Polska energetyka dzięki dywersyfikacji dostaw paliw i mocy wytwórczych jest odporna na geopolityczne wstrząsy – ocenił minister energii Miłosz Motyka. Minister liczy, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie będzie długotrwały, a sytuacja na rynkach ropy i gazu szybko wróci do normy.


"Wydarzenia na Bliskim Wschodzie mają realny wpływ na rynki energii, paliw na całym świecie, także w Europie. Polska, dzięki odważnym decyzjom, budowie terminala LNG, decyzji o budowie FSRU, budowie krajowej sieci gazowej, zdywersyfikowanym mocom wytwórczym, budowie Baltic Pipe, zbudowała silną i odporną energetykę na geopolityczne wstrząsy” – powiedział minister energii Miłosz Motyka podczas uroczystości podpisania przez PGE umów na budowę dwóch bloków gazowych.
"Polska jest bezpieczna energetycznie dzięki temu, że potrafiliśmy działać ponad politycznymi podziałami i realizować strategię przyjętą na lata, nie wywracając jej do góry nogami po zmianie zarządów. Dywersyfikacja sprawia, że Polska pod względem dostaw gazu, produktów naftowych jest w pełni bezpieczna” – dodał minister.
Pytany przez dziennikarzy, czy wysokie ceny ropy i gazu są zagrożeniem dla polskiego przemysłu i Polaków, odpowiedział: "To wszystko będzie zależało od tego, jak długo potrwa ten konflikt. Liczymy na to, że on się szybko zakończy. Im szybciej się zakończy, tym szybciej sytuacja makroekonomiczna wróci do normy".
"Oczywiście ona musi mieć wpływ i ma wpływ na ceny gazu, czy na ceny ropy na rynkach światowych, choć nie ma bezpośredniego wpływu na stabilność dostaw do Polski" - powiedział.
Jak zauważył, przez Cieśninę Ormuz żadna polska spółka nie importuje ropy, ani produktów naftowych, a wolumen gazu importowanego tamtą drogą to mniej niż 10 proc. krajowego zapotrzebowania.
"W sytuacji, gdyby ten konflikt się przedłużał, jesteśmy w stanie dość szybko to zastąpić dostawami z innych kierunków. Najważniejsze jest to, żeby ta sytuacja szybko wróciła do normy, bo już widzimy, szczególnie w państwach, w których energetyka jest bardzo silnie oparta o gaz, że te ceny rosną" - powiedział Motyka.
Wskazał, że Polska była najlepiej w Europie przygotowana na sezon jesienno-zimowy i zimowo-wiosenny pod względem zapełnienia magazynów gazu.
"Jeśli chodzi o dostawy ropy, dziś widzimy, że wzrost popytu będzie wolniejszy niż wzrost podaży na rynku, więc nie ma żadnych zagrożeń" - powiedział, apelując o niewywoływanie paniki.
Jego zdaniem ceny gazu mogą rosnąć do czasu aż nie zostanie zwiększona podaż surowca na rynku.
"Stany Zjednoczone deklarują, że mogą dość szybko zwiększyć produkcję, jeśli chodzi o ropę i gaz. Niewykluczone więc, że po skokowym wzroście ceny albo wrócą do normy, albo spadną" - powiedział Motyka.
Polskie magazyny wypełnione w połowie
Polskie magazyny gazu na początek doby gazowej, czyli na godzinę 6 rano były wypełnione w połowie, zgromadzono w nich 18 222,1 GWh - wynika z informacji podanych w środę przez zarządzającą magazynami spółkę Gas Storage Poland.
Jak wynika z opublikowanych danych, w GIM (Grupie Instalacji Magazynowych) Sanok, do której należą magazyny złożowe Husów, Strachocina, Swarzów i Brzeźnica zgromadzono 3 989,2 GWh. W magazynie złożowym Wierzchowice zgromadzono 5 525,6 GWh, a w magazynach kawernowych Mogilno i Kosakowo 8 707,3 GWh.
Z informacji Gas Storage Poland wynika, że pojemność czynna magazynów wynosi w sumie 37 304,1 GWh, co odpowiada ok. 3 309,32 mld m sześc.
Ministerstwo: Zapasy ropy przekraczają poziom trzech miesięcy
W środę Ministerstwo Energii poinformowało na platformie X, że zapasy ropy i gazu mamy na odpowiednim poziomie. W przypadku ropy stan przekracza obowiązkowy poziom trzech miesięcy i nie ma w tej chwili potrzeby ich naruszania, ponieważ płyną kolejne tankowce i stale dostarczane jest paliwo.
W Polsce liderem logistyki naftowej i paliwowej jest spółka PERN zarządzająca strategiczną infrastrukturą energetyczną, kluczową dla bezpieczeństwa kraju. Spółka posiada 19 baz paliwowych o łącznej pojemności ponad 2,8 mln m sześc. oraz 4 bazy ropy naftowej o pojemności ponad 4,1 mln m sześc.
PERN jest również większościowym (66,67 proc.) udziałowcem Naftoportu w Gdańsku – kluczowego terminala przeładunkowego w regionie Morza Bałtyckiego i naftowego okna na świat dla polskich rafinerii. Terminal ten ma moc przeładunkową 40 mln ton ropy naftowej i 2 mln ton produktów naftowych rocznie.
Od początku ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran infrastruktura naftowa i gazowa w kilku krajach została zamknięta z powodu uszkodzeń lub w ramach środków zapobiegawczych. Katar wstrzymał produkcję skroplonego gazu ziemnego (LNG), Izrael wstrzymał wydobycie na niektórych polach gazowych, Arabia Saudyjska zamknęła swoją największą rafinerię, a wydobycie w irackim Kurdystanie praktycznie ustało.
Sytuacja ta grozi najpoważniejszym wstrząsem na rynkach gazu od czasu inwazji Rosji na Ukrainę cztery lata temu, która zakłóciła globalny handel energią.
Analitycy Goldman Sachs podwyższyli swoje prognozy cen gazu w Europie na kwiecień 2026 do 55 euro za MWh z szacowanych wcześniej 36 euro. Dłuższa przerwa, trwająca ponad dwa miesiące, może podnieść ceny gazu na TTF do ponad 100 euro/MWh. W ciągu tygodnia cena gazu TTF wzrosła o 66,35 proc. do 50,97 euro/MWh.
Z kolei prognozy dla ropy naftowej banku PKO BP przewidują, że długoterminowa blokada cieśniny Ormuz przez Iran może podnieść ceny ropy Brent do 140-200 dol. za baryłkę. Cena baryłki ropy Brent urosła w ciągu tygodnia o 15,92 proc. do 82,19 dol. (PAP)
pif/ mmu/











































