Czwartek na GPW przyniósł spadki głównych indeksów, które były wynikiem większej presji podaży w końcówce handlu. Cofnięcie korelowało z globalnymi spadkami, których impulsem była rzadko ostatnio widywana czerwień na Wall Street. Słabiej w drugiej części dnia radziły sobie przede wszystkim banki.


Przy pustym kalendarzu makro na plan pierwszy dla inwestorów wyszły wystąpienia dwóch prezesów banków centralnych. W Polsce o godzinie 15.00 rozpoczęła się konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego, z której wynikało, że listopadowa obniżka, mimo ostatniego cięcia w środę wciąż jest w grze, a oczekiwany przez prezesa (nie RPP) przedział stopy docelowej to 3,75-4,0 proc. Mogło to wywrzeć presję na banki, ale w tym samym czasie indeksy na Wall Street po wzrostowym otwarciu zaczęły się cofać.
Co prawda prezes Fedu Jerome Powell wziął udział w konferencji banków spółdzielczych, ale nie powiedział nic nowego. Większym echem mogło odbić się zaostrzenie przez Chiny kontroli eksportu metali ziem rzadkich. Ponadto amerykański fiskus „zauważył” hossę na rynku i ogłosił w czwartek wyższe limity dochodów branych pod uwagę przy podatku od zysków kapitałowych na rok 2026. Wczoraj opublikowany został protokół z ostatniego posiedzenia Fed, gdzie jego członkowie byli zgodni, że ryzyko osłabnięcia rynku pracy wzrosło, ale jednocześnie mają na uwadze także inflację.
ReklamaZobacz także
W momencie końca handlu w Warszawie nastroje na globalnych rynkach zdradzały pewną ostrożność oznaczającą cofnięcie w granicach 0,3 proc. S&P500 i Nasdaq, podobne spadki w Amsterdamie, Londynie i Paryżu i niewielki wzrost niemieckiego DAX (0,2 proc.). W sporej korelacji z rynkami bazowymi zachowała się WIG20 na GPW.
Na koniec sesji indeks polskich blue chipów spadł o 0,13 proc., choć przez większość dnia był notowany na plusie i dopiero na około 90 min przed końcem sesji podaż zaczęła przeważać. WIG był niżej o 0,26 proc. Z kolei mWIG oddał 0,99 proc., a sWIG80 spadł o 0,73 proc. Obroty na szerokim rynku wyniosły 1,97 mld zł, z czego ponad 1,59 mld zł dotyczyło spółek z WIG20.
Niezmordowany pozostaje kurs KGHM (1,74 proc.), który sięgnął 189,90 zł. Więcej z WIG20 zyskał tylko kurs mBanku (2,07 proc.). Z największych banków na plusie był jeszcze tylko Alior (0,29 proc.). Reszta dołowała, a inwestorzy mogli dyskontować kolejną obniżkę stóp już w listopadzie, której nie wykluczył na konferencji prezes Glapiński. Cały WIG-Banki spadł w czwartek o 0,17 proc. choć w ciągu dnia był na wyraźnym plusie.
Poza bankami, które przesądziły o wyniku pod kreską WIG20, spadki zanotował jeszcze kurs Allegro (-1,67 proc.), CD Projektu (-1,29 proc.), PZU (-1,1 proc.) oraz Orange (-0,34 proc.) i Dino (-0,14 proc.). W sumie podaż na 8 kursach, w tym trzech największych bankach (Pekao, PKO, Santander) wystarczyła do spadku całego WIG20. Nawet mimo wzrostów największej spółki w indeksie, jaką jest Orlen (0,89 proc.).
W drugiej linii znów brylowało JSW (7,57 proc.), które reagowało na słowa ministra energii Miłosza Motyki, który w TVN24 powiedział, że firma nie zbankrutuje, bo to spółka strategiczna, a "państwo będzie aktywne" w pomocy jej jako główny akcjonariusz. Wcześniej wiceszef MAP, stwierdził, że konieczne jest ograniczenie płac w JSW. Inwestorzy zaczęli więc grę o sposób restrukturyzacji spółki i rozmiar pomocy państwowej.
Ponadto z mWIG40 Bank Millennium (1 proc.) poinformował, że szacuje rezerwę na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi w III kw. 2025 roku na 394 mln zł. Akcje XTB podrożały o 1,54 proc. Jak wynika z danych KDPW, XTB w ciągu roku pozyskało 366,66 tys. rachunków maklerskich. Synektik (0,31 proc.) poinformował o wzroście wartości swojego portfela zamówień. Z szerokiego rynku Bloober Team (2,36 proc.) ogłosił datę premiery swojego nowego projektu gry, a Mo-Bruk (1,58 proc.) spełnił warunek nabycia Eco Point PSA po tym, jak Skarb Państwa nie skorzystał z prawa pierwokupu.
Michał Kubicki
























































