Nadzieje na możliwie szybkie zakończenie wojny z Iranem poprawiły nastroje na rynkach finansowych, co wzmocniło złotego i obniżyło notowania tak euro jak i dolara amerykańskiego. Teraz oczy inwestorów zwracają się w stronę Rezerwy Federalnej.


Choć Izrael i USA nadal bombardują Iran, a Cieśnina Ormuz pozostaje zasadniczo zamknięta dla żeglugi, to inwestorzy coraz chętniej obstawiają, że ten konflikt nie potrwa już zbyt długo. Pomimo faktycznej eskalacji działań militarnych na Bliskim Wschodzie (skutkującej m.in. wstrzymaniem wydobycia gazu w ZEA) równocześnie zaczęły się pojawiać sygnały świadczące o możliwości podjęcia rozmów pokojowych. Tym też usiłowano tłumaczyć wtorkowe zwyżki na rynkach akcji.
Owa poprawa nastrojów pozytywnie wpłynęła także na polskiego złotego. W środę rano kurs euro wynosił 4,2623 zł po spadku o prawie dwa grosze przez poprzednie dwa dni. Od początku izraelsko-amerykańskiej agresji na Iran kurs EUR/USD porusza się w przedziale 4,2250-4,3170 zł. I dopóki nie dojdzie do wybicia górą z tej konsolidacji, złoty wydaje się być względnie bezpieczny.
- Napływ kapitału na krajowy rynek, obok poprawy globalnych nastrojów, mogły dodatkowo wspierać informacje o możliwych zmianach w systemie ETS, o których w ostatnich dniach wspominała szefowa Komisji Europejskiej, ale też przedstawiciele polskiego rządu. Szczegółów wciąż nie ma wiele – odnotowali ekonomiści PKO BP, odnotowując wtorkowy wystrzał notowań akcji polskich spółek energetycznych.
ReklamaZobacz także
Teraz uwaga inwestorów z Bliskiego Wschodu przesuwa się do Waszyngtonu, gdzie wieczorem czeka nas decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Powszechnie oczekiwany jest brak zmiany stopy funduszy federalnych. Jednakże ważniejsze od samej treści komunikatu FOMC będzie ton wystąpienia Jerome’a Powella, dla którego będzie to przedostatnia konferencja prasowa w roli szefa Fedu.
Dobrą wiadomością dla polskiego złotego było też zatrzymanie aprecjacji dolara amerykańskiego na parze z euro. Przez poprzednie dwa dni kurs EUR/USD zdołał się podnieść do ok. 1,1530 względem 1,1460 na zamknięciu piątkowych kwotowań. W rezultacie dolar na polskim rynku kosztował poniżej 3,70 zł. W przypadku kursu USD/PLN kluczowym średnioterminowym oporem jest linia 4,75 zł, która była testowana w zeszły piątek.
Osłabiała się także inna „bezpieczna przystań” w postaci franka szwajcarskiego. W efekcie kurs helweckiej waluty spadł poniżej 4,70 zł i tym samym znalazł się najniżej od dwóch tygodni. Marcowe maksimum kursu CHF/PLN znalazło się na wysokości 4,7911 zł.
KK










































