REKLAMA

Zebrali na Kickstarterze 150 tys. dol. Nam mówią, jak się to robi

Grzegorz Marynowicz2014-12-06 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2014-12-06 06:00
Zebrali na Kickstarterze 150 tys. dol. Nam mówią, jak się to robi
Zebrali na Kickstarterze 150 tys. dol. Nam mówią, jak się to robi
/ Sher.ly

Jak zdobyć pieniądze na własny biznes - to pytanie nurtuje osoby z pomysłem na firmę. Coraz popularniejszym sposobem finansowania biznesowej idei staje się crowdfunding. W Bankier.pl rozmowa z Polakami, którzy pieniądze na swój projekt zebrali na najpopularniejszym tego typu serwisie - Kickstarterze.

Kickstarter jest największą na świecie platformą finansowania społecznościowego. O tym, jak skutecznie przeprowadzić kampanię, kto ma szansę, ile zabiera serwis, wysokich wymaganiach oraz możliwych problemach, opowiadają Marek Cieśla i Błażej Marciniak. Pomysłodawcy projektu Sher.ly osiągnęli za pośrednictwem Kickstartera ponad 200% założonego celu.

Błażej Marciniak i Marek Cieśla, twórcy Sher.ly (Sher.ly)

Grzegorz Marynowicz, Bankier.pl: Proszę powiedzieć czym jest projekt Sher.ly?

Sher.ly jest prywatną chmurą plików, która nie rezyduje gdzieś w internecie, ale na naszych własnych urządzeniach pamięci masowych. Nie wysyłamy naszych plików prywatnych lub firmowych “gdzieś w chmurę”, jak ma to miejsce w przypadku Dropboksa, Google Drive czy innych chmur publicznych, ale z własnych urządzeń przechowujących dane robimy chmurę poprzez Sher.ly, do której mamy zawsze dostęp z wewnątrz i zewnątrz sieci. Sami wskazujemy osoby, którym chcemy udostępniać nasze pliki.

Działa to tak, że po prostu tworzymy grupę (katalog na dysku) i wysyłamy zaproszenia znajomym lub współpracownikom. Dane zostają tam, gdzie się już znajdują, a tylko zaproszone osoby je widzą jako dostępne dla nich. Ma to szczególną wartość dla zespołów pracujących w różnych lokalizacjach w kraju czy na świecie, jest efektywne dla dużych plików oraz jest bardzo bezpieczne, ponieważ dane nie wychodzą poza organizację i tylko uprawnione osoby mają do nich dostęp.

Jak zrodził się pomysł na takie przedsięwzięcie?

Zaczęliśmy w 2009 od pomysłu na ochronę prywatności, stąd po kolejnych 2 latach powstała technologia GatelessVPN – połączenie bezpieczeństwa VPN z niezależnością topologii P2P. Zrobiliśmy na tym usługę PrivacyProtector.eu, a jako drugą fazę na początku 2013 roku zaczęliśmy realizować nasz zamysł z bezpiecznym udostępnianiem plików. Wgrywanie swoich danych gdzieś na serwer tylko po to, żeby je komuś udostępnić, budziło zawsze wiele naszych wątpliwości o prywatność oraz sens tego przy dużej liczbie i wielkości plików. Sprawdziliśmy i okazało się, że nie tylko nam się tak wydaje.

Pieniądze na rozwój Sher.ly pozyskaliście m.in na Kickstarterze. Dlaczego wybraliście ten sposób finansowania?

Zaczęliśmy od inwestorów, mamy w Polsce trzy fundusze: FZKPT, Satus oraz Innovation Nest. Kickstarter to przede wszystkim świetna platforma PR oraz test dopasowania produktu do potrzeb grupy docelowej klientów, do których go zaplanowano. Rozpatrywanie Kickstartera jako formy finansowania działalności to błąd, ponieważ nawet świetnie przygotowana kampania może się z wielu trudnych do przewidzenia powodów nie udać i wówczas jest problem na wielu poziomach: PR, biznesowym i wobec braku innych opcji przyszłość spółki jest zagrożona. 

Wybór platformy crowdfundingowej mocno zależy od rodzaju produktu. Np. na Kickstarterze rządzą lśniące gadżety typu ‘no brainer’ - od razu widać, co to jest, potem się patrzy w szczegóły. Jeśli produkt jest adresowany do konkretnej niszy odbiorców, do której najpierw trzeba dotrzeć i go wyjaśnić, to w moim przekonaniu Indiegogo może być lepszą platformą niż Kickstarter. Jeśli z kolei produkt/usługa rozwiązuje lokalny problem lub zaspokaja lokalną potrzebę, to lokalna platforma crowdfundingowa będzie lepszym wyborem. Trzeba sobie zadać pytanie, czy nasz produkt jest tak samo użyteczny dla mieszkańca Krakowa czy Warszawy, jak Nowego Jorku czy Tokio. Koszty całościowe tworzenia nowego produktu są niezwykle trudne do przewidzenia, warto prześledzić podobne kampanie zrealizowane wcześniej oraz jakie były ich dalsze losy, już po zakończeniu kampanii.

O jaką kwotę zabiegaliście? W jakim czasie udało się zebrać te pieniądze i ile ostatecznie tego się uzbierało na kupce?

Wstępny próg ustawiliśmy na 69 tys. dol., uzbieraliśmy nieco ponad 154 tys. dol. Wydaje się to dużo, ale zapewniam, że nie jest jak na wyprodukowanie jakościowo satysfakcjonującego produktu. A jakość jest naszym priorytetem. 

Jak znaczący jest to impuls, obecność na tej platformie? Obserwowaliście, jak spływają e-maile, zainteresowanie klientów, kontrahentów?

Impuls to był ogromny, naszym celem był PR i walidacja pomysłu na realnych klientach i ten cel został osiągnięty w 223% ;) Mamy teraz klientów rozsianych po niemal całym globie: od Hawajów po Japonię i Australię. Zaskoczył nas parytet klientów świat vs. USA: jak na amerykański serwis, jakim jest Kickstarter aż 54% naszych klientów jest poza Stanami. Otrzymaliśmy też dużo zgłoszeń od potencjalnych partnerów chętnych do dystrybucji naszych produktów i usług, oraz kilka propozycji inwestycyjnych. 

O radach dla osób myślących o kampanii z własnym pomysłem na Kickstarterze, weryfikacji pomysłodawców oraz planach na przyszłość twórców Sherl.y przeczytaj w drugiej części wywiadu.

Aby uruchomić kampanię na Kickstarterze, trzeba się mocno napracować. Czy to prawda, że bez kontaktów się nie obejdzie? 

Prawda. Skala crowdfundingu oraz niepowodzenia kilku dużych kampanii sprzętowych wymusiły szczegółową weryfikację twórców kampanii. Kontakty bardzo ułatwiają i skracają ten proces. Nam bardzo pomogło członkostwo w Founder Networks: organizacji zrzeszającej tylko startupy, gdzie zawsze ktoś z innych founderów podpowie, jak coś zrobić lepiej, szybciej. Przygotowanie techniczne i operacyjne kampanii to jedno, a najważniejsze jest naprawdę dobre przygotowanie kampanii marketingowej: trzeba dotrzeć w krótkim czasie do wielu ludzi z dobrym komunikatem, który ich zainteresuje.

tak prezentuje się Sherlybox (Sher.ly)

Jakie warunki trzeba było spełnić, aby się dostać na Kickstarter?

Wymagane jest posiadanie firmy z kraju, który Kickstarter akceptuje – najlepiej amerykańskiej, oraz przedstawiciela firmy z tym obywatelstwem. Osobno trzeba przejść przez weryfikację operatora płatności, jakim jest Amazon Payments, osobno sam Kickstarter. Wymagane jest też konto bankowe, a nie każdy bank założy konto spółce, której założyciele nie są obywatelami USA – tutaj też bardzo pomagają odpowiednie kontakty.

Jak Kickstarter weryfikuje pomysłodawcę? Jakich gwarancji oczekuje, bo przecież donatorom trzeba zapewnić obiecane "gifty"?

Najtrudniejsze jest przejście weryfikacji projektu i samych założycieli, zwłaszcza jeśli robią to pierwszy raz. Kickstarter nie daje żadnych gwarancji i wszyscy wspierający (backers) mają jasno opisane, jakie są możliwości niepowodzenia danego projektu. Oczywiście istnieje ryzyko, że w przypadku uzasadnionego podejrzenia o sprzeniewierzenie środków z kampanii backersi mogą się zorganizować i wspólnie pozwać do sądu twórcę kampanii, aczkolwiek nie słyszałem o takim przypadku. 

Powiedzcie, jak to wygląda w praktyce. Czy zebrane pieniądze od razu lądują na waszym koncie? Czy jakoś należy się z nich rozliczać?

Po zakończeniu okresu kampanii Amazon Payments zaczyna obciążanie wszystkich wspierających; wcześniej to były deklaracje zakupu czyli tzw. pledge. Zwykle większość transakcji jest realizowana pierwszego dnia i środki lądują na koncie Amazon Payments. Ale nie można ich ruszyć przez 21 dni od danej transakcji – tyle czasu ma darczyńca (backer), aby bez konsekwencji wycofać płatność jeśli zmienił zdanie. Po tym czasie można bezpłatnie środki wytransferować do swojego banku.

Jaką część zebranych na Kickstarterze środków oddaje się serwisowi?  

Kickstarter bierze 5% prowizji od każdej transakcji, Amazon Payments od 3 do 5% w zależności od rodzaju transakcji. Nie jest to dużo, ponieważ dla dobrze zorganizowanej i odpalonej kampanii Kickstarter ma odpowiednie mechanizmy promocyjne: jest częściej pokazywana w różnych kategoriach: trending, staff picks, hardware, recently launched itp. Nam sam Kickstarter wygenerował ok. 30% wpłat.

Co moglibyście poradzić i przed czym przestrzec osoby, które wybierają się ze swoim projektem na Kickstarter?

Dobrze to przemyślcie, zwłaszcza koszty. Drobny błąd pomnożony przez kilka tysięcy klientów może urosnąć do znacznych kwot, np. koszty wysyłki, cło, etc. Czy to jest element większej strategii, czy tylko próba? Kiedy jestem o to pytany, od razu odpowiadam: jeśli myślicie o Kickstarterze jako jednorazowej akcji, to nie warto tego robić: przypomina to zakładanie firmy przewozowej dla jednej przeprowadzki – nie opłaca się. Można zrealizować kampanię crowdfundingową na swojej własnej stronie, są już do tego odpowiednie usługi i narzędzia. Skala pewnie będzie mniejsza, ale też bariera wejścia nieporównywalnie niższa.

Powiedzcie coś jeszcze o samym projekcie? Na jakim etapie jest obecnie Sher.ly? Czy możecie się pochwalić swoimi wynikami?

Sherlybox jest na końcowym etapie produkcji, zdecydowaliśmy się go wyprodukować w Polsce i mogę już oficjalnie powiedzieć, że będzie go produkować w Poznaniu firma Patryka Strzelewicza i Michała Bąka: twórców polskiej elektronicznej kostki do gry Dice+. Są oni prawdziwymi wirtuozami jeśli chodzi o dobór odpowiednich materiałów i technik ich użycia. Ich także zasługą są zmiany w designie urządzenia: jest ładniejsze, mechaniczny guzik został przeniesiony na górę urządzenia i zastąpiony sensorem dotykowym z podświetleniem. Oczywiście te zmiany spowodowały pewien wzrost kosztów, ale zgodziliśmy się z tym, ponieważ zależy nam na jakości i jak najlepszych wrażeniach z użytkowania: Sherlybox jest wizytówką, referencyjnym urządzeniem storage dla platformy Sher.ly. 

Jakie macie plany na bliższą i dalszą przyszłość związane z Sher.ly?

Obecna metoda synchronizacji danych opiera się na ślepym ich przerzucaniu, aby wszędzie było ich tyle samo, co w żaden sposób nie jest przyjazne urządzeniom mobilnym oraz zapycha niepotrzebnie sieć. 

Nasze plany są znacznie szersze niż Sherlybox: chcemy, żeby każde urządzenie pamięci masowej z obsługą sieci mogło być częścią Sher.ly – wówczas zespół ludzi z jednej firmy możne z łatwością bezpiecznie współdzielić dane z inną organizacją, która używa innego sprzętu do przechowywania danych. Jesteśmy po wstępnych rozmowach z większością producentów tego typu urządzeń i wszędzie spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem. 

Chcemy się skupić na dopracowywaniu naszego oprogramowania Sher.ly, które będzie inteligentnie zarządzać danymi użytkowników: synchronizować dane w zależności od ich rozmiaru, typu, a także rodzaju urządzenia użytkownika, jego preferencji i potrzeb. Tak, aby właściwe dane były na właściwym urządzeniu we właściwym czasie.

Dziękuję za rozmowę

Źródło:
Grzegorz Marynowicz
Grzegorz Marynowicz
analityk Bankier.pl

Pomysłodawca i redaktor prowadzący serwisu MamBiznes.pl - pierwszego w Polsce projektu skierowanego wyłącznie dla młodych przedsiębiorców. W 2009 portal został przejęty przez Grupę Bankier.pl. Autor kilkuset artykułów i poradników dotyczących przedsiębiorczości, działalności gospodarczej i e-biznesu. Pomysłodawca takich cykli jak: „Tak się robi e-biznes” czy „Startupy na dywaniku”. Tel.: 504 256 447

Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~Adrianna_1988
Świetny wywiad :) Ze zdobyciem kapitału mi bardzo mocno pomogła 1 książka "Sekrety 12 sposobów jak zdobyć pieniądze na firmę". Dziś aż chce się wstawać do pracy :)
~Krzysztof
Przeczytałem artykuł i komentarze. I jak zawsze...Nic nie jest ani tak czarne, ani zupełnie białe... Przebłysk umysłu to moment charakteryzujący niewielki odsetek ludzkości. Z tego ułamka zaledwie garstka ludzi będzie w stanie przekuć ów na biznes, a z kolei już biznesowo, niestety kolejny odsetek będzie rentownym. Przeczytałem artykuł i komentarze. I jak zawsze...Nic nie jest ani tak czarne, ani zupełnie białe... Przebłysk umysłu to moment charakteryzujący niewielki odsetek ludzkości. Z tego ułamka zaledwie garstka ludzi będzie w stanie przekuć ów na biznes, a z kolei już biznesowo, niestety kolejny odsetek będzie rentownym. Kwestia ryzyka... nie tylko, dedykacji... tak, ale jak długo... upadki i wzloty, czasem można upadku nie wytrzymać...Mój apel jest prosty, przestańmy myśleć, że MY POLACY nie jesteśmy do tego czegoś stworzeni, jeżeli po prostu nawet nie wiemy do czego stworzeni jesteśmy !Brzmi banalnie, ale tłumaczy absolutnie wszystko. Życzę sukcesów w biznesie i poza nim.
~Kamil
popatrz Pan co to ludzie nie wymyślą http://www.almoc.pl/img.php?id=1144
~Azur
Nie rozni sie to niczym od Bittorrent Sync, wiec jakie sa zalety Sher.ly ?
~Polak
Tacy Polacy, a w serwisie nie a nawet języka polskiego ;/
~wdtakiartykul
No po przeczytaniu drugiej czesci wiadomo juzdla kogo jest kickstarter. Więc po co ktoś zamieścił ten artykuł tutaj ? Po to byśmy oglądneli reklamy na stronie wchodząc tu jak ćwoki w nadzie że dowiemy sie coś pożytecznego. Tak, wpierw trzeba być bogatym, mieć firme w amerycem kontakty biuznesowe ... plecy, kolegów,No po przeczytaniu drugiej czesci wiadomo juzdla kogo jest kickstarter. Więc po co ktoś zamieścił ten artykuł tutaj ? Po to byśmy oglądneli reklamy na stronie wchodząc tu jak ćwoki w nadzie że dowiemy sie coś pożytecznego. Tak, wpierw trzeba być bogatym, mieć firme w amerycem kontakty biuznesowe ... plecy, kolegów, majątek .. Cwaniactwo za skórą i potem robimy biznes. Tak to naprawde jest skierowane dla zwykłego polaka
~były_dev
Nie, nie trzeba być bogatym (jeżeli masz na myśli własne zaplecze finansowe) albo mieć wujka w rządzie. Natomiast faktycznie trzeba być bogatym w pasję aby przez lata cieżko charować na całą resztę którą wymieniłeś (kontakty biznesowe, firmę w Ameryce, zdobyć cennych przyjaciół). Trzeba mieć jaja aby korporacyjną Nie, nie trzeba być bogatym (jeżeli masz na myśli własne zaplecze finansowe) albo mieć wujka w rządzie. Natomiast faktycznie trzeba być bogatym w pasję aby przez lata cieżko charować na całą resztę którą wymieniłeś (kontakty biznesowe, firmę w Ameryce, zdobyć cennych przyjaciół). Trzeba mieć jaja aby korporacyjną karierę porzucić po to aby zająć się czymś ciekawym w życiu, i obrotnym biznesowo aby przekonać innych by poszli za Tobą. To o czym tutaj przeczytaliście przyszło po latach, wielu latach wytrwałości i ciężkiej charówki. Po wielu upadkach i ponownych powstaniach z powrotem na nogi. Biznes startupowy jest bardzo konkurencyjny i bardzo ciężko w nim przeżyć.Enterprenerstwo nie jest dla każdego. Dla mnie np. nie, dlatego choć byłem kiedyś częścią zespołu który tworzy Sher.ly, uciekłem ponieważ stwierdziłem że wolę mierną, ale za to ciepłą, pewną i adekwatnie-finansową przyszłość.Każdemu kto językiem zawiści krytykuje i wypowiada się o sukcesach biznesowych innych ludzi w sposób taki jak mój przedmówca proponuję zarzucić swoją dotychczasową niesatysfakcjonującą egzystencję i spróbować dokonać czegoś takiego jak Sher.ly. Może się uda po wielu latach prób - każdemu tego sukcesu życzę ale sam wiem na podstawie własnych oraz znajomych doświadczeń że nie jest łatwo. W najgorszym przypadku, podobnie jak ja, powróci taki ktoś z powrotem do pracy dla kogoś innego, mądrzejszy i rozumiejący co to oznacza być enterprenerem. I tym bardziej doceni swoją nudną ale ciepłą posadkę w korpo. (proszę Was, nie sugerujcie się opowieściami nagłaśnianymi pompatycznie w mediach o Facebooku, Googlu czy Naszej Klasie sądząc że tak wygląda typowy startup. Ci ludzie wygrali życiowego totolotka. Ich opowieści są owszem inspirujące i mogą wywierać wrażenie że wystarczy mieć dobry pomysł a pieniądze same na tym drzewku urosną. Trzeba mieć świadomość że to są wyjątki, że 99% firm nie dochodzi swojego sukcesu w taki sposób).Pozdrowienia dla zesopołu Sher.ly! Trzymam kciuki chłopaki!
~takieproste
No w tytule zapomniano dodać że biednymi czy szarymi polaczkami to Oni jak widać nei byli :) Weź TY szary człeku swój pomysł na biznes i idź do Kickstartera :) Hahaha A tak apropo to znaczy że oni tak faktycznie nie majanic i nei robią nic a na serwerze przechowujątylko nazwy katalogów i spisy kto komu co udostępnia No w tytule zapomniano dodać że biednymi czy szarymi polaczkami to Oni jak widać nei byli :) Weź TY szary człeku swój pomysł na biznes i idź do Kickstartera :) Hahaha A tak apropo to znaczy że oni tak faktycznie nie majanic i nei robią nic a na serwerze przechowujątylko nazwy katalogów i spisy kto komu co udostępnia :) Cwane, ludzie mogą piracić ja Maxa a oni beda czyści :) i jeszcze na tym zarobią kokosy. tak polak potrafi i jeszcze reszta świata dała im na to kase nei rozumiejąc o co tak naprawde chodzi :) Czyli mamam z Bluraya najnowsze pozycje, trzymam je sobie na dysku i reszcie świata daję do tego dostep. Oni koszą szmal, cały świat sięcieszy a jak by co uwalątylko mnie jak mnie znajda albo raczej moje dyski :) Tak, wartośiowa usługa dla bazpieczeństwa :)
~jss
a jak z bezpieczenstwem danych miror rair backup zapasowy ?
~ms
Jest przykładowo dysk WD cloud, jaka jest przewaga sher.ly?

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki