– Nikt do tej pory nie wykonał opracowań dotyczących miejsc występowania oraz szacunkowej liczby winniczków w naszym województwie. Z tego też względu nie wydałem zgody na ich zbiór – mówi Andrzej Wiercioch. – Wychodzę z założenia, że w takiej sytuacji lepiej zachować się asekuracyjnie, niż przyczynić się do uszczuplenia populacji ślimaków.
W tym roku do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynęły trzy wnioski o pozwolenie na zbiór winniczków. Miał się odbywać w lasach powiatów wieruszowskiego, wieluńskiego i pajęczańskiego. Wymieniane były też okolice Łęczycy, Głowna, Uniejowa, Poddębic i Rossoszycy. Jeden z wnioskodawców chciał zebrać nawet 35 ton, co zajęłoby trzy tiry.
Wiercioch zdaje sobie sprawę, że mimo zakazu w lasach ślimaki na mniejszą skalę są zbierane nielegalnie. Grozi za to grzywna lub areszt.
Dziennik Łódzki
(ts)




























































