Dzięki środowym wzrostom indeks S&P500 powrócił do poziomu z początku roku. W ten sposób „stroiciele okien” wykonali zadanie nawet przed terminem: do końca roku pozostało wszak jeszcze pięć sesji.


O taki wynik gra toczyła się od początku tygodnia, gdy zdołowany przez „trzy wiedźmy” S&P500 zaczął odrabiać straty. Chodzi o to, aby zarządzający funduszami mogli pokazać jak najlepsze stopy zwrotu za 2015 rok. Ten proceder Amerykanie zwykli nazywać „window dressing”, czyli dosłownie strojeniem okien, a konkretnie sklepowych wystaw obserwowanych przez klientów (inwestorów).
W środę Dow Jones zyskał 1,07% i do wartości z otwarcia roku brakuje mu już tylko 1,2%. Misję ukończył S&P500, który po wzroście o 1,23% osiągnął wartość 2.064 pkt. i znalazł się o 5 pkt. powyżej kursu zamknięcia z 2014 roku. Nasdaq dołożył w środę 0,90% i powiększył tegoroczną zwyżkę do 6,5%. Sceptycy ostrzegają przed nadmiernym optymizmem - tegoroczny rajd św. Mikołaja odbywa się na bardzo „wąskim” rynku: podciągane są tylko walory wybranych spółek.
Do końca roku na Wall Street zostało jeszcze pięć sesji. A właściwie cztery i pół, bo w Wigilię Amerykanie handlują akcjami o trzy godziny krócej niż zwykle, kończąc sesję o 19:00 czasu polskiego. W Europie 24 grudnia większość giełd będzie zamknięta, a na parkietach Paryża i Madrytu handel zakończy się o 14:00.
Gracze z Wall Street mieli pracowity dzień, zwłaszcza po stronie kalendarium makro. Lepiej od oczekiwań wypadły listopadowe dane o zamówieniach na środki trwałe, których wartość utrzymała się bez zmian po wzroście w październiku o 2,9% mdm. Przyzwoicie zaprezentował się raport o dochodach i wydatkach Amerykanów – obie te kategorie były w listopadzie o 0,3% wyższe niż przed miesiącem, co w przypadku dochodów było wynikiem ciut lepszym od oczekiwań.
Nieznacznie powyżej konsensusu (92,6 pkt. vs. 92,0 pkt.) uplasował się finalny odczyt nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan. Sporym szokiem były za to cotygodniowe dane o zapasach paliw. Komercyjne rezerwy surowej ropy w USA zmalały aż o 5,88 mln baryłek, podczas gdy analitycy spodziewali się wzrostu o 1,4 mln brk. W rezultacie notowania amerykańskiej ropy WTI wzrosły o 3,8%, do 37,86 USD za baryłkę.

























































