REKLAMA
HIPOTEKI

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego

Jacek Maliszewski2001-07-02 11:20
publikacja
2001-07-02 11:20

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego


Tydzień obfitujący w wiele ciekawych zdarzeń zarówno na naszym rynku, jak też na rynkach zagranicznych właśnie minął. Przed nami kolejny. Czy i ten będzie tak ciekawy jak ten sprzed niedzieli? Już dziś częściowo będziemy mieli okazję się o tym przekonać. Z jednej bowiem strony odbędzie się ważny przetarg na bony skarbowe Ministerstwa Finansów (dlaczego ważny - o tym dalej), a z drugiej strony być może już dziś pojawią się sygnały z naszego rynku walutowego o możliwości zmiany kierunku wielomiesięcznego trendu umacniającego złotego. W piątek i czwartek mieliśmy już tego przedsmak, gdy po informacji ministra finansów na temat jego prognoz wzrostu PKB na ten rok, oraz po piątkowych informacjach o wyższym (wyższym niż oczekiwał rynek) deficycie na rachunku bieżącym, inwestorom zagranicznym inwestującym w nasze papiery skarbowe zadrżały ręce. Doszło do dość znacznej wyprzedaży obligacji o stałej stopie procentowej - głównie tych o najdłuższym terminie wykupu. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży na rynku wtórnym tych papierów powędrowały szybko na nasz Forex, gdzie wzmożony popyt na dolary i euro (głównie na dolary) osłabił kurs złotego, podbijając kurs całego koszyka złożonego po połowie z dolara i euro. Ostatecznie na wykresie kursu tego koszyka doszło do przerwania najszybszej opadającej linii trendu, a jednocześnie pękł poziom 3,70 złotego, i co ważne odbyło się to wszystko na zamknięcie sesji notowań - co daje sporą szansę na kontynuację tego kierunku ruchu na notowaniach poniedziałkowych. Na wykresie świeczek tygodniowych pojawiła się kombinacja dwóch kolejnych zielonych (wzrostowych) świeczek. Podobnej sytuacji nie mieliśmy od września 2000 roku.

Co sprowokowało takie zdarzenia? Oprócz wcześniej wymienionych na temat PKB oraz deficytu na rachunku bieżącym, należy wspomnieć o znacznej obniżce stóp procentowych dokonanych przez Radę polityki Pieniężnej w środę po południu. Cięcie w wysokości 150 punktów bazowych było znacznie wyższe niż oczekiwali uczestnicy rynku.

Spójrzmy na historię zmian stóp procentowych w naszym kraju. Wcześniej o wysokości tych stóp decydował Prezes NBP. Obecnie grupa dwunastu członków Rady Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem prezesa NBP. Linia górna (granatowa) oznacza oprocentowanie kredytu lombardowego udzielanego przez NBP bankom komercyjnym w sytuacji braku pieniążków u któregoś z banków. Banki komercyjne mogą pożyczyć na kilka dni pieniądze z NBP pod zastaw posiadanych papierów skarbowych emitowanych przez Ministerstwo Finansów. Poziom tego oprocentowania ogranicza skutecznie wzrost rynkowych stóp procentowych (ale tylko tych krótkoterminowych) od góry.

Druga linia dolna (czerwona), jest znacznie ważniejsza, gdyż ogranicza spadek stóp procentowych od dołu. Jest to minimalna stopa 28 dniowych papierów emitowanych przez NBP w ramach operacji otwartego rynku. W sytuacji, gdy w systemie bankowych występuje nadpłynność, i wszyscy mają nadwyżki płynnych środków, NBP wkracza do akcji ściągając nadwyżkę tych środków dając w zamian swoje bony NBP. Tak więc poziom ten stanowi dość szczelną zaporę przed nagłym spadkiem krótkoterminowych stóp procentowych. Innymi słowy, nawet gdy nikt nie chce kupić na rynku pieniądza na jeden miesiąc, to i tak stopy rynkowe nie powinny spaść poniżej poziomu stopy interwencyjnej NBP. Zdarza się to jednak w przypadku pieniądza jednodniowego (Over Nigth, Tom Next oraz Spot Next), ale to inna kwestia.

Zresztą wystarczy spojrzeć na ten wykres, by przekonać się, jak szczelną barierą (w słownictwie fizycznym powiedziałbym "bariera potencjału" hehe) jest kanał wyznaczony przez obydwie te linie. Na wykresie tym pomiędzy wspomnianymi liniami porusza się rynkowy poziom stóp procentowych odzwierciedlany przez indeks WIBOR 1M (pożyczki na jedne miesiąc). Naprawdę bardzo rzadko dochodzi do wyjścia poza wspomniany kanał.

Zanim przejdę do kolejnych spraw chciałbym pokazać jedną ciekawą sprawę (sprawa jedna, ale dwa wykresy do tego), korzystając z chwili, podczas której wspominam o stopach interwencyjnych.

Spójrzmy tutaj. Widzimy dwie stopy interwencyjne. Jedna na naszym rynku - stopa interwencyjna NBP (czerwona linia - prawa skala), oraz drugą - stopę interwencyjną FED (granatowa linia - lewa skala). Być może to troszkę za krótki okres danych, by móc weryfikować jakiekolwiek hipotezy naukowe ;-) Jednak póki co widać, że zmierzamy w tym samym kierunku co USA. Może bliżej nam do NAFTA niż do Unii Europejskiej....?

Zobaczmy jeszcze drugi wykres - nieco dłuższy, na którym oznaczyłem poziom kredytu lombardowego w Polsce i podobnego kredytu w USA. Tak, to pewnie tylko zbieg okoliczności....

Dla mnie jednak sprawa wydaje się dość przejrzysta. Ostatnia środowa obniżka stóp w naszym kraju nie była obniżką ostatnią. Czekają nas jeszcze dwie, a może nawet trzy obniżki. Być może właśnie to spowodowało, że pod koniec dnia w środę oraz na początku czwartku kurs złotego umocnił się, zamiast osłabić. Wbrew pozorom obniżka stóp w środę dodała pewności kapitałowi spekulacyjnemu, iż nie jest to jeszcze koniec serii obniżek stóp w naszym kraju. Dopiero złe informacje makroekonomiczne napływające w czwartek po południu oraz w piątek wystraszyło spekulantów. Czy na dłużej? Kto wie, kto wie. Dla mnie osobiście brakuje jeszcze jednego krótkiego scenariusza. Dziś kontynuujemy wzrost kursu dolara i euro. Następnie dochodzi do korekty i spadamy na wykresie koszyka do 3,7050-3,7100, po czym odbicie. Gdyby tak miał ułożyć się schemat wydarzeń, to nareszcie moja cierpliwość zostałaby wynagrodzona. Zamieniłbym znaczną część posiadanych cały czas (od połowy marca) obligacji trzyletnich i kupiłbym kilka kontraktów na dolara i euro jednocześnie. Dlaczego jednocześnie? Aby uniknąć ryzyka zmian kursu na rynku EUR/USD. Tam sprawa jest bardziej skomplikowana. Kupując longi jednocześnie na dolara i euro gramy na osłabienie złotego i nie interesujemy się, czy bardziej zdrożeje dolar, czy może jednak euro.

Dobra idźmy dalej wobec tego. Skoro już jesteśmy przy rynku walutowym spójrzmy na wykres EUR/USD w skali tygodniowej. Oprócz opadającego kanału trendu pojawiła nam się wznosząca linia (czerwona). Cóż to za linia? Aby ja zidentyfikować należy spojrzeć na wykres oparty o dane kwartalne. Prawda, że teraz wszystko jest jaśniejsze? Znaleźliśmy się w bardzo ważnym punkcie. Przebicie wspomnianej wznoszącej linii trendu skutkowałoby dalszym - gwałtownym moim zdaniem - spadkiem kursu euro. Jednak zanim nastąpiłby tai atak na linię trendu, wydaje się wielce prawdopodobne odbicie od tej linii, przynajmniej na jakiś czas - kilka tygodni. Teraz widzicie, dlaczego uważam sytuację na rynku EUR/USD za niezbyt jasną. Lepiej więc brać longi (jeśli pojawią się potwierdzające sygnały opisywane przeze mnie wcześniej) na obydwie waluty jednocześnie.

Zresztą zobaczmy sami na wykresy obydwu tych walut oddzielnie w relacji do złotego. Zacznijmy od euro. Czy ktoś odważyłby się już teraz wziąć longi na euro bez pokrycia longami na dolara? Na wykresie danych miesięcznych wygląda to wcale nie lepiej. Ale jak już wspomniałem ruch w obydwie strony jest bardzo możliwy. No to teraz spójrzmy na wykresy dolara. Na dziennym mamy dwie ładne kolejne wzrostowe świeczki. Sama radość. Do pełni szczęścia brakuje wzrost ponad 4 złote i utrzymanie się tam przez dłuższy czas. Na tygodniowym natomiast widzimy konsekwentnie budującą się bazę.

Nie będę się powtarzał, co o tym wszystkim myślę - proponuję przeczytać dwa razy mój komentarz ;-)

Jedźmy dalej. Teraz pora na wykresy kursu dolara względem jena japońskiego i funta brytyjskiego. Zacznijmy od jena. Na wykresie tygodniowym sprawa wydaje się być jasna - niedługo atakować będziemy kolejny szczyt.

Więcej czasu poświęcę funtowi brytyjskiemu. Niedawno pozbyłem się części swoich oszczędności w tej walucie zamieniając to na dolary. Czy dobrze zrobiłem? Nie wiem. Zobaczymy - czas pokaże. Co mnie skłoniło do zamiany funtów na dolary? Kształt wykresu na danych kwartalnych o tym przesądził. Spodziewam się dalszego wzrostu kursu dolara w relacji do funta. Na wykresie dziennym również nie ma powodów do innego interpretowania faktów. No ale zobaczymy. Korekta zaczyna się troszkę przeciągać, i zaczynam się lekko denerwować. Ale nie zawsze musi się przecież udawać. Ważne aby ciąć straty natychmiast, gdy okaże się, ze podjęliśmy błędną decyzję. Na razie czekam.

Wróćmy teraz do sytuacji panujący na rynkach pieniężnych. Aby definitywnie zakończyć sprawę interwencyjnych stóp procentowych (wspominanych na początku) proponuję spojrzeć na ten oto wykres. Już go kiedyś pokazywałem. Na lewej skali mamy wartość indeksu DJIA (granatowa linia) a na skali prawej wartość stopy lombardowej FED (czerwona linia). Czy uwierzyłby kto, że 20 lat temu amerykanie mieli stopy procentowe na podobnym poziomie do naszego obecnie? Widać także, jak ładnie oddalają się od siebie obydwie linie w długim okresie. To potwierdzenie tezy, iż spadek stóp procentowych wpływa pozytywnie na wzrost cen akcji - ale pamiętajmy, iż w długim okresie. Na krótką metę może dziać się to, co mamy obecnie u nas. Stopy spadły.... i akcje także ;-)

Na początku komentarza wspomniałem o ważnym dzisiejszym przetargu na bony skarbowe. Tak naprawdę, to ważny był już ubiegło tygodniowy przetarg, gdyż od jego wyniku (a raczej od wyniku przetargu na bony 13 tygodniowe), zależeć będzie wysokość oprocentowania obligacji trzyletnich w następnym okresie odsetkowym zaczynającym się 6 sierpnia 2001. (Stopa procentowa jest liczona oddzielnie dla każdego okresu odsetkowego obligacji jako zaokrąglona do dwóch miejsc po przecinku średnia arytmetyczna średnich ważonych stóp rentowności 13-tygodniowych bonów skarbowych sprzedanych na czterech kolejnych przetargach, z których ostatni odbędzie się najpóźniej na dwa tygodnie przed dniem, w którym rozpoczyna się dany okres odsetkowy.)

Wynik rentowności z poprzedniego tygodnia był pierwszą daną potrzebną do wyliczenia tego kuponu odsetkowego. Potrzebne są jeszcze trzy wartości. Dziś poznamy drugą. Pech chciał (pech dla posiadaczy tych obligacji), iż akurat tydzień temu rentowność tych bonów spadła - patrz wykres. No trudno. Dla mnie wynik tego przetargu był dość dziwny.... Ale nie wypowiadam się głośno na ten temat...Więcej na temat obligacji można poczytać na tych oto stronach:

http://www.mf.gov.pl/obligacje/obligacje.shtml

http://www.cdmpekao.com.pl/obligacje/index.html

 

Warto zwrócić uwagę na dłuższą perspektywę. W lutym 2002 roku MF będzie musiało wykupić olbrzymie ilości bonów skarbowych. Wtedy też może dojść do podobnej sytuacji, jaka miała miejsce parę tygodni temu, gdy nie starczało chętnych na kupno wszystkich bonów sprzedawanych przez MF.

Wspominałem także o środowym przetargu na obligacje skarbowe. Wynik tego przetargu da odpowiedź, jak zareagował rynek na wieść o obniżeniu krótkoterminowych stóp procentowych przez RPP. Sam jestem ciekawy, czy stopy długoterminowe także spadną.

Na naszych papierach można było sporo zarobić ostatnimi czasy. Szczególnie powód do radości mają inwestorzy niemieccy. Jeśli rok temu zamienili marki na złote, kupili bony skarbowe a dziś po sprzedaży bonów odkupią marki, to ich zysk wyniesie ponad 45% - patrz wykres. Gorzej wygląda prognoza. Założyłem, iż kurs marki pozostanie na tym samym poziomie co obecnie. Tak więc, nawet, gdyby złoty nadal pozostawał tak mocny jak teraz, to atrakcyjność inwestycji w nasze bony będzie gwałtownie spadać w kolejnych miesiącach. Aby utrzymać wysokość rentowności na dotychczasowym poziomie potrzebny jest dalszy spadek kursu marki. Ale czy to jest jeszcze możliwe na taką skalę jak pół roku temu? Jeśli marka zacznie rosnąć, to prognoza będzie jeszcze gorsza. Niemcy powinni więc już teraz powoli zamykać pozycje w naszych papierach skarbowych.

A co z inwestorami rozliczającymi inwestycje w dolarach? Oni mają jeszcze pewien zapas, ale i tutaj poziom rentowności sięgnął chyba szczytu.

A jak wyglądają zyski w ujęciu realnym (po odliczeniu inflacji) dla inwestorów krajowych? Ci którzy rok temu kupili bony 52 tygodniowe i dziś je wykupi MF, zysk realny wyniesie około 10%. W historii II RP sytuacja taka pojawiała się już kilka razy. Prognozy jednak nadal są dobre, co oznacza, iż kupione 11 miesięcy temu, 10 miesięcy temu, itd. papiery skarbowe można nadal śmiało trzymać. Realny zysk z ich trzymania powinien utrzymać się na poziomie 10%. A czy warto rolować te papiery na nowe? Myślę, że jest to dobre rozwiązanie.

No i na koniec rzut oka na sytuację z rynku międzybankowego. U nas na indeksie WIBOR 3M przełamany został poprzedni dołek sprzed kilkunastu tygodni. Zapowiada się dalszy spadek rynkowych stóp procentowych. Potwierdza to oczekiwanie uczestników rynku.

Na rynku dolarowych lokat mamy bardzo dynamiczny trend spadkowy. Rynek jednak zaczyna spodziewać się zahamowania tego trendu. A na rynku lokat nominowanych w euro trend spadkowy jest mizerny. Za to uczestnicy rynku bardziej optymistyczni. Spodziewają się cięcia stóp w wysokości 50 punktów bazowych w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

No i dobrnęliśmy do końca. Kto nie zasnął do tej pory, temu należą się brawa J ))

Jacek Maliszewski

Źródło:
Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki