Walmart przegrywa z indyjską konkurencją

Amerykański gigant zwolnił w Indiach jedną trzecią kadry zarządzającej wysokiego i średniego szczebla. Indyjskie media zgodnie uważają, że Walmart nie wytrzymał konkurencji, dlatego rezygnuje z rozwoju supermarketów. Firma skupi się na sprzedaży internetowej.

(FORUM)

Zwolnienia dotknęły 56 osób, z czego 8 pracowników należało do najwyższego szczebla indyjskiego oddziału firmy. Agencja Reutersa powołując się na anonimowe źródła podała, że zwolnienia dotyczyły przede wszystkim działu zajmującego się infrastrukturą indyjskiego Walmartu. Źródła dziennika The Economic Times mówią o likwidacji centrów magazynowych w Bombaju i zmianie strategii przedsiębiorstwa na sprzedaż w internecie.

Szef indyjskiego oddziału Krish Iyer potwierdził zwolnienia, lecz zaprzeczył zmianom strategii Walmartu.

Amerykanie weszli do Indii w 2007 r., kiedy razem z indyjskim koncernem Bharti otworzyli pierwsze supermarkety w formacie tzw. cash and carry. Placówki Walmartu to hurtownie przeznaczone dla właścicieli małych firm, sklepów i hotelarzy. Indyjskie prawo zakazuje zagranicznym firmom sprzedaż detaliczną, chroniąc małe, rodzinne sklepy nazywane powszechnie „kiranami”.

Szacuje się, że w Indiach jest ok. 12 mln sklepów kirana, które mają ok. 95 proc. rynku detalicznego sprzedającego artykuły spożywcze. „Kolejne rządy, niezależnie od opcji politycznej, chroniły właścicieli tych sklepów” - mówi PAP Vishal Sharma z rządowego instytutu badawczego Niti Aayog, kształtującego politykę gospodarczą kraju. „To sklepy rodzinne i właściciele znają wszystkich w okolicy. Nie można ich lekceważyć” - podkreśla.

Indyjski rynek detaliczny jest warty ok. 670 mld USD. W 2013 r. brytyjskie Tesco razem z indyjskim koncernem Tata zaczęło otwierać supermarkety - ekspansja zakładała otwarcie 200 sklepów do 2020 r. Rok po wejściu Tesco do Indii, kraj opuściły francuskie sieci Carrefour i Auchan. Pierwsza sieć zamknęła sklepy typu cash and carry, a druga nie porozumiała się w sprawie spółki joint-venture z indyjskim partnerem. Dla Francuzów barierą był zakaz samodzielnego prowadzenia sklepów detalicznych.

W tym samym czasie Walmart parł do przodu i w 2013 r. wykupił indyjskiego partnera Bharti, by samodzielnie prowadzić operacje w Indiach. Konsekwencją tego ruchu był zakaz handlu detalicznego. Do marca 2019 r. indyjski Walmart zanotował straty na ponad 300 mln USD.

„Możliwe, że Walmart miał plany wejścia w sprzedaż detaliczną jak tylko zmienią się przepisy” – tłumaczy w biznesowym serwisie LiveMint.com redaktor Anant Vijay Kala. „Wtedy firma miałaby już przygotowaną infrastrukturę” - podkreśla. Jego zdaniem Walmart popełnił błąd, który teraz naprawia.

W 2018 r. Walmart za 16 mld USD zakupił największą platformę sprzedaży internetowej. Flipkart ma w Indiach około jedną trzecią tego rynku - tyle samo co indyjski oddział Amazona. Eksperci są zgodni, że przyszłość handlu w Indiach leży w internecie, który ma być warty w 2020 r. ponad 100 mld USD.

Na nowego konkurenta globalnych firm wyrasta jednak indyjski Reliance Retail i jego platforma internetowa JioMart. Wycena firmy osiągnęła już 34 mld USD - więcej niż brytyjskie Tesco. Model biznesowy firmy Mukesha Ambaniego zakłada wykorzystanie sklepów kirana przy zamawianiu i doręczaniu zakupów. Jednocześnie właściciele rodzinnych sklepików mają korzystać ze zniżek u hurtowników zrzeszonych w JioMart.

Jio jest również siecią komórkową, która znaczącą obniżyła ceny mobilnego internetu w Indiach i w ciągu kilku lat zyskała 350 mln użytkowników.

Ostatecznym ciosem dla Walmartu i Amazonu, mogą być przepisy wprowadzone w 2019 r. Globalni giganci jako zagraniczne firmy, nie mogą sprzedawać na swoich platformach własnego inwentarza - mogą być tylko pośrednikami. Regulacje nie dotyczą jednak firm indyjskich, w tym Reliance Retail.

Z Delhi Paweł Skawiński

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 10 pazdzioch_indastries

"Indyjskie prawo zakazuje zagranicznym firmom sprzedaż detaliczną, chroniąc małe, rodzinne sklepy nazywane powszechnie „kiranami”" - to mnie urzekło.

A u nas totalna zawijka polskiego przedsiębiorcy, zastanawia tylko skąd partia będzie brała na socjal?

! Odpowiedz
6 5 wonsz

No to chyba czas zapisać się do narodowców i zacząć działać na rzecz wyprowadzenia Polski z UE. Do tego czasu Auchan, Carrefour, Kaufland, Lidl i Biedronka zostają i nie można im niczego zakazać.

! Odpowiedz
5 18 cwany_lis

I co można chronić własny handel ? można,prawda ?

! Odpowiedz
2 13 wonsz

Można. Jak się ma miliard ludzi i atomówkę. A jak jest się średnim kraikiem wciśniętym między Niemcy a Rosję, można sobie co najwyżej wybrać, komu będzie się lizać buty.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne