Ratowanie pogrążonej w finansowych tarapatach Wisły Kraków wchodzi w nowy etap związany z equity crowdfundingiem. Zbiórka na klub ruszyła na platformie Beesfund.
Informację o planowanej zbiórce na krakowski klub podaliśmy 18 stycznia, kiedy Wisła ogłosiła takie plany. Dziś poznaliśmy więcej szczegółów akcji „Moja Wisła”.
Jak wynika z informacji zamieszczonych na crowdfundingowej platformie Beesfund, w planach jest emisja 40 000 akcji po cenie 100 zł każda. Owe 4 miliony złotych mają odpowiadać 5,115 proc. wartości wszystkich akcji Wisły – jak więc łatwo wyliczyć, cały klub wyceniono na 78,2 mln zł. Zbiórka trwać ma do 19 lutego 2019 r.
- Dzięki heroicznej walce udało się utrzymać klub przy życiu. Finansowego wsparcia w formie pożyczki udzielili Jakub Błaszczykowski, Jarosław Królewski oraz Tomasz Jażdżyński. Ogromną rolę po raz kolejny odegrali także kibice, organizując rozmaite zbiórki, dokonując zakupu klubowych pamiątek czy ostatnio włączając się w akcję nabycia karnetów. Kolejnym krokiem, jaki podjęliśmy, jest emisja equity crowdfundingowa, która da nam więcej czasu na odpowiednią reorganizację klubu - czytamy na stronie inicjatywy. Przypomnijmy, że Królewski, Błaszczykowski i Jażdżyński pożyczą Wiśle 4 miliony złotych.
Z udostępnionych przez organizatorów zbiórki informacji wynika, że zobowiązania klubu (na dzień 28.01.2019 r.) wynoszą łącznie 80,9 mln zł, z czego 20,97 mln zł stanowią zobowiązania zewnętrzne. Zobowiązania z tytułu samych wynagrodzeń dla zawodników, sztabu i pracowników wynoszą blisko 3 mln zł.
Z kolei z dokumentu opisującego strategię dla klubu czytamy, że w najbliższym czasie Wisła chce pokryć podwyższenie kapitału, zwiększyć przychody dodatkowe ze sprzedaży koszulek czy gadżetów, zacieśnić współpracę z głównym sponsorem oraz zawrzeć porozumienie z wierzycielami w sprawie wydłużenia okresów spłaty. W długim terminie natomiast krakowski klub chce pozyskać inwestora strategicznego oraz dokonać głębokiej restrukturyzacji.
Oferowane w drodze crowdfundingu akcje Wisły mają formę papierowych akcji imiennych. W informacjach zamieszczonych na stronie z ofertą nie znajdujemy informacji o planowanym wprowadzeniu Wisły na giełdę. Akcje oczywiście będzie można odsprzedać, jeżeli znajdzie się na nie kupca.
- Akcje spółki nie są nigdzie notowane, istnieje więc spore ryzyko, że trudno będzie je sprzedać. Brak notowań oznacza także brak bieżącej wyceny. W praktyce, decydując się na zakup akcji w equity crowdfundingu, później zostajemy z papierem, który de facto nie bardzo wiemy, ile jest wart. Spółka nie musi także publikować raportów bieżących z informacjami poufnymi, co dodatkowo jeszcze bardziej utrudnia typowo inwestycyjne patrzenie na projekt. To jednak teoretycznie wcale nie musi przeszkadzać Wiśle. Umówmy się, kupowanie akcji Wisły z myślą o zarobku jest raczej podejściem dość karkołomnym. Tym oferta krakowian będzie różniła się od dotychczasowych ofert na BeesFundzie. Do tej pory była to bowiem platforma dla spółek przede wszystkim na wczesnym etapie rozwoju, które może i miały już swoje problemy, miały jednak i nadzieję na zawojowanie rynku w przyszłości. Liczył się pomysł i odpowiednie "sprzedanie" go inwestorowi. Tymczasem o problemach Wisły wie każdy, gra wyraźnie idzie o ratowanie klubu, a nie szukanie kapitału na dalszy rozwój. Dodatkowo historia pokazuje, że na futbolu zarabia niewielu, szczególnie w Polsce. Kluby piłkarskie słyną raczej z zadłużenia, a nie rentowności – pisał Adam Torchała w artykule „Będzie zbiórka na Wisłę Kraków. Czym jest equity crowdfunding?”
Podobnie, jak w przypadku innych crowdfundingowych emisji (więcej w artykule „Equity crowdfunding, czyli inwestowanie konsumpcyjne”), nabywcy akcji Wisły będą mogli liczyć na pakiet rozmaitych bonusów wynikających z wsparcia klubu – począwszy od zaproszenia do specjalnej grupy na Facebooku i klubowych gadżetów (za kupno akcji za kilkaset złotych) aż po miejsce w loży prezydenckiej do końca sezonu i wyjazd na mecz razem z zespołem (za 100 000 zł).
[Aktualizacja] Według stanu na 17.15 na akcje Wisły zapisało się już ponad 4686 osób. Zadeklarowana przez nie kwota to 2 158 600 zł. Nigdy wcześniej w historii polskiego crowdfundingu żaden projekt nie zbierał takich pieniędzy tak szybko.
Michał Żuławiński



























































