Codzienne zaostrzanie polityki celnej Stanów Zjednoczonych, by uszczknąć z wielkiego ekonomicznego tortu, stało się modus operandi prezydenta Donalda Trumpa. Teraz zaproponował Pekinowi przedłużenie terminu na znalezienie nabywcy na TikToka spoza Chin, kusząc obniżeniem ceł.


Donald Trump w styczniu opóźnił wdrożenie ustawy uchwalonej jeszcze za czasów jego poprzednika, a mówiącej o wprowadzeniu w praktyce zakazu używania TikToka przez 170 mln amerykańskich użytkowników. Wskazywała ona na liczne zagrożenia, z którymi wiązało się korzystanie z aplikacji ByteDance, tak blisko związanej z administracją chińską.
- Jeśli chodzi o TikToka, Chiny będą musiały odegrać w tym rolę. Być może w formie zatwierdzenia, być może, i myślę, że to zrobią - powiedział Trump na konferencji prasowej cytowanej przez BBC News.
Może dam im niewielką obniżkę taryf, lub coś w tym stylu, żeby to zrobiły - dodawał.
Tym samym dał wyraźny sygnał, że jest gotowy na ustępstwa w sprawie taryf w zamian za aplikację wartą dziesiątki miliardów dolarów. Stało się to tuż po nałożeniu przez amerykańską administrację 25-proc. cła na wszystkie samochody i lekkie ciężarówki importowane z zagranicy. Wcześniej cło ustalono na 2,5 proc.
Chiny odrzucają sugestię Trumpa dotyczącą sprzedaży TikToka w zamian za obniżkę ceł
"W kwestii TikToka Chiny wielokrotnie wyrażały swoje stanowisko. Stanowisko Chin sprzeciwiające się nałożeniu dodatkowych ceł jest również spójne i jasne" - powiedział rzecznik MSZ Guo Jiakun podczas briefingu prasowego, zapytany o ofertę Trumpa.
"W wojnie handlowej lub taryfowej nie ma zwycięzców. Żaden kraj nie osiągnął rozwoju i dobrobytu poprzez nakładanie ceł" - oświadczył rzecznik MSZ Chin.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
Już pierwszego dnia w Białym Domu na początki tego roku prezydent zagroził Chinom wyższymi taryfami importowymi, o ile nie zatwierdzą umowy sprzedaży z TikTokiem. Do transakcji nie doszło: Pekin wytrzymał wojnę nerwów, wyłączając przy tym aplikację w USA. Następnie USA podniosły cła na cały import z Chin do 20 proc., nie wspominając o TikToku. Chiny odpowiedziały taryfami odwetowymi. Do tego Pekin dołączył część amerykańskich firm technologicznych do listy "niewiarygodnych podmiotów", zapowiadając ściślejszą kontrolę eksportu.
I choć sam Trump wzywał w czasie swojej pierwszej kadencji do wprowadzenia zakazu na chińską aplikację, to teraz ma na niej konto i ponad 15 mln obserwujących. Sam pochwalił się miliardami wyświetleń podczas kampanii wyborczej.
opr. aw

























































