterka i szyby samochodów, wyrzynając na nich kilkunastocyfrowe kody. Metoda była skuteczna na tyle, na ile dobrze funkcjonował rejestr pojazdów oznakowanych. Trzeba przyznać, że części oznakowane znacznie trudniej znajdowały nowych nabywców. Ale jak, na przykład, oznaczyć elementy silnika, podwozia, nadwozia, koła i elementy wnętrza? Osi, turbiny czy skrzyni biegów piaskować nie sposób.
Kod, przebój sezonu
Z pomocą przyszła nowoczesna technologia. Wynalezione substancje klejące i technika mikrodruku pozwoliła stworzyć oznakowanie nieusuwalne i możliwe do zastosowania na każdym elemencie samochodu. System nazwano DNA Auto, ponieważ pozwala na stuprocentową identyfikację pojazdu lub części.
DNA Auto to system wielu tysięcy mikrocząsteczek naniesionych na ponad 50 punktów w samochodzie metodą natryskową. Dzięki temu za pomocą specjalnego aerografu cząsteczki identyfikacyjne nanieść można na dowolny element pojazdu. Substancja klejąca jest nośnikiem, w którym znajdują się poliestrowe kropki mające średnicę 1 mm z wygrawerowanym na nich 17-cyfrowym kodem DNA – czyli numerem VIN pojazdu lub też PESEL właściciela samochodu. Substancja po naniesieniu jest niewidoczna, DNA zobaczyć można dopiero po oświetleniu lampą UV. Jest ona odporna na usuwanie za pomocą dostępnych środków chemicznych. Identyfikacja skradzionych pojazdów lub części jest łatwa. Wystarczy do tego niewielka latarka świecąca światłem UV oraz solidne szkło powiększające. Policja została zresztą wyposażone przez producenta systemu w te niedrogie akcesoria. Odnalezienie choćby jednej mikrocząsteczki ze skradzionego pojazdu w warsztacie, na ubraniu czy na terenie posesji jest wyraźnym sygnałem dla organów ścigania, że w tym miejscu przechowywano skradzione auto.
Nawet doszczętnie zniszczone czy sprasowane auto może być zidentyfikowane i stanowić dowód kradzieży. Nie ma możliwości podrobienia systemu czy dokonania duplikatu, ponieważ mikrocząsteczki produkowane są tylko w trzech miejscach na świecie. Oznakowane kodem DNA Auto jest również znakowane z zewnątrz widocznymi naklejkami, by dać wyraźny sygnał złodziejowi – daj spokój, to auto nie stanowi dla pasera żadnej wartości. Koszt oznakowania samochodu waha się od nieco ponad 500 zł do 1400 zł, zależnie od wartości pojazdu. Oznakowane auto jest traktowane jako bezpieczne przez ubezpieczyciela. Największe zakłady ubezpieczeniowe w Polsce udzielają 20% zniżki na składkę w opcji ubezpieczenia od kradzieży. Jedna z firm zajmujących się znakowaniem pojazdów w systemie DNA jest tak pewna swego, że daje dodatkowe ubezpieczenie, które gwarantuje wypłatę dodatkowo 5000 zł w sytuacji, gdy samochód zniknie i nie zostanie odnaleziony w ciągu 30 dni. W ramach rekompensaty otrzymuje się również znakowanie kolejnego samochodu za darmo. Trzeba przyznać, że 20% zniżka w przypadku droższych samochodów może rekompensować wydatki poniesione na znakowanie.
Znakowanie – zrób to sam
Tańszym sposobem, a również honorowanym przez ubezpieczycieli, jest znakowanie systemem opracowanym przez firmę Somerw. Do oznakowania nie trzeba wykorzystywać specjalnych pistoletów natryskowych, można je wykonać samemu, wykorzystując materiały przesłane przez Somerw. Koszt pakietu, do oznakowania 8 elementów na samochodzie, szyb lub lusterek, to 60 zł. Wraz z elektronicznym kluczem (naklejanym na przednią szybę), który zapewnia 100% pewności pochodzenia samochodu koszt znakowania wynosi 100 zł. Elektroniczny klucz i certyfikat – identyfikator wystawienia - oznakowania są jak dwie połówki banknotu. Właściciel pojazdu sprzedając oznakowane auto legitymuje się obiema połówkami, rozwiewając jakiekolwiek wątpliwości kupującego. Taka cena jest już z pewnością dużo łatwiejsza do zaakceptowania przez floty. Kod umieszczany na szybach, przechowywany jest również w Centralnym Rejestrze Ochranianych Pojazdów, prowadzonym przez Somerw i w razie jakichkolwiek wątpliwości co do pochodzenia pojazdu lub części można się do tego rejestru odwołać.
Znakownie mimo wszystko nie jest chyba produktem dla flot. Z raportów szkodowości firm CFM wynika, że kradzieże samochodów stanowią niewielki odsetek co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, aut kradnie się coraz mniej, bo trudno je wprowadzić do obiegu. Po drugie, samochody wprowadzane do flot są zwykle nowe, a na części do nowych modeli nie ma dużego popytu, bo auta są naprawiane na gwarancji. Po trzecie, producenci często dokonują modyfikacji samochodów, więc na każdy kolejny, wprowadzany do floty co 3-4 lata samochód, nie ma jeszcze odpowiednio głębokiego czarnego rynku części zamiennych. Warto zastanowić się nad oznakowaniem droższych samochodów. Jest to wydatek jednorazowy, zaś zniżkę za ubezpieczenie kradzieżowe, otrzymuje się co roku. Oszczędności z nawiązką pokryją koszty oznakowania pojazdu.
Maciej Szczepaniak

























































