Jako pierwszy największy bank, a potem jeszcze kilkanaście innych spółek podzieli się w sierpniu zyskami z akcjonariuszami. Sprawdzamy, na jakie wpływy z dywidend mogą liczyć uczestnicy naszego konkursu inwestycyjnego Wakacje na giełdzie.


Miliardy z PKO BP i Orlenu
Wyjątkowo hojna będzie największa spółka z WIG20, czyli PKO BP. Do akcjonariuszy banku trafi aż 6,85 mld zł, czyli 5,48 zł na akcję. Przy aktualnym kursie daje to atrakcyjną stopę dywidendy na poziomie około 6,6%. Aby otrzymać dywidendę z PKO BP, trzeba się jednak mocno pospieszyć i kupić papiery najpóźniej dzisiaj (1 sierpnia). Tylko w takim wypadku transakcja zostanie rozliczona przed dniem ustalenia prawa do dywidendy, który wypada 5 sierpnia. Pieniądze trafią na rachunki inwestorów 14 sierpnia.
Jeszcze nie bierzesz udziału w Wakacjach na giełdzie? Zapraszamy do rejestracji: konkurs.bankier.pl
Jeszcze atrakcyjniejsza może być dywidenda z Orlenu. Do inwestorów trafi bowiem 6,97 mld zł, czyli 6 zł na jedną akcję, a stopa dywidendy przy obecnym kursie sięga 7,1%. Dniem dywidendy w przypadku koncernu z Płocka jest 14 sierpnia, a papiery z prawem do wypłaty należy nabyć najpóźniej 12 sierpnia. Wypłata nastąpi 1 września.
Dywidendowy arystokrata, dywidendowy debiutant
Jeśli chodzi o spółki z WIG20, w tym miesiącu można załapać się także na dywidendę z Kęt, które dzielą się zyskami nieprzerwanie od 2001 r. i należą do dywidendowych arystokratów na naszym rynku. W tym roku kwota wypłaty wyniesie 55,50 zł na akcję (łącznie 544,8 mln zł), co przekłada się na stopę dywidendy rzędu 6,3%. Dzień dywidendy wyznaczono na 20 sierpnia, a wypłata nastąpi w dwóch ratach – 3 września (16,70 zł na akcję) i 5 listopada (38,80 zł na akcję).
Sierpień to okres dywidendowych żniw, bowiem przypada w nim dzień dywidendy także dla około dziesięciu spółek spoza głównego indeksu, jak m.in. Atrem, Rawlplug, Stalprofil, Agora czy Apator. Co ciekawe, dywidendę wypłaci również Kolejkowo, czyli jeden z tegorocznych debiutantów na rynku NewConnect, na którym dzielenie się zyskami z akcjonariuszami jest raczej odstępstwem od reguły.
Wirtualne dywidendy też mają znaczenie
Dywidendy mają znaczenie dla portfeli inwestorów nie tylko na realnym rynku, ale też w naszym konkursie Wakacje na giełdzie, gdzie transakcji dokonuje się na wirtualnym parkiecie, walcząc o nagrody bez ryzykowania prawdziwych pieniędzy.
W naszej grze inwestować można w 140 spółek z indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80 (a także w instrumenty ETF). Jak sprawdziliśmy, w okresie, gdy toczy się konkurs, czyli od 14 lipca do 28 sierpnia, dywidendę można było lub będzie zgarnąć z 11 firm spośród tej grupy.
I tak do tej pory można było się załapać na dywidendę ze spółek: Neuca, Enea, Wirtualna Polska Holding, Text, GPW, Mo-Bruk (wszystkie z mWIG40) oraz Mercator (sWIG80). Z kolei w sierpniu poza wspomnianą trójką z WIG20: PKO BP, Orlenem i Kętami, można jeszcze uzyskać prawo do dywidendy z Apatora (sWIG80).
Zastrzyk dla portfeli na koniec rywalizacji
Na rzeczywistym rynku okres między dniem ustalenia prawa do dywidendy a dniem wypłaty bywa różny i wynosi od kilku dni do nawet kilku miesięcy (przykładowo w Mo-Bruku dniem dywidendy był 30 lipca, jednak wypłata nastąpi dopiero 30 października). Natomiast w konkursie Wakacje na giełdzie przyjęta została uproszczona zasada, że wszystkie dywidendy zostaną dopisane do rachunków uczestników na koniec konkursu – co przy atrakcyjnych kwotach dywidend z niektórych firm może pozwolić nawet na spory awans w końcowym zestawieniu.
Warto tu wspomnieć, że w dniu, w którym akcje są notowane po raz pierwszy bez dywidendy, zwykle następuje adekwatny do kwoty wypłaty spadek notowań tej spółki. W teorii inwestor wychodzi na zero, bo zysk z dywidendy bilansuje się ze stratą z posiadania akcji. Z praktyki wynika co prawda, że często kurs odrabia dywidendową lukę, zwłaszcza jeśli chodzi o spółki, które długoterminowo zwiększają zyski i wypłacają powtarzalne dywidendy – ale nie musi to być regułą.
To tylko jedna z kwestii, dla których zasadne jest pytanie, czy warto w ogóle interesować się spółkami dywidendowymi i w nie inwestować. Zadaliśmy je Sebastianowi Zadorze, ekspertowi Domu Maklerskiego BOŚ.
Czy warto inwestować w spółki dywidendowe?
Mimo że strategia inwestowania w spółki dywidendowe to jeden z najbardziej klasycznych sposobów długoterminowego inwestowania w akcje, to budzi pewne kontrowersje. Generalnym założeniem w tym podejściu jest budowanie portfela na firmach o stabilnych fundamentach finansowych, silnej pozycji rynkowej i jednocześnie posiadających politykę dywidendową. Można zatem powiedzieć, że w dynamicznym i zmiennym świecie akcji jest to strategia nastawiona na pewną stabilizację – bo spółki te w naturalny sposób podlegają nieco mniejszym wahaniom kursu. Przy pewnych założeniach zaletą takiego portfela jest także zapewnienie regularnego przepływu pieniężnego z inwestycji. Mam na myśli regularne generowanie strumienia dochodu pasywnego, który pomaga finansować nam bieżące wydatki. Z kolei wszelkie symulacje pokazują, że dużo lepsze rezultaty uzyskamy, kiedy zamiast wypłacać dywidendy, reinwestujemy je w te same spółki. I tu właśnie dochodzimy do pierwszych kontrowersji, bo fakt wypłaty dywidendy oznacza przecież, że sama spółka powstrzymała się od reinwestycji zysków. Zatem potencjalnie ograniczyła sobie ramy rozwojowe. Pamiętajmy też, że wypłata dywidendy jest zdarzeniem podatkowym, zatem warto pod kątem tej strategii rozważyć rachunki IKE lub IKZE. Jedno jest pewne – duże grupy inwestorów doceniają dzielenie się zyskami przez spółki i już sam ten fakt wpływa stabilizująco na ich notowania oraz generowane stopy zwrotu. Podkreślam jednak – długoterminowe stopy zwrotu, bo pomysły szybkiego zakupu i odsprzedaży akcji „pod dywidendę” oczywiście nie mają żadnego sensu.









































