REKLAMA
KRK'26

Samochody, które mogą się zawiesić

2015-11-30 09:56
publikacja
2015-11-30 09:56

Czym są samochody autonomiczne i co potrafią na drodze? Na jakim etapie są prace nad samoprowadzącym się autem? O to zapytaliśmy Juliusza Kornaszewskiego z firmy Intel.

Samochody, które mogą się zawiesić
Samochody, które mogą się zawiesić
fot. Tesla Motors / / Tesla

- W skrócie są to samochody, które poruszają się samodzielnie. Aktualnie wyróżniamy dwa typy tych samochodów. Półautonomiczne, w których kierowca w połowie oddaje prowadzenie autem, ale musi od czasu do czasu reagować, a w przyszłości samochody w pełni autonomiczne, które będą poruszały się samodzielnie bez udziału kierowcy. Prace nad tymi autami są bardzo zaawansowane. Szacujemy, że około 2018 roku te samochody staną się bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych. Jednak do tego potrzebne są zmiany w prawie.

Najważniejsze dla pasażerów jest bezpieczeństwo, jest to ideą aut autonomicznych. Radary, laserowe czujniki, lidary, ale też ważna jest komunikacja między samochodami, to umożliwia uniknięcie niebezpiecznej sytuacji. Najważniejsi producenci pracują nad tą technologią.

Wymogi prawne będą decydujące w kwestii wprowadzania tych aut na drogi. W UE może to być utrudnione ze względu na niejednolite prawo. Jaka jest perspektywa czasowa dla takich rozwiązań na szeroką skalę? Czy auta będą miały systemy operacyjne jak telefony? Jeżeli tak, to czy w tym przypadku możemy powiedzieć, że np "samochód nam się zawiesił" albo że "ma wirusa" ? Więcej w materiale Bankier.tv.

Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~arni
Auta półautonomiczne to żadna nowość, w Infiniti Q50 już dawno zastosowano niektóre technologie uznawane za nowości, nawet innowacyjne DAS sprawdziło się już na tyle że nowe auta marki mają drugą generację tego rozwiązania.
~as
Hakerzy wam zrobią taką autonomię, że już będzie strach jeździć czymkolwiek.
~Lopek
Radar , lidary , wi-fi, kontrola przez internet, w przyszłości pewnie specjalne drogi z wbudowanymi punktami kontrolnymi do jazdy i spiralami grzewczymi pod asfaltem do namiaru dla kamer termicznych, strach się bać będzie wsiadać do takiego samochodu, z obawy o to , żeby nie dostać raka i Hiva od tych wszystkich fal, czujników,Radar , lidary , wi-fi, kontrola przez internet, w przyszłości pewnie specjalne drogi z wbudowanymi punktami kontrolnymi do jazdy i spiralami grzewczymi pod asfaltem do namiaru dla kamer termicznych, strach się bać będzie wsiadać do takiego samochodu, z obawy o to , żeby nie dostać raka i Hiva od tych wszystkich fal, czujników, laserów i innego promieniowania. Wystarczyłoby taki samochód wyposażyć w kamerę przednią tylną i porządna sztuczną inteligencję, a nie takie cyrki robić, że niby autonomiczny. Widmo takiego samochodu będzie pewnie widoczne we wszystkich pasmach z kosmosu na całej drodze mlecznej , albo i z innej galaktyki o ile ludzie wcześniej nie powyzdychają od poruszania się w takich cudakach.
~yup
Problem w tym, że sztuczna inteligencja nie istnieje. I na chwilę obecną nie ma widoków na to by kiedykolwiek powstała.

No chyba, że zapytasz takich specjalistów od SI jak Musk, czy Hawking...
~Gucio
Samochody półautonomiczne są już od wielu lat. Są to pojazdy prowadzone przez miłośników kilku głębszych. Jak słusznie zauważył gość programu, kierowca co pewien czas reaguje, co kilkanaście sekund, czasem nawet rzadziej, a większość trasy pojazd przemierza samoczynnie.
Często autonomia bierze górę nad zdolnościami kierowcy do
Samochody półautonomiczne są już od wielu lat. Są to pojazdy prowadzone przez miłośników kilku głębszych. Jak słusznie zauważył gość programu, kierowca co pewien czas reaguje, co kilkanaście sekund, czasem nawet rzadziej, a większość trasy pojazd przemierza samoczynnie.
Często autonomia bierze górę nad zdolnościami kierowcy do kontroli nad nim. Wtedy następuje bliskie spotkanie trzeciego stopnia z elementami infrastruktury drogowej, innymi uczestnikami drogi (niestety) lub potomkami tolkienowskich Entów licznie koczującymi w pobliżu dróg.
~gucio
A jeśli taki samochód ma tak dużą autonomię, że sam realizuje swoje cele, nie słucha innych, jest niezwykle asertywny, to co? Może zawiezie nas w inne miejsce, może odmówi jazdy, bo nie mamy twarzy jak z żurnala i jemu po prostu wstyd nas wozić. A może autonomiczny samochod jest rasistą i odmówi podróży ze względu na kolor skóry.A jeśli taki samochód ma tak dużą autonomię, że sam realizuje swoje cele, nie słucha innych, jest niezwykle asertywny, to co? Może zawiezie nas w inne miejsce, może odmówi jazdy, bo nie mamy twarzy jak z żurnala i jemu po prostu wstyd nas wozić. A może autonomiczny samochod jest rasistą i odmówi podróży ze względu na kolor skóry.
Nie chcę nawet myśleć, co się stanie, gdy autonomiczny samochód przechodzi załamanie psychiczne, nie układa mu się w garażu, żona kręci z jakimś TIR-em albo gorzej, codzienie rano pakuje się w nią jakiś podstarzaly biznesmen. Taki autonomiczny samochód może zabrać całą rodzinę niewinnych ludzi i buch w drzewo, albo wprost pod pociąg.
~bryczka
W dawnych czasach koń sam potrafił odwieźć pijanego woźnicę z szynku do domu, a nowoczesne komputery i nawigacje tego nie potrafią?
~his
Kiedyś obowiązywało prawo ograniczające dopuszczalną prędkość pojazdów mechanicznych do około 3 km/h w mieście i około 6 km/h poza nim. Przed pojazdem musiał biec człowiek trzymający w ręku czerwoną chorągiewkę lub – w nocy – latarnię ostrzegającą innych użytkowników dróg. Myślę, że do takich ograniczeń zmierzają polscy decydenci.
~Anty-S
Kiedyś rzeczywiście tak było. W Anglii przepis mówił, że pojazd nie może przekraczać prędkości 5mil (8km/h). Skończyło się, gdy jakiegoś ministra, przewieziono zgodnie z przepisami po ulicach Londynu. Ponoć po kilku minutach, wyprzedzany przez dorożki i bicykle (wtedy angole mówili na to "rover", co u nas w spolszczonej Kiedyś rzeczywiście tak było. W Anglii przepis mówił, że pojazd nie może przekraczać prędkości 5mil (8km/h). Skończyło się, gdy jakiegoś ministra, przewieziono zgodnie z przepisami po ulicach Londynu. Ponoć po kilku minutach, wyprzedzany przez dorożki i bicykle (wtedy angole mówili na to "rover", co u nas w spolszczonej wersji jest do dziś), obskakiwany przez hordy dzieciaków, minister kategorycznym tonem kazał przyspieszyć. Nazajutrz przepis zlikwidowano.
~v3v
W końcu ... można pojechać , skuć się .. i wrócić samochodem...

Powiązane: Tesla

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki