Praca od zaraz. W tych branżach potrzeba ludzi

Koniec pierwszego kwartału 2018 roku to 152,4 tys. wolnych miejsc pracy w Polsce, czyli o 28,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Praca czeka w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, handlu i naprawie pojazdów samochodowych. Na kogo? Na robotników, rzemieślników, operatorów i monterów maszyn, a także na pracowników wykonujących prace proste. 

(fot. Adam Chełstowski / FORUM)

Jak czytamy w komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego, w końcu I kwartału było 152,54 tys, wolnych miejsc pracy. Wolnych, nowo utworzonych miejsc było natomiast 37,1 tys., czyli o 14,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Zlikwidowano natomiast 87 917 stanowisk, czyli więcej o 11,3 proc. niż w I kwartale 2017 roku. 

Popyt na pracę 

I kwartał 2017 r. IV kwartał 2017 r. I kwartał 2018 r.
Wolne miejsca pracy w końcu kwartału 118 824 117 816 152 414
Wolne nowo utworzone miejsca pracy w końcu kwartału 27 230 24 456 37 135
Nowo utworzone miejsca pracy - w kwartale 225 517 143 045 258 031
Zlikwidowane miejsca pracy w kwartale 79 014 62 365 87 917
Źródło: opracowanie Bankier.pl na podstawie danych GUS

Wolne miejsca pracy 

Wolne miejsca pracy według GUS-u w końcu I kwartału 2018 roku koncentrowały się na sektorze prywatnym oraz w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących do 9 osób, prowadzących działalność przetwórstwa przemysłowego przede wszystkim w województwie mazowieckim. 

Najwięcej wolnych i nowo utworzonych miejsc pracy zanotowano w jednostkach prowadzących działalność w zakresie przetwórstwa przemysłowego (34,3 tys.), handlu i napraw pojazdów samochodowych - 30,0 tys. oraz budownictwa - 23,9 tys.

Najmniej wolnych stanowisk dotyczyło natomiast takich branż, jak działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją, edukacja, działalność finansowa i ubezpieczeniowa, obsługa rynku nieruchomości.

W przypadku zawodów, największą szansę mieli na pracę robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy, operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń i specjaliści. Najwięcej nowych miejsc pracy utworzono dla robotników przemysłowych i właśnie specjalistów, a najmniej dla przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników. 

Na koniec I kwartału 2018 roku największą liczbą wolnych miejsc pracy dysponowało województwo mazowieckie (20,5 proc.), śląskie (13,1 proc.) i małopolskie (11,2 proc.) W tyle zostały takie województwa, jak świętokrzyskie oraz opolskie (po 1,4 proc.) oraz podlaskie (1,6 proc.). 

Zlikwidowane miejsca pracy

W ciągu pierwszego kwartału 2018 roku zlikwidowano 87,9 tys. miejsc pracy, czyli o 25,6 tys. więcej niż w minionym kwartale i o 8,9 tys. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Najwięcej miejsc pracy zlikwidowano w handlu, naprawie pojazdów samochodowych, przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, transporcie i gospodarce magazynowej. 

(GUS)

Najrzadziej natomiast likwidowano stanowiska związane z kulturą, rozrywką i rekreacją (-0,7 tys.), administracją państwową i obroną narodową; obowiązkowymi zabezpieczeniami społecznymi (1,1 tys.) oraz opieką zdrowotną i pomocą społeczną - 1,3 tys. 

Weronika Szkwarek

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
18 10 wektorwg

Przypominam Ci że naczelnik Jarosław też współrządzi od 89 roku

! Odpowiedz
12 100 jaffa

to co teraz widzimy to wieloletnia polityka kształcenia i jej efekty.
W latach 90' stwierdzono że nie trzeba szkół zawodowych i technicznych, ważne są studia.
Ludzie też myśleli że jak pójdą na studia ekonomiczne to po 5 latach zostaną dyrektorami w bankach. Pozostali poszli na geografię, filozofię, socjologię i inne kierunki które z punktu widzenia rynku są totalnie bezwartościowe poza małą ilością. Sam widziałem jak ludzie takich szkół się dobrze bawią imprezują przez studia, a potem po studiach był płacz bo nawet w urzędzie nie chceli ich przyjmować.
Na Polibudę to ze szkoły średniej na 30 osób (sic!) poszły 2 osoby. Część z pozostałych osób poszła na "ambitne" studia typu ekonomia lub zarządzanie. Reszta wybrała łatwe studia ... po których nie ma pracy.

Prawda jest taka że nie każdy nadaje się na polibudę, ale te osoby które poszły "studia" po papier byłby dziś świetnymi rzemieślnikami, ale nie dla nich przygotowany był program typu "jakiekolwiek studia" bez znaczenia że nie będą mieli pracy.

To dlatego Tusk był taki szczęśliwy jak 2mln Polaków wyjechało - bo pozbył się kłopotu z tak liczną rzeszą bezrobotnych.

Teraz widzimy efekty 20 lat prac rożnych rządów do czego doprowadzili - do ogromnej dziury w zapotrzebowaniu na pracowników wykwalifikowanych, którzy w coś potrafią.
Coś sie zmienia ale i tak jest marnie. Poza tym czemu w Polsce szkoły typu zawodówki i technika nie wpópracuja razem?


Obecnie ludzie którzy "wykonują proste czynności" typu remont mieszkania zarabiają po 10 i więcej tysięcy i nie ma problemu dla nich z pracą, ale nie system wykształcił całą mase ludzi którzy nic nie potrafią - częściowo też na ich własne życzenie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
21 60 grzechu_comeback

OTAKE gospodarke się wystarał Bolek z Pionkiem. ZIELONOWYSPOWY i innowacyjny obóz pracy dla ROBOLI. Ot, taka współczesna kolonia Andżeli

! Odpowiedz

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl