Niedługo trzeba było czekać na kolejne doniesienia dotyczące podatności nowych samochodów na ingerencję hakerów w system pokładowy. Tym razem, testerom oprogramowania udało się kontrolować niektóre funkcje elektrycznego Nissana za pomocą firmowej aplikacji NissanConnect.
Troy Hunt, specjalista w dziedzinie oprogramowania wykrył lukę w aplikacji mobilnej Nissana służącej do monitorowania stanu i niektórych funkcji elektrycznego modelu leaf. Co więcej, częściowa kontrola nad autem to nie jedyny kłopot – hakerzy mają również dostęp do danych kierowcy – donosi serwis BBC.
Kolejną niepokojącą kwestią był dystans pomiędzy „hakerem”, a „ofiarą”. Huntowi, będącemu w tym czasie w Australii, udało się włamać do systemu samochodu kolegi mieszkającego w… Wielkiej Brytanii. Problem wykryto miesiąc temu, jednak Hunt dał czas Nissanowi na usunięcie luki w oprogramowaniu. Japoński koncern stwierdził jednak, że żadnego zagrożenia nie widzi.
Hunt poinformował, że zabezpieczeniem swojego samochodu jest dezaktywowanie konta w serwisie Nissan CarWings. Choć błąd aplikacji nie stanowi zagrożenia życia, to ma wpływ na kradzież danych kierowcy. Dodatkowo, haker ma dostęp do czasów i dystansów przejechanych tras. W kwestii kontroli pojazdu, udało się jedynie włączyć system ogrzewania przy wyłączonym silniku i wyczerpać baterię samochodu. Jeszcze niedawno pisaliśmy o znacznie bardziej niebezpiecznej luce oprogramowania w samochodach koncernu Fiat Chrysler Automobiles.
Mateusz Gawin


























































