REKLAMA

Wywiad wojskowy: rosyjscy okupanci porywają krewnych ukraińskich żołnierzy, w tym dzieci. Relacja z 24 czerwca

2022-06-25 07:59
publikacja
2022-06-25 07:59
Wywiad wojskowy: rosyjscy okupanci porywają krewnych ukraińskich żołnierzy, w tym dzieci. Relacja z 24 czerwca
Wywiad wojskowy: rosyjscy okupanci porywają krewnych ukraińskich żołnierzy, w tym dzieci. Relacja z 24 czerwca
fot. I-Images / / ZUMA Press

Piątek, 24 czerwca, jest sto dwudziestym pierwszym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.

» Relację z czwartku, 23 czerwca, zapisaliśmy tutaj.

Pentagon: wycofanie się Ukraińców z Siewierodoniecka "taktyczne i profesjonalne"

Ukraińskie wojska dokonują "taktycznego i profesjonalnego" wycofania z Siewierodoniecka, by skonsolidować swoje siły i zająć lepsze pozycje obronne - powiedział w piątek wysoki rangą przedstawiciel Pentagonu. Jak dodał, wojska rosyjskie w bitwie o miasto poniosły duże straty i mają trudności z ich uzupełnieniem.

"Ukraińskie siły zbrojne dokonują profesjonalnego, taktycznego wycofania, by skonsolidować swoje siły i móc lepiej się bronić" - powiedział oficjel podczas briefingu dla dziennikarzy. Jak dodał, postępy Rosjan są powolne i dokonywane "cal po calu" i okupione wysokimi stratami, zarówno w ludziach, jak i sprzęcie.

"Oni wykazują oznaki wyczerpania i zużycia, co ma wpływ na ich zdolności, by szybko posuwać się naprzód" - ocenił urzędnik. Jak dodał, Rosja ma "znacząco ograniczone" możliwości mobilizacji dodatkowych sił.

Odnosząc się do systemów artylerii rakietowej HIMARS, które w tym tygodniu dotarły na Ukrainę, oficjel stwierdził, że podwoją one zasięg ukraińskiej artylerii. Dodał, że druga partia z czterema systemami HIMARS dotrze na Ukrainę w lipcu. Komentując niewielką liczbę wyrzutni - cztery - urzędnik powiedział, że ich liczba nie jest najważniejsza, bo jest to broń, która pozwoli na precyzyjne uderzenia w cele. Dodał też, że podobne sysytemy - M270 - wyślą Ukrainie Wielka Brytania i Niemcy, a artylerię rakietową dostarczyły także Polska i Słowacja.

Urzędnik zapowiedział też, że USA pracują nad dostarczeniem Ukrainie systemów obrony powietrznej. Zaznaczył jednocześnie, ze Rosja nie osiągnęła kontroli nad przestrzenią powietrzną na Ukrainie.

Władze: pomoc humanitarna nie dotrze do Lisiczańska, bo siły rosyjskie zniszczyły most

Pomoc humanitarna nie zostanie dostarczona do Lisiczańska w obwodzie ługańskim, gdyż siły rosyjskie zniszczyły most na trasie do miasta – poinformował w piątek szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj w ukraińskiej telewizji.

„Samochód nie zdoła dziś dojechać do Lisiczańska z ładunkiem humanitarnym, bo dosłownie parę godzin temu armia rosyjska zaatakowała ze śmigłowców most na trasie, która prowadzi do Lisiczańska. Został całkowicie zniszczony. Przejazd ładunków ciężarowych jest tam po prostu niemożliwy” – oznajmi Hajdaj.

Podkreślił, ze władze starają się znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Szef władz rejonu (powiatu) siewierodonieckiego Roman Własenko powiedział wcześniej, że na razie nie ma mowy o wycofaniu ukraińskich wojsk z Lisiczańska.

Jak oznajmił, w Lisiczańsku wciąż przebywa około 10 tys. cywilów. Przed rosyjską inwazją na Ukrainę liczył on 95-100 tys. mieszkańców.

W czwartek regionalne władze i ukraiński sztab generalny potwierdziły doniesienia o opanowaniu przez siły wroga miejscowości Raj-Ołeksandriwka i Łoskutiwka, co przybliżyło wojska najeźdźcy do okrążenia Lisiczańska. Niemniej, ukraińskie oddziały wciąż odpierają ataki przeciwnika na południowych przedmieściach.

Zdobycie Siewierodoniecka i Lisiczańska - największych miast położonych w części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez władze w Kijowie - pozostaje głównym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy.

Sztab: nasze siły odparły rosyjski szturm pod Lisiczańskiem

Ukraińskie siły odparły rosyjski szturm pod Lisiczańskiem w obwodzie ługańskim - poinformował w piątek wieczorem Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Sztab podaje, że na Morzu Czarnym i Azowskim siły rosyjskie utrzymują cztery jednostki uzbrojone w pociski manewrujące.

W komunikacie czytamy też m.in. o sytuacji na wschodnim froncie. Na kierunku siewierodonieckim siły rosyjskie przeprowadziły ostrzały artyleryjskie w okolicach miejscowości: Lisiczańsk, Siewierodonieck, Łoskutiwka, Spirne. W okolicy Lisiczańska przeprowadzono nalot, zaś w strefie przemysłowej w Siewierodoniecku - działania szturmowe.

Zaznaczono, że ukraińska armia odparła szturm pod Lisiczańskiem. Siły przeciwnika wspierane przez artylerię rozpoczęły działania szturmowe w miejscowości Wowczojariwka; trwają walki.

Na kierunku bachmuckim wojsko rosyjskie ostrzeliwuje z artylerii okolice miejscowości: Biłohoriwka, Jakowliwka, Majorske. Przeprowadzono naloty w pobliżu Jakowliwki, Mykołajiwki i miejscowości Pokrowske.

Siły przeciwnika zajęły miejscowość Mykołajiwka. Wroga próba rozpoznania walką w kierunku Myroniwka-elektrownia w Wuhłedarze zakończyła się fiaskiem. Rosjanie wycofali się, ponosząc straty - czytamy.

W obwodzie chersońskim siły rosyjskie wskutek ofensywnych działań ukraińskich opuściły przygotowane pozycje obronne i wycofały się do miejscowości Ołhyne. (https://tinyurl.com/44ztuk67) 

Ministerstwo obrony: taktyczne sukcesy sił rosyjskich dzięki przewadze artyleryjskiej

O „pewnych sukcesach taktycznych” sił rosyjskich na niektórych kierunkach poinformował w piątek rzecznik ukraińskiego ministerstwa obrony Ołeksandr Motuzianyk, tłumacząc je znaczną przewagą przeciwnika w broni artyleryjskiej.

Motuzianyk oznajmił na briefingu, że na niektórych kierunkach przewaga sił rosyjskich w artylerii jest kilkukrotna, co mimo znacznych strat w ludziach i sprzęcie umożliwia im pewne sukcesy taktyczne.

Podkreślił, że zasadniczym celem wojsk rosyjskich jest nadal całkowite zajęcie obwodów ługańskiego i donieckiego w ich administracyjnych granicach, utrzymanie zajętych terenów obwodów zaporoskiego i chersońskiego oraz zapewnienie stabilnego korytarza lądowego na okupowany Krym. Oprócz tego siły rosyjskie blokują komunikację morską Ukrainy w północno-zachodniej części Morza Czarnego.

Zaznaczył, że siły ukraińskie walczą z dużymi grupami wojsk rosyjskich na kierunku donieckim i „trwają ostre starcia”.

Według Motuzianyka, w celu osłony natarcia na kierunku siewierodonieckim i bachmuckim przemieszczono do strefy działań bojowych z terytorium Rosji baterię systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych S-300.

Mimo braku bezpośrednich starć na kierunkach kramatorskim, awdijiwskim, kurachowskim i zaporoskim siły rosyjskie prowadzą systematyczny ostrzał, by nie dopuścić do przerzucenia sił ukraińskich w inne rejony walk.

Jak podkreślił rzecznik, na kierunku słowiańskim głównym celem wojsk rosyjskich jest stworzenie warunków umożliwiających wznowienie ofensywy z Iziuma na Barwinkowe i Słowiańsk. Pod tym kątem siły rosyjskie koncentrują dodatkowe rezerwy na tyłach, m.in. w okolicach Nowoseliwki w obwodzie charkowskim rozmieszczono baterię wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych Uragan. 

Zełenski zamierza zwolnić szefa SBU, którego obwinia za porażki na południu Ukrainy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zamierza zwolnić swojego wieloletniego przyjaciela Iwana Bakanowa ze stanowiska szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) - podał portal Politico. Bakanow jest obwiniany za błędy, które doprowadziły m.in. do zajęcia przez wojska rosyjskie Chersonia na południu kraju.

Według portalu, prezydent i jego otoczenie uważają, że Bakanow, przyjaciel Zełenskiego jeszcze z czasów kariery aktorskiej, nie poradził sobie z kierowaniem główną ukraińską służbą specjalną w czasie wojny i w efekcie operacje SBU są dowodzone z administracji szefa państwa.

"Jesteśmy bardzo nieusatysfakcjonowani jego robotą i staramy się go pozbyć" - powiedział portalowi jeden z czołowych ukraińskich oficjeli. Dodał, że obecny szef SBU "nie ma zdolności do zarządzania kryzysowego".

Głównym zarzutem pod adresem Bakanowa, który miał zreformować SBU, ma być zachowanie jego podwładnych, zwłaszcza w Chersoniu. Według Kijowa, szef chersońskiego oddziału SBU generał Serhij Kryworuczko rozkazał ewakuację miasta wbrew woli prezydenta, zaś jego współpracownik pułkownik Ihor Sadochin miał poinformować Rosjan o rozmieszczeniu min oraz pomagać w wyznaczeniu bezpiecznego toru lotu dla rosyjskich samolotów. Z niewiadomych względów nie wysadzono też mostu na Dnieprze prowadzącego do miasta, co ułatwiło zadanie najeźdźcom. Zarówno Kryworuczko, jak i Sadochin zostali oskarżeni o zdradę stanu.

"Mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się porządnego śledztwa dotyczącego tego, dlaczego ten jeden most nie został zniszczony (...); ktoś musi ponieść karę" - powiedział Politico anonimowy przedstawiciel władz ukraińskich.

Generał: kluczem do zwycięstwa na wschodzie kraju jest sukces w obwodzie charkowskim

Sukces w obwodzie charkowskim to klucz do pokonania rosyjskich sił na wschodzie Ukrainy; ten kierunek jest najważniejszy i jednocześnie najtrudniejszy w całej wojnie - ocenił były wiceszef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) generał Wiktor Jahun w rozmowie na antenie telewizji Ukraina 24.

"Jeśli uda nam się odwrócić sytuację i powstrzymać przeciwnika przed próbą kontrataku i ściągnięcia rezerw właśnie na kierunku charkowskim, jeśli przekroczymy rzekę Doniec i sforsujemy Zbiornik Peczeniski, jeśli zdołamy odciąć linie zaopatrzenia dla rosyjskiego zgrupowania w Iziumie - wówczas wszystko, co (wrogowie) mają w Iziumie, a nawet w obwodzie ługańskim może się po prostu posypać. (...) Rosjanie dobrze o tym wiedzą i starają się do tego nie dopuścić" - zauważył Jahun (https://tinyurl.com/bddwz4x3).

Według generała SBU pomyślne wykonanie tych zadań przez ukraińskie wojska może skutkować "wyzwoleniem całego obwodu charkowskiego i dotarciem do granicy z Rosją w obwodzie ługańskim".

20 czerwca szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow ostrzegł, że wzrasta częstotliwość rosyjskich ataków na Charków, zwłaszcza na dzielnice położone na północy miasta. Z informacji administracji regionu z ostatnich dni wynika, że na linii styczności, w tym na północny wschód od Charkowa, trwają walki. Według relacji gubernatora przeciwnik "koncentruje się głównie na obronie". Część analityków uważa jednak, że na niektórych odcinkach frontu w okolicach miasta to siły ukraińskie znajdują się w defensywie.

Według Wadyma Denysenki, doradcy ministra spraw wewnętrznych Ukrainy, sytuacja w północnej części obwodu charkowskiego "jest dość trudna", ponieważ najeźdźcy próbują zbliżyć się do Charkowa i ponownie, jak przed odepchnięciem przez wojska ukraińskie, przekształcić ten ośrodek w miasto przyfrontowe.

19 czerwca Denysenko zaalarmował, że Rosjanie chcą zbliżyć się do Charkowa na tyle, by móc w maksymalnym stopniu ostrzeliwać cele w stolicy obwodu.

Wywiad wojskowy: rosyjscy okupanci porywają krewnych ukraińskich żołnierzy, w tym dzieci

Siły rosyjskie porywają na terenach okupowanych krewnych ukraińskich żołnierzy, w tym również dzieci - poinformował w piątek ukraiński wywiad wojskowy (HUR). Większość przypadków porwań notuje się na południu, w obwodach zaporoskim, chersońskim i mikołajowskim.

Uprowadzani są zarówno dorośli, w tym kobiety i ludzie w podeszłym wieku, jak też dzieci - przekazał HUR na Telegramie. (https://t.me/DIUkraine/733)

Porwania krewnych ukraińskich żołnierzy stają się działaniem systemowym. Bazy danych obywateli ukraińskich trafiają w ręce Rosjan podczas zajmowania budynków administracyjnych albo dzięki pomocy zdrajców i kolaborantów. Niedawno zdarzył się przypadek, że okupanci wzięli w charakterze zakładników kilkoro dzieci jednego z ukraińskich żołnierzy - napisano w powiadomieniu.

Może się zdarzyć tak, że władze rosyjskie będą żądać od żołnierzy ukraińskich przybycia na okupowane terytoria w zamian za wypuszczenie krewnych. Każdy z takich przypadków jest świadectwem zbrodni wojennych, dokonywanych na naszej ziemi. Z uwagi na bezpieczeństwo HUR nie publikuje nazwisk żołnierzy ani porwanych krewnych - poinformowano w komunikacie. 

Wywiad wojskowy: Rosja planuje zamachy na Białorusi, by wciągnąć ją w wojnę

Kreml planuje przeprowadzić zamachy na budynki mieszkalne w Mozyrzu na Białorusi, by wciągnąć ten kraj w wojnę przeciwko Ukrainie - donosi w piątek ukraiński wywiad wojskowy.

"Według otrzymanych danych Rosja spróbuje wciągnąć Białoruś w wojenny konflikt z Ukrainą poprzez serię prowokacji wobec obiektów infrastrukturalnych i cywilów" - pisze Główny Zarząd Wywiadu (HUR) Ministerstwa Obrony Ukrainy w komunikacie.

Według ukraińskiego wywiadu w tym celu do miasta Mozyrz, nieopodal granicy Białorusi z Ukrainą, przybyły grupy dywersyjne podające się za cywilów. W ich skład wchodzą kadrowi pracownicy wywiadu wojskowego Rosji (GRU) i najemnicy prywatnych firm wojskowych, kontrolowanych przez Jewgienija Prigożyna i ministra obrony Siergieja Szojgu - dodano.

Ukraiński wywiad podał, że plany tych grup obejmują organizację serii zamachów na Białorusi. "Będzie więc zastosowany scenariusz analogiczny do tego, który w Rosji zastosowano podczas rozżegania wojny w Czeczenii. Wtedy służby specjalne Rosji zorganizowały wybuchy w kilku budynkach w Riazaniu, oskarżając o to mitycznych +czeczeńskich bojowników+" - czytamy.

Według wywiadu GRU planuje przeprowadzić serię uderzeń artyleryjskich i rakietowych w mozyrską rafinerię, obiekty infrastruktury cywilnej i osiedla mieszkalne. Podczas ostrzałów - twierdzi wywiad - miałoby dojść też do wybuchów w budynkach mieszkalnych, szpitalu i szkole.

Kremlowscy "kuratorzy" uważają, że to byłby dla białoruskiego przywódcy Alaksandra Łukaszenki casus belli, formalny powód do wypowiedzenia wojny Ukrainie.

Ukraiński wywiad podał, że oficerowie białoruskiej armii, którzy posiadają te informacje, rozpoczęli ewakuację swoich rodzin z Mozyrza. (https://tinyurl.com/52m5b8h3)

Resort obrony: okolice Siewierodoniecka najgorętszymi punktami na froncie

Miejscowości w okolicach Siewierodoniecka w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy są najgorętszymi odcinkami na linii frontu - oświadczył w piątek rzecznik ministerstwa obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzjanyk.

"Najgorętszymi odcinkami frontu pozostają miejscowości na południe i południowy wschód od Siewierodoniecka. Przeciwnik znacząco zwiększył liczbę nalotów, wskutek uderzeń w Lisiczańsku i okolicznych miejscowościach zniszczona została ogromna liczba budynków" - powiedział Motuzjanyk, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

Jak dodał, siły rosyjskie próbują przejąć pełną kontrolę nad Siewierodonieckiem, prowadzone są działania ofensywne mające na celu otoczenie ukraińskich wojsk w okolicach Lisiczańska i zablokowanie głównych tras logistycznych.

W region prowadzenia działań bojowych siły rosyjskie przerzuciły z terytorium Rosji baterię systemów przeciwlotniczych S-300. Mają one przykrywać rosyjskie siły ofensywne na kierunku siewierodonieckim i bachmuckim.

Mer Melitopola: Wyznaczono nagrodę finansową za głowę szefa kolaboracyjnych władz

Ruch oporu w okupowanym Melitopolu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tys. dolarów za głowę szefa kolaboracyjnych władz miasta - oświadczył w piątek lojalny wobec władz w Kijowie mer Melitopola Iwan Fedorow, cytowany przez gazetę internetową Ukrainska Prawda.

"W zamian za taką kwotę sami najeźdźcy zgodzą się na to, by pozbyć się swojego przewodniczącego" - dodał Fedorow.

W ocenie mera głównymi problemami mieszkańców miasta w warunkach okupacji są wysokie bezrobocie, brak środków do życia oraz wysokie ceny podstawowych produktów, zwłaszcza żywności. Sytuacja bezpieczeństwa w Melitopolu pozostaje "skrajnie trudna", co przejawia się m.in. w porwaniach cywilów przez rosyjskie służby. Jak przekazał Fedorow, doszło m.in. do uprowadzenia duchownego bezpośrednio w świątyni, podczas sprawowania przez niego liturgii.

W połowie czerwca w zajętym przez Rosjan Chersoniu pojawiły się listy gończe za korespondentami propagandowych rosyjskich mediów, m.in. dziennika "Komsomolskaja Prawda". Miejscowy ruch oporu zaoferował nagrody za wyeliminowanie tych osób.

11 marca Fedorow został porwany przez wojska najeźdźcy. Pięć dni później mera uwolniono, wymieniając go za dziewięciu rosyjskich jeńców, którzy wcześniej trafili do ukraińskiej niewoli.

Położony w obwodzie zaporoskim, na południu Ukrainy, Melitopol jest okupowany przez siły wroga od pierwszych dni marca. Przed rosyjską inwazją miasto liczyło około 150 tys. mieszkańców.

SBU: zdemaskowano grupę związaną z rosyjskim wywiadem, kierowaną przez ukraińskiego deputowanego

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zdemaskowała grupę związaną z rosyjskim wywiadem wojskowym, kierowaną przez ukraińskiego deputowanego Andrija Derkacza; celem tej struktury miało być wsparcie działań wroga podczas inwazji na Ukrainę - powiadomiła w piątek SBU.

Derkacz miał od 2016 roku współpracować z Głównym Zarządem Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Z deputowanym bezpośrednio kontaktowali się szefowie GRU - kierujący służbą Igor Kostiukow i jego pierwszy zastępca Władimir Aleksiejew.

Według SBU głównym zadaniem Derkacza było koordynowanie działalności prywatnych firm ochroniarskich w różnych regionach Ukrainy. "(Polityk) otrzymywał pieniądze od GRU, przeznaczone na zakładanie tych firm. Następnie planowano wykorzystać (siły ochrony) podczas zajmowania terytorium Ukrainy (przez Rosjan). Na realizację tych zadań GRU wydawał co kilka miesięcy po 3-4 mln dolarów. Jak wynika z materiałów śledztwa, duża część pieniędzy trafiła do kieszeni Derkacza" - oświadczył rzecznik SBU Artem Dechtiarenko.

"W momencie wkroczenia rosyjskich wojsk, gdy byłoby już wiadomo, że (ukraińskie) miasta poddają się, prywatne firmy ochroniarskie miały zapewniać (...) niezakłócony wjazd (sił agresora)"- zeznał były współpracownik Derkacza Ihor Koliesnikow.

W ocenie Koliesnikowa GRU planowało zająć Kijów siłami dwóch brygad wojsk specjalnych (specnazu), nacierających od strony Białorusi. Oddziały miały szybko wkroczyć do stolicy Ukrainy i opanować dzielnicę rządową. Następnie planowano zwołać posiedzenie ukraińskiego parlamentu, by - pod naciskiem Kremla - przegłosować powołanie nowego, prorosyjskiego rządu.

We wrześniu 2020 roku resort finansów Stanów Zjednoczonych nałożył sankcje na Derkacza i trzech Rosjan związanych z petersburską farmą trolli IRA za próby ingerowania w wybory prezydenckie w USA. "Andrij Derkacz, członek ukraińskiego parlamentu, jest aktywnym rosyjskim agentem od ponad 10 lat. Zawsze pozostaje w bliskim kontakcie z rosyjskimi służbami wywiadowczymi" - głosił komunikat amerykańskiego ministerstwa, które oskarżyło go o "manipulacje i oszustwa".

W maju 2020 roku Derkacz opublikował montaż nagrań, z których miało wynikać, że kandydat Demokratów w wyborach prezydenckich Joe Biden jest zamieszany w korupcję. Resort finansów oświadczył, że fałszywe nagranie służyło "zdyskredytowaniu amerykańskich polityków".

Derkacz, obecnie niezależny deputowany do Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy, należał w przeszłości do prorosyjskiej Partii Regionów.

Mer Mikołajowa wezwał mieszkańców miasta do ewakuacji z powodu rosyjskich ostrzałów

Sytuacja w Mikołajowie jest bardzo zła, dlatego wzywam do ewakuacji wszystkich mieszkańców, którzy chcą pozostać przy życiu; nie wiadomo, kiedy zakończą się rosyjskie ostrzały miasta - zaapelował w piątek mer Mikołajowa Ołeksandr Sienkewycz w rozmowie z Radiem Swoboda.

"Rosyjskie wojska atakują nas każdego dnia, wykorzystując różne rodzaje pocisków. Około 80 proc. z nich to pociski kasetowe. (...) Według stanu na 21 czerwca, w mieście zginęło już 111 osób, w tym jedno dziecko. Rannych zostało 502 mieszkańców, w tym sześcioro dzieci. (...) Z naszych informacji wynika, że w Mikołajowie nadal przebywa 230 tys. osób" - relacjonował Sienkewycz.

W ocenie mera powrót do miasta będzie w pełni bezpieczny dopiero po odepchnięciu rosyjskich wojsk w głąb obwodu chersońskiego, z dala od Mikołajowa. "Wróg ostrzeliwuje nas z regionu chersońskiego (granice tej jednostki administracyjnej przebiegają w odległości około 30 km od Mikołajowa - PAP), dlatego wcześniejsze włączenie syren alarmowych jest niemożliwe. Sygnały rozlegają się dopiero wówczas, gdy pocisk wybucha na terenie miasta" - przyznał rozmówca Radia Swoboda.

Według danych przytoczonych przez Sienkewycza aktualnie w Mikołajowie nie funkcjonują duże zakłady pracy i około 90 proc. przedsiębiorstw średniej wielkości. Od ponad dwóch miesięcy utrzymują się problemy z dostępem do wody pitnej, spowodowane zniszczeniem wodociągu przez rosyjskie wojska.

Położony w południowej części Ukrainy Mikołajów, stolica obwodu mikołajowskiego, liczył przed inwazją Rosji około 470 tys. mieszkańców. W mieście nie doszło jak dotąd do bezpośrednich walk z najeźdźcą, lecz siły wroga regularnie ostrzeliwują obiekty w Mikołajowie. 29 marca ponad 30 osób poniosło śmierć w wyniku ataku na budynek regionalnej administracji.

Prezydent Zełenski: Dziękuję USA za nowy pakiet uzbrojenia, w tym systemy HIMARS

Dziękuję USA za kolejny pakiet pomocy zbrojeniowej dla Ukrainy - przekazał w piątek prezydent Wołodymyr Zełenski. To wsparcie jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek - podkreślił. Nowy pakiet amerykańskiej pomocy obejmuje m.in. cztery kolejne systemy artylerii rakietowej HIMARS.

"Jesteśmy wdzięczni prezydentowi Joe Bidenowi i narodowi amerykańskiemu za decyzję o dostarczeniu Ukrainie kolejnego pakietu pomocy obronnej o wartości 450 mln dolarów. To wsparcie, w tym dodatkowe systemy HIMARS, jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek. Wspólnym wysiłkiem uwolnimy ziemie Ukrainy od rosyjskiego agresora!" - napisał Zełenski na Twitterze (https://tinyurl.com/yc24er3n).

W czwartek Biały Dom ogłosił nowy, 13. pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 450 mln dolarów. Według komunikatu Pentagonu, w ramach nowego pakietu USA przekażą ze swoich magazynów cztery systemy HIMARS (wcześniej przekazano już cztery takie zestawy), a także 36 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 105 mm, 18 łodzi patrolowych do ochrony wybrzeża, pojazdy do holowania haubic M777, 1200 granatników i 2 tys. karabinów maszynowych.

Przez cztery miesiące rosyjskiej inwazji zginęło przynajmniej 338 dzieci, a 610 zostało rannych

Przez cztery miesiące rosyjskiej inwazji na Ukrainę zginęło co najmniej 338 dzieci, a 610 zostało rannych - podała w piątek ukraińska prokuratura generalna. Według Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w wyniku inwazji zginęło przynajmniej 4,5 tys. cywilów.

"W ciągu czterech miesięcy prowadzonej przez Rosję agresji zbrojnej na pełną skalę odnotowano więcej niż 948 ofiar wśród dzieci. Według danych zgromadzonych przez prokuratorów 338 dzieci zostało zabitych a ponad 610 zostało rannych" - napisano w oświadczeniu prokuratury generalnej, cytowanym przez agencję Ukrinform.

Dane nie są pełne, ponieważ nie ustalono jeszcze liczby dzieci zabitych i rannych na obszarach okupowanych, wyzwolonych i tych, na których toczą się działania wojenne.

Według informacji zebranych przez prokuratorów najwięcej dzieci zginęło lub odniosło obrażenia w obwodzie donieckim (335), charkowskim (177), kijowskim (116), czernihowskim (68), ługańskim (55), chersońskim (52) i mikołajowskim (48).

Wśród najnowszych ofiar jest 13-letni chłopiec, który doznał w czwartek poparzeń nóg w wyniku eksplozji zrzuconej przez Rosjan bomby fosforowej niedaleko Sum na północy kraju. Tego samego dnia dwoje dzieci w wieku sześciu i dziewięciu lat zostało rannych w wyniku rosyjskich ostrzałów infrastruktury cywilnej w obwodzie charkowskim.

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka podało, że od początku inwazji na Ukrainie zginęło 4569 cywilów. Rzeczywista liczba ofiar jest prawdopodobnie znacznie wyższa, ponieważ informacje z niektórych miejsc, w których toczą się intensywne działania wojenne, weryfikowane są z opóźnieniem, m.in. z Mariupola, gdzie mogło zginąć ponad 20 tys. osób.

Media: w okupowanym Chersoniu dokonano zamachu na znanego kolaboranta

W okupowanym Chersoniu na południu Ukrainy nieznani sprawcy przeprowadzili zamach na kolaboranta Dmytra Sawłuczenkę, przedstawiciela okupacyjnej administracji. Według niepotwierdzonych informacji mężczyzna zginął na miejscu.

Dmytro Sawłuczenko, który w okupacyjnych władzach pełnił funkcję "kierownika departamentu ds. rodziny, młodzieży i sportu", miał zginąć na miejscu w wyniku eksplozji samochodu. Przed pełnoskalową wojną Sawłuczenko był prorosyjskim działaczem, należał do partii Wiktora Medwedczuka.

Portal Ukraińska Prawda i inne ukraińskie media informują o zamachu, powołując się na informację oraz zdjęcia z miejsca wybuchu, opublikowane przez dziennikarza Denysa Kazanskiego, a także na rosyjskie media propagandowe. Te przytaczają potwierdzenie władz okupacyjnych.

Zełenski: Ukraina będzie członkiem UE

Ukraina w przyszłości będzie członkiem UE - oświadczył w piątek prezydent Wołodymyr Zełenski. Do rządu i Rady Najwyższej zaapelował o priorytetowe uchwalenie ustaw, dotyczących eurointegracji.

"Ta książka nie ma od dzisiaj innego zakończenia oprócz jednego - Ukraina stanie się w przyszłości członkiem UE" - oświadczył Zełenski w wystąpieniu, opublikowanym w piątek rano.

"Ukraina to nie mostek, nie poduszka między Zachodem i Rosją, nie bufor między Europą i Azją, nie »szara strefa«, nie terytorium tranzytowe i nie pogranicze między orkami i elfami. Ukraina to przyszły równy partner dla co najmniej 27 krajów UE" - powiedział Zełenski.

"Uwolniliśmy się od poniżającego określenia »kraj trzeci« (…) Jesteśmy przyszłym członkiem UE” - oświadczył.

Kluczem do sukcesu, jak zapowiedział, jest wspólne działanie wszystkich gałęzi władzy i społeczeństwa.

"Pomimo wojny kontynuujemy wprowadzanie ustaw, norm i zasad UE we wszystkich sferach życia. Rząd przygotuje mapę drogową. Lista kroków jest znana – mamy rekomendacje KE. Od Rady Najwyższej oczekujemy uchwalenie w trybie priorytetowym ustaw eurointegracyjnych, a od was wszystkich – świadomości obywatelskiej, oddania naszym wartościom i uświadomienia sobie, że nikt oprócz nas nie zbuduje europejskiej Ukrainy" - podkreślił Zełenski. Ukraina, jak dodał, powraca do rodziny europejskiej, a nie "przyłącza się do niej".

"Ukraina walczy dzisiaj o wolność. I ta wojna zaczęła się właśnie wtedy, gdy Ukraina powiedziała o swoim prawie do wolności. Do swojego wyboru przyszłości. I widzieliśmy go właśnie w UE" - zaznaczył prezydent Ukrainy.

Rada Europejska podjęła w czwartek decyzję o przyznaniu Ukrainie i Mołdawii statusu kandydata do Unii Europejskiej. 

Władze: siły ukraińskie dostały rozkaz, by wycofać się z Siewierodoniecka

Wojska ukraińskie muszą wycofać się z Siewierodoniecka, by ograniczyć straty i zająć bardziej umocnione pozycje - powiadomił szef administracji obwodowej Serhij Hajdaj w piątek rano.

"Nasi obrońcy z różnych formacji wojskowych dostali już rozkaz, by odchodzili na nowe bardziej umocnione i tam skutecznie walczyć i zadawać straty wrogowi" - powiedział Hajdaj w komentarzu dla telewizji, opublikowanym w piątek rano w Telegramie.

Hajdaj wyjaśnił, że umocnienia obronne w Siewierodoniecku zostały bardzo zniszczone i obecnie dalsza walka na tych pozycjach "nie ma sensu" i grozi proporcjonalnym wzrostem strat po stronie ukraińskich żołnierzy.

Urzędnik powiedział, że miasto jest pod stałym ostrzałem i jest praktycznie całkowicie zniszczone, m.in. zburzonych lub uszkodzonych jest 90 proc. budynków.

Przeciwnik przesuwa się z rejonu Zołotego i Toszkiwki w kierunku Lisiczańska i "ma tam pewne sukcesy" - powiedział Hajdaj. Rosjanie, jak dodał, przemieszczają ze Starbobielska w kierunku Lisiczańska sześć zestawów rakietowych Toczka-U.

Sztab: walki o Siewierodonieck, rosyjski atak w rejonie Myrnej Dołyny

Najcięższe walki toczą się w obwodach ługańskim i donieckim - wciąż trwają starcia o Siewierodonieck, Rosjanie atakują pod Myrną Dołyną na południe od Lisiczańska, gdzie w ostatnich dniach zajęli kilka miejscowości - podaje sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych w piątek rano.

"Rosjanie atakowali w rejonie Myrnej Dołyny, trwają walki. W okolicach miejscowości Boriwske nasi żołnierze zatrzymali atak wroga" - powiadomił sztab generalny w porannym komunikacie w piątek. W dalszym ciągu toczą się walki o Siewierodonieck.

Siły rosyjskie prowadzą intensywny ostrzał z artylerii w rejonie Słowiańska, atakowały Lisiczańsk, Siewierodonieck i inne miejscowości przy użyciu artylerii, moździerzy, wyrzutni rakietowych. Lisiczańsk i Boriwske były atakowane przez wroga z powietrza. Również na wschód od Bachmutu pozycje ukraińskich wojsk były atakowane z artylerii.

Na południowy zachód od Doniecka wojska ukraińskie wykryły i rozbiły grupy dywersantów, podano w komunikacie.

Sztab informuje również, że na terytorium Białorusi w pobliżu granic z Ukrainą oraz krajami UE (Litwa, Polska) prowadzona jest rozbudowa inżynieryjno-fortyfikacyjna.

W komunikacie powiadomiono, że Rosjanie rozminowują port w okupowanym Berdiańsku.

W obwodzie chersońskim Rosjanie atakowali ukraińskie pozycje z powietrza. W odpowiedzi lotnictwo ukraińskie zaatakowało pozycje przeciwnika.

Cztery miesiące wojny - Ukraińcom brakuje ciężkiego uzbrojenia, by kontratakować w Donbasie

Rosyjska inwazja na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego, trwa cztery miesiące. Walki skupiają się teraz we wschodnim Donbasie na Ukrainie, gdzie rosyjski ostrzał i bombardowania skutkują stopniowym wypieraniem sił obrońców. Ukraińcom brakuje ciężkiego uzbrojenia, by kontratakować.

Wojska rosyjskie, zgromadziwszy rezerwy, rozpoczynają ofensywę na szeroką skalę w obwodzie ługańskim, realizując bezwarunkowy priorytet Kremla, czyli "wyzwolenie" terytoriów tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Wszystkie miejscowości, których nie zajęły jeszcze wojska rosyjskie, są pod ostrzałem.

Zdaniem doradcy prezydenta Ukrainy Ołeksija Arestowycza walki w Donbasie "wkraczają w rodzaj przerażającego punktu kulminacyjnego", a siły rosyjskie mogą wkrótce otoczyć Siewierodonieck i Lisiczańsk w obwodzie ługańskim i odciąć je od reszty Ukrainy. W szturmowanym przez wojska rosyjskie Siewierodoniecku ukraińscy obrońcy miasta kontrolują już tylko teren zakładów chemicznych Azot.

Wiceminister obrony ds. zakupów Denys Szarapow i szef logistyki Wojsk Lądowych Wołodymyr Karpenko poinformowali w poniedziałek, że do tej pory Ukraina otrzymała od zachodnich partnerów ok. 10-15 proc. pomocy wojskowej potrzebnej do przeciwstawienia się rosyjskiej agresji. W trakcie działań militarnych armia ukraińska miała utracić ok. 50 proc. ciężkiego uzbrojenia – 1300 bojowych wozów piechoty, 400 czołgów i 700 systemów artyleryjskich.

Kijów konsekwentnie stara się przekonać państwa zachodnie do znaczącego zwiększenia pomocy wojskowej, ale ponawiane przez przedstawicieli władz apele o wsparcie nie przyniosły dotychczas satysfakcjonujących efektów.

Za niepodlegającą dyskusji należy uznać dysproporcję walczących stron w wyposażeniu, zwłaszcza pogłębiający się po stronie ukraińskiej niedobór ciężkiego uzbrojenia - uważają analitycy warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich. Ograniczone dostawy ciężkiego uzbrojenia (niemal wyłącznie posowieckiego) nie były jak dotąd w stanie uzupełnić strat czy umożliwić przeprowadzenie kontrofensywy. W rezultacie przyjęto taktykę obrony w terenie zabudowanym, co niesie za sobą systematyczne niszczenie przez rosyjskie lotnictwo i artylerię kolejnych miejscowości w rejonach starć.

Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego kontrofensywa na pełną skalę wymaga co najmniej 10-krotnej przewagi sprzętowej nad Rosjanami.

Rosja od 25 marca nie podała żadnych informacji o swoich stratach w czasie inwazji na Ukrainę, ale dane publikowane przez władze Donieckej Republiki Ludowej wskazują na straty w ludziach wynoszące ok. 55 proc. jej pierwotnych sił - przekazało w środę brytyjskie ministerstwo obrony.

Z kolei według sztabu ukraińskiego wojsko rosyjskie straciło już ponad około 34 430 żołnierzy, choć różne szacunki zachodnie wskazują raczej na kilkanaście tysięcy, i m.in. 1504 czołgów, 3632 pojazdy opancerzone, 216 samolotów.

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka podało, że od początku inwazji na Ukrainie zginęło 4569 cywilów, w tym 304 dzieci, przede wszystkim w obwodzie donieckim i ługańskim, a większość zginęła w wyniku ostrzału rakietowego i ciężkiej artylerii. Rzeczywista liczba ofiar jest prawdopodobnie znacznie wyższa, ponieważ informacje z niektórych miejsc, w których toczą się intensywne działania wojenne, weryfikowane są z opóźnieniem, m.in. z Mariupola (gdzie mogło zginąć ponad 20 tys. osób), Izjumu, Popasnej, Lisiczańska i Siewierodoniecka.

W połowie czerwca komenda główna ukraińskiej policji poinformowała, że prowadzone są postępowania w sprawie śmierci ponad 12 tys. ukraińskich cywilów zamordowanych przez rosyjskie wojska, z czego 1200 ciał nie udało się jeszcze zidentyfikować. Według policyjnych danych tylko w obwodzie stołecznym najeźdźcy zabili ponad 1500 cywilów, a najwięcej zbrodni popełniono w rejonie (powiecie) buczańskim, gdzie zamordowano ponad 1,1 tys. osób. Według Kijowa na terenie Ukrainy udokumentowano 16 tys. zbrodni wojennych popełnionych przez Rosjan.

Zdaniem Arestowycza od początku wojny zginęło niemal 10 tys. ukraińskich żołnierzy, a rany odniosło około 30 tys., z których po wyleczeniu 96-98 proc. wraca na front. Wypowiadając się w poniedziałek w internetowym programie publicystycznym doradca Zełenskiego powiedział również, że każdego dnia ginie 200-300 Ukraińców.

Od 20 do 30 proc. infrastruktury Ukrainy zostało zniszczone w wyniku inwazji rosyjskiej - przekazał we wtorek minister infrastruktury tego kraju Ołeksandr Kubrakow. Straty dla gospodarki Ukrainy w rezultacie zniszczeń m.in. budynków mieszkalnych, szkół i szpitali szacować można na ponad 105,5 mld dolarów, w tym 40 mld z powodu zniszczeń transportu (drogi, mosty, porty, tory kolejowe i lotniska). Ponad 44 mln metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej zostało albo zniszczone, albo zagarnięte przez stronę rosyjską, co przekłada się na liczbę co najmniej 320 tys. obywateli Ukrainy, którzy stracili domy.

Gospodarka Ukrainy przestawiła się na tory gospodarki wojennej, a budżet wojskowy stanowi obecnie trzy czwarte całego jej budżetu. W związku z załamaniem gospodarczym i stale rosnącym deficytem kraj w znacznym stopniu polega na zagranicznym wsparciu finansowym. W ocenie prezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego Wernera Hoyera Ukraina może potrzebować do 1 bln euro pomocy zagranicznej na zrekompensowanie szkód spowodowanych inwazją.

Od początku inwazji ponad 8 mln Ukraińców wyjechało ze swojej ojczyzny, z czego połowa przekraczając granicę z Polską - poinformowała we wtorek ONZ. Obecnie 5,2 mln uchodźców przebywa w różnych krajach europejskich m.in. 1,2 mln w Polsce. Wśród krajów niegraniczących z Ukrainą najwięcej uchodźców przyjęły Niemcy (ponad 780 tys.), Czechy (380 tys.) i Włochy (137 tys.). Kolejne 7 mln osób jest wciąż przesiedlonych na terytorium Ukrainy.

Sztab Generalny: przez cztery miesiące wojny Rosja straciła ponad 34,5 tys. żołnierzy

Przez cztery miesiące inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło ponad 1,5 tys. czołgów, ponad 3,6 tys. pojazdów opancerzonych, 759 systemów artylerii, 216 samolotów, 183 śmigłowce i 34 530 żołnierzy - ogłosił w piątek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Minionej doby Rosja straciła 100 żołnierzy, trzy czołgi, pięć pojazdów opancerzonych, trzy systemy artylerii, wieloprowadnicową wyrzutnię rakiet i dwa drony - napisano w komunikacie zamieszczonym na Facebooku.

Łączne straty Rosji od 24 lutego do 24 czerwca wynoszą według ukraińskiego sztabu: 1507 czołgów, 3637 pojazdów opancerzonych, 216 samolotów, 183 helikoptery, 759 systemów artylerii, 241 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 99 systemów przeciwlotniczych, 2553 inne pojazdy i cysterny, 14 jednostek pływających i 622 drony.

Armia: kolejne straty Rosji na południu, partyzanci stawiają opór na okupowanych terenach

Minionej doby siły ukraińskie wyeliminowały na południu kraju 44 rosyjskich żołnierzy, tymczasem w obwodzie chersońskim partyzanci wciąż utrudniają działania rosyjskich okupantów - podała w piątek agencja Ukrinform, cytując ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.

Ukraińskie lotnictwo przeprowadziło w czwartek na południu kraju pięć ataków na wojska rosyjskie, niszcząc rosyjski sprzęt wojskowy. Wśród zadanych Rosjanom strat są dwa samobieżne działa kalibru 152 mm oraz pojazdy opancerzone i inne – napisano.

„Ukraińscy partyzanci kontynuują opór wewnątrz tymczasowo okupowanych terytoriów. W ten sposób utrudniają działanie rosyjskich »władz« okupacyjnych w obwodzie chersońskim” - poinformowało dowództwo Południe.

Tymczasem Rosjanie w dalszym ciągu stosują taktykę polegającą na wywieraniu presji psychologicznej przy pomocy ataków rakietowych. Rosyjskie rakiety trafiły na południu Ukrainy w szpital, szkołę sportową dla dzieci i stadion. Część pocisków została strącona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą - podał Ukrinform.

ISW: Ukraińcy osiągnęli już swoje cele w bitwie o Siewierodonieck: spowolnili i osłabili Rosjan

Ukraińcy ponoszą straty w rejonie Siewierodoniecka-Lisiczańska na wschodzie kraju i być może stracą te miasta, ale osiągnęli już w tej bitwie swoje cele: spowolnili i osłabili Rosjan - ocenił w nowym raporcie amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

Szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj poinformował w czwartek, że wojska ukraińskie być może będą musiały się wycofać, by uniknąć okrążenia w Lisiczańsku. Według ISW oznacza to, że ukraińskie władze przygotowują się na utratę tego miasta i Siewierodoniecka.

Jednak strata tych miast nie będzie punktem zwrotnym w wojnie, a Ukraińcy osiągnęli już w tej bitwie swoje cele. Trwająca od wielu tygodni obrona zmusiła Rosjan do przerzucenia tam znacznych sił i środków, uniemożliwiając im postępy na innych, korzystniejszych kierunkach - ocenili eksperci ISW.

"Ideologiczne zafiksowanie Kremla na zdobyciu Siewierodoniecka, podobnie jak wcześniejsze oblężenie Azowstalu (w Mariupolu), ostatecznie zaszkodzi najpewniej zdolnościom Rosjan do dalszych postępów na Ukrainie" - napisano w raporcie.

Rosyjska ofensywa najprawdopodobniej utknie w najbliższych tygodniach w miejscu, niezależnie od tego, czy Rosjanie zajmą obszar Siewierodoniecka-Lisiczańska, co pozwoli Ukraińcom na przeprowadzenie kontrofensyw. Dla Ukrainy strata Siewierodoniecka jest dotkliwa, tak jak utrata jakiegokolwiek innego terytorium, ale nie przesądzi o zwycięstwie Rosji - twierdzi amerykański instytut.

W raporcie wspomniano również o ćwiczeniach wojskowych na Białorusi, ale oceniono, że siły białoruskie raczej nie włączą się do wojny na Ukrainie, ponieważ ich udział byłby prawdopodobnie mało skuteczny i pociągnąłby za sobą wewnętrzne konsekwencje niekorzystne dla rządu w Mińsku.

Władze: jeśli Rosjanie zajmą Siewierodonieck, cywile z zakładów Azot staną się zakładnikami

Jeśli dojdzie do okupacji Siewierodoniecka, to ludzie, którzy ukrywają się w schronach zakładów chemicznych Azot, staną się zakładnikami rosyjskich najeźdźców – oświadczył w czwartek wieczorem Serhij Hajdaj, szef administracji obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy.

„Możliwość wyjścia będzie tylko na okupowaną część obwodu ługańskiego” – napisał Hajdaj na Telegramie. „W strefie przemysłowej miasta zniszczono już wiele umocnień obronnych. Nie wykluczamy możliwości odejścia (wojsk ukraińskich) na bardziej umocnione pozycje” – dodał.

Wcześniej Hajdaj informował, że strefa przemysłowa Siewierodoniecka i teren zakładów Azot to ostatnia część miasta, gdzie trwa ukraińska obrona.

Gubernator poinformował, że przeciwnik „rzucił wszystkie siły, by w najbliższym czasie zająć cały obwód ługański, a walki toczą się na wszystkich kierunkach”.

Ponadto, jak wskazał, na zajętych niedawno terytoriach w obwodzie Rosjanie rozpoczęli tzw. działania filtracyjne. „Polują na ludzi, mających związek z armią, interesują się też ich krewnymi. Mężczyzn zmuszają, by poszli walczyć przeciwko Ukrainie, czyli wykorzystują ich jako mięso armatnie” – napisał Hajdaj. 

W ostatnich dniach pogorszyła się sytuacja wojsk ukraińskich w rejonie Siewierodoniecka i Lisiczańska. Siły rosyjskie przerwały ukraińską obronę i zajęły kilka miejscowości. W związku z ryzykiem okrążenia władze mówią, że może być konieczne wycofanie się wojsk ukraińskich na nowe rubieże obronne.

Gubernator: żadne miasto obwodu donieckiego nie jest bezpieczne dla mieszkańców

Żadne miasto w obwodzie donieckim na południowym wschodzie Ukrainy nie jest bezpieczne dla mieszkańców, pozostanie tam jest "skrajnie niebezpieczne” - powiedział w czwartek w wywiadzie dla AFP szef administracji obwodowej Pawło Kyryłenko.

"Żadne miejsce, żadne miasto nie jest bezpieczne", ponieważ walki między wojskami ukraińskimi i rosyjskimi są bardzo brutalne - dodał gubernator.

W środę Kyryłenko poinformował, że w obwodzie donieckim Rosjanie kontrolują 55 proc. terytorium, a sytuacja wzdłuż całej linii frontu jest bardzo trudna. „Wróg stosuje wszystkie rodzaje uzbrojenia, jakie posiada” - wyjaśnił.

Ci spośród mieszkańców, którzy pozostali na terenie objętym walkami, najczęściej mówią, że nie mają dokąd jechać lub nie mają środków na życie w innych miejscach. Ludzie ci w większości ukrywają się, lecz to również jest bardzo niebezpieczne, ponieważ Rosjanie stosują ciężką artylerię oraz lotnictwo.

Wywiad wojskowy: okupacyjne władze przeprowadzają spis mieszkańców Mariupola

Rosyjskie władze okupacyjne przeprowadzają spis mieszkańców Mariupola, cywilom zakazano opuszczać miasto; pracuje tam też kilka propagandowych stacji telewizyjnych z Rosji, próbujących ukazać "powrót do normalności" - zakomunikował w czwartek ukraiński wywiad wojskowy (HUR).

"Podczas tzw. spisu powszechnego wymagane jest przedstawienie dokumentów tożsamości. Pobierane są również odciski palców od mieszkańców Mariupola. (...) Pomimo braku możliwości jakiejkolwiek pracy zarobkowej, obserwuje się stały wzrost cen na towary i usługi" - przekazano w raporcie HUR. (https://tinyurl.com/24rmzdpn)

Wywiad poinformował także, że w mieście pojawiły się rosyjskie prywatne firmy pogrzebowe, które oferują bardzo wysokie ceny za zorganizowanie pochówku - 10 tys. hrywien (ponad 1500 zł - PAP) za jedno ciało.

W okupowanym przez wojska rosyjskie Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, panuje katastrofalna sytuacja humanitarna. Pomoc zapewniana przez samozwańczą miejską administrację (dostawy żywności, wody, środków higienicznych) wystarcza tylko dla niewielkiej liczby osób, utrzymuje się również zagrożenie wybuchem epidemii chorób zakaźnych, m.in. cholery.

Lojalny wobec władz w Kijowie mer Mariupola Wadym Bojczenko wyraził 3 czerwca przypuszczenie, że szacowana dotąd na około 22 tys. liczba mieszkańców miasta zabitych przez rosyjskie wojska może być znacznie zaniżona. 

Sztab generalny: Białoruś wyciąga z magazynów sprzęt wojskowy; może przekazać go Rosji

Białoruś wyciąga ze składów przechowywania sprzęt wojskowy, który może potem przekazać Rosji dla wzmocnienia jej zgrupowań na Ukrainie – oświadczył w czwartek wiceszef głównego zarządu operacyjnego sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy gen. Ołeksij Hromow.

Według Hromowa na Białorusi „pod pretekstem ćwiczeń, zbiórek w składach przechowywania uzbrojenia i sprzętu wojskowego odbywa się zdjęcie tego sprzętu z przechowywania i serwisowanie”.

„Biorąc pod uwagę ogromne straty sprzętowe agresora, a także dużo lepsze warunki przechowywania sprzętu w składach białoruskiej armii, nie jest wykluczone, że nasz sąsiad (Białoruś) przekaże to uzbrojenie rosyjskiemu agresorowi” – powiedział Hromow, cytowany przez portal Ukrainska Prawda. Następnie sprzęt ten może zostać przerzucony do Donbasu lub obwodu chersońskiego - ocenił.

Wojskowy poinformował także, że Ukraina posiada informacje o tym, że na terytorium dawnego lotniska Ziabrauka w obwodzie homelskim (przy granicy z ukraińskim obwodem czernihowskim) jest budowana infrastruktura wojskowa.

„Nie jest wykluczone, że następnie w ramach tzw. państwa związkowego Białoruś udostępni Rosji to terytorium w celu rozmieszczenia tam kolejnej bazy wojskowej w pobliżu naszej granicy” – powiedział Hromow.

Generał wskazał również, że utrzymuje się groźba rosyjskich ataków rakietowych z terytorium i przestrzeni powietrznej Białorusi, a także przerzucenia tam rosyjskich grup dywersyjnych do działań na trasach zabezpieczenia logistycznego wojsk ukraińskich.

Według Hromowa na terytorium Białorusi znajdują się oddziały specjalne rosyjskich wojsk oraz prywatnych firm wojskowych, które mogą służyć właśnie do przygotowania grup dywersyjnych.

Oceniając ryzyko ataku z terytorium Białorusi na dużą skalę, wojskowy powiedział, że obecnie Rosja nie dysponuje tam odpowiednimi siłami.

Źródło:Bankier24
Tematy
Zyskaj 360 zł i oszczędzaj na 6% w Banku Millennium

Zyskaj 360 zł i oszczędzaj na 6% w Banku Millennium

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki