MEN: na maturze rozszerzonej będzie próg zdawalności

Na egzaminie maturalnym na poziomie rozszerzonym będzie wprowadzony próg zaliczeniowy - zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska. Obecnie takiego progu nie ma, choć przystąpienie do co najmniej jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym jest obowiązkowe.

MEN: na maturze będzie próg na egzaminie poziomie rozszerzonym
MEN: na maturze będzie próg na egzaminie poziomie rozszerzonym (fot. Łukasz Zarzycki / FORUM)

O zamiarze wprowadzenia progu Zalewska mówiła w środę na posiedzeniu połączonych sejmowych podkomisji do spraw młodzieży oraz do spraw jakości kształcenia i wychowania. Zaznaczyła, że brane jest pod uwagę przesunięcie na później terminu przeprowadzania egzaminów maturalnych. Jak podkreśliła, to dopiero początek dyskusji z rektorami uczelni na ten temat.

Zalewska powiedziała, że jeżeli chodzi o egzaminy zewnętrzne to "w sposób oczywisty będziemy je modyfikować".

"Mówimy o przesunięciu egzaminów, o przesunięciu matury. Właśnie rozpoczynamy dyskusję" - powiedziała. Jak dodała, uczelnie "są absolutnie niezależne i samodzielne, a na ile powiedzą: +dobra współpracujemy z wami+ - to zależy od uczelni. Pierwszy krok został uczyniony przy arbitrażu (procedura odwoławcza od wyników egzaminów maturalnych - PAP). Oni powiedzieli: +dobra, w uchwałach będą takie fragmenty, które pozwolą poczekać na dziecko, które jest w arbitrażu, czyli w odwołaniu do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej od decyzji okręgowej komisji egzaminacyjnej+" - powiedziała.

Minister poinformowała, że kwestie związane z progiem zaliczeniowym są w fazie dyskusji m.in. z CKE. "Docelowo myślimy o podniesieniu tego progu na poziomie rozszerzonym. Tylko, żeby to powiedzieć decyzja musi zapaść na początku tego roku szkolnego (...). Trzeba to powiedzieć co najmniej na dwa lata wcześniej, gdy jest produkowany sylabus (informator o egzaminie maturalnym - PAP)" - powiedziała Zalewska.

Wcześniej podała, że gdyby w tym roku na maturze był próg zdawalności na egzaminach na poziomie rozszerzonym, to egzamin dojrzałości zdałoby tylko ok. 60 proc. maturzystów (a nie 79,5 proc.), a gdyby ten próg ustalić nie na poziomie 30 proc. punktów, tylko na poziomie 50 proc. punktów, to zdałoby tylko 25 proc. abiturientów.

Obecnie maturzyści muszą przystąpić do trzech egzaminów pisemnych: z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego. Egzaminy z tych przedmiotów są obowiązkowe na poziomie podstawowym. Chętni mogą je zdawać także na poziomie rozszerzonym.

Abiturienci muszą też obowiązkowo przystąpić do jednego egzaminu z przedmiotu do wyboru; chętni będą mogli przystąpić jeszcze do pięciu takich egzaminów. Egzaminy te zdawane są właśnie na rozszerzonym poziomie. W tej kategorii znalazły się także przedmioty, które maturzyści zdają obowiązkowo na poziomie podstawowym.

Maturzyści muszą przystąpić także do dwóch obowiązkowych egzaminów ustnych: z języka polskiego i języka obcego nowożytnego.

Aby uzyskać maturę abiturient musi uzyskać minimum 30 proc. punktów z egzaminów obowiązkowych. Wynik z egzaminu z przedmiotu do wyboru - mimo, że przystąpienie do jednego takiego egzaminu jest obowiązkowe - nie ma wpływu na uzyskanie świadectwa maturalnego (nie ma progu zaliczeniowego), służy tylko przy rekrutacji na studia. (PAP)

dsr/ wkt/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 7 ml89

Uważam, że matura rozszerzona z przedmiotu dodatkowego na poziomie 50$ powinna być ale przemiennie z podstawową matematyką na poziomie 30% tzn. że jak ktoś zdał matematykę na poziomie podstawowym na 30% oraz Polski i Angielski również na min. 30% to powinien zdać całą maturę. A jak ktoś inny zdał rozszerzoną maturę z przedmiotu dodatkowego na min. 50% z Polskim i Angielskim min. na 30% a nie zdał matematyki to też powinien zdać maturę...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 10 ~łotake

Sam fakt , że ZALEWSKA jest MIN. EDUKACJI to KATASTROFA

! Odpowiedz
0 11 ~endi

Szczurki lubią wyścig więc nie chcą likwidacji matury , bezsensownego egzaminu do niczego niepotrzebnego

! Odpowiedz
1 10 ~marek

Próg 30% to śmiech na sali. Potem przychodzi na studia taki maturzysta, który ledwo co zdał tę maturę i otwiera szeroko oczy jak się dowiaduje, że na studiach zaliczenie jest od 60%. Nic dziwnego, że połowa studentów odpada po pierwszym roku. A potem mamy tysiące młodych, którzy na studia się nie nadają, bo brak im wiedzy, ale do pracy też nie, bo po ogólniaku nic nie potrafią. I lądują na bezrobociu. Bo ktoś im kiedyś wmówił, że tylko z papierkiem wyższego wykształcenia coś znaczą.

Zresztą proponuję mały eksperyment - wpiszcie w Google tekst "czy każdy powinien" i sprawdźcie podpowiedzi. Na 1 miejscu - "czy każdy powinien mieć wyższe wykształcenie", na 3 miejscu "czy każdy powinien studiować". Podpowiedzi Google są generowanie na podstawie popularności wyszukiwań....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 11 ~endi

bo uczelnie wyższe na pierwszym roku dostają pieniądze na każdego studenta więc zależy im aby przyjąć jak najwięcej , a potem jak najwięcej wywalić , to jest takie wyrachowane cwaniactwo nastawione na zysk

! Odpowiedz
0 3 ~Sławek odpowiada ~endi

100% racji, taki proceder kwitnie od wielu lat. Gdy rozpoczynałem studia w 1995 roku (Politechnika Śląska) na pierwszym roku było nas około 300 a finalnie studia ukończyło 75 osób. Większość odpadała po pierwszym roku.

! Odpowiedz
7 7 ~autor

Zalewska nie spocznie dopóki nie zrobi nam średniowiecznego szkolnictwa, najlepiej tylko dla duchownych.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.