REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Lawina problemów w hotelarstwie i turystyce. Stopniowy odpływ klientów za granicę i rosnące zadłużenie pogłębiają kryzys

2025-02-01 06:00
publikacja
2025-02-01 06:00

Ferie zimowe od lat były dla branży turystycznej szansą na odrobienie strat i budowanie finansowej poduszki na niski sezon. W tym roku jednak ta strategia napotyka istotne wyzwania. Wyższe ceny energii, inflacja, rosnąca popularność zagranicznych ofert wypoczynkowych wśród Polaków oraz zmiany klimatyczne – skracające sezon narciarski i kierujące uwagę turystów w stronę ciepłych krajów – to główne przeszkody ograniczające możliwość uzyskiwania wysokich przychodów.

Lawina problemów w hotelarstwie i turystyce. Stopniowy odpływ klientów za granicę i rosnące zadłużenie pogłębiają kryzys
Lawina problemów w hotelarstwie i turystyce. Stopniowy odpływ klientów za granicę i rosnące zadłużenie pogłębiają kryzys
/ Shutterstock

Wyjazd zagraniczny planuje w tym roku łącznie 30 proc. osób wyjeżdżających w sezonie zimowym. Aż 67 proc. z nich wybiera kraje o cieplejszym klimacie niż Polska. Sytuację branży dodatkowo obrazują dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK. Wynika z nich, że przeterminowane zadłużenie krajowych kurortów wzrosło na koniec listopada 2024 r. do 1,1 mld zł – o 150 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Sezon zimowy, choć przyciąga więcej turystów, nie wystarcza już, by zagwarantować firmom turystycznym i hotelom stabilne dochody na resztę roku. Wysokie zadłużenie w polskiej turystyce, napędzane zmieniającymi się preferencjami klientów, ograniczeniem wydatków przez gospodarstwa domowe i presją na obniżanie cen, jasno wskazuje na potrzebę implementacji zmian i rewitalizacji modeli biznesowych  w tym sektorze.

Co trzeci Polak planuje zimowy wyjazd wypoczynkowy…w cieplejsze miejsca

Tegoroczne badanie wykonane przez Quality Watch dla Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor* pokazuje, że choć 31 proc. Polaków planuje zimowy wyjazd, jedynie 12 proc. zamierza zrealizować go w czasie szkolnych ferii. Może to świadczyć o ostrożnym podejściu i chęci uniknięcia wyższych wydatków w szczycie sezonu, kiedy ceny są znacznie wyższe. Turyści coraz częściej decydują się na bardziej elastyczne terminy, rezygnując z wypoczynku w  wysokim sezonie. Ponad połowa Polaków (54 proc., o 19 p.p. więcej niż w 2023 roku) sfinansuje zimowe wyjazdy z oszczędności, a 46 proc. z bieżących dochodów. Jedynie 5 proc. badanych planuje pokryć koszty przy pomocy pożyczek – czy to od rodziny, czy zaciągniętych w instytucjach finansowych – co stanowi spadek o 6 p.p. w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat. Dodatkowym wyzwaniem dla krajowej branży turystycznej jest fakt, że aż 30 proc. osób planujących zimowy urlop zdecyduje się na ofertę zagraniczną. Co ciekawe, spośród nich aż 67 proc. wybiera kierunki o cieplejszym klimacie niż Polska. Na tym trendzie szczególnie korzystają biura podróży, które oferują pakiety dopasowane do preferencji klientów szukających słońca i relaksu w łagodniejszym klimacie.

Osoby wyjeżdżające na ferie zimowe najczęściej wybierają samodzielnie organizowane wyjazdy krajowe (53 proc.), a w drugiej kolejności wizyty u rodziny (33 proc.). Na kolejnych miejscach plasują się zagraniczne wyjazdy organizowane samodzielnie (16 proc.) oraz te realizowane za pośrednictwem biur podróży lub innych wyspecjalizowanych podmiotów (10 proc.). Hierarchia ta utrzymuje się również w przypadku wyjazdów zimowych poza okresem ferii.

 - To znaczący odsetek, który pokazuje, że nasi przedsiębiorcy z branży hotelowej mają o czym myśleć, a zyskają te firmy, które dokonają zmian w swojej strategii i modelu funkcjonowania. Trzeba również pamiętać o rosnącym poziomie polaryzacji dochodowej polskiego społeczeństwa. Dużym zainteresowaniem z jednej strony cieszą się luksusowe obiekty a z drugiej tanie kwatery. Problemy mają hotele trzy i czterogwiazdkowe. Zwłaszcza, że ich zagraniczni konkurenci nie śpią. Przykładowo, kurorty alpejskie mogą zapewnić turystom lepsze warunki pogodowe i niższe ceny – w dodatku przy tej samej lub lepszej jakości świadczonych usług – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, prof. SGH, główny analityk BIG InfoMonitor.

Potwierdzają to dane opublikowane przez internetową porównywarkę ubezpieczeń Rankomat, a wynika z nich, że trzyosobowa rodzina zapłaci za ferie ze śniadaniami i 5-dniowym skipassem o 1000 zł mniej we włoskim Livigno, niż w Szczyrku. I to pomimo o 500 zł tańszej oferty w tym polskim kurorcie w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Krótsze zimy i dłuższe problemy

Kolejnym ważnym źródłem problemów branży w sezonie zimowym są coraz bardziej postępujące zmiany klimatyczne. Jak prognozuje dr Adam Jaczewski z Zakładu Analiz Meteorologicznych i Prognoz Długoterminowych (ZAMiPD), krótsze zimy i dłuższe lata mogą znacząco wpłynąć na funkcjonowanie polskich ośrodków narciarskich. Wraz ze spadającą liczbą śnieżnych dni rośnie konieczność inwestowania w sztuczne naśnieżanie, które drastycznie podnosi koszty utrzymania infrastruktury.

Do tego dochodzi wzrost cen energii, co stanowi dodatkowe obciążenie dla właścicieli hoteli i ośrodków narciarskich. Według danych opublikowanych 27 grudnia 2024 przez Urząd Regulacji Energetyki w trzecim kwartale w stosunku do drugiego kwartału br. (497,89 zł/MWh) cena ta wzrosła o 5,7 proc. i wyniosła 526,24 zł/MWh. W efekcie krótsze zimy stają się nie tylko wyzwaniem pogodowym, ale i finansowym, zmuszając branżę narciarską do szukania nowych rozwiązań.

Chłodne dni dla hotelarzy i turystyki: finansowa odwilż nie nadchodzi, wyjątkiem touroperatorzy

Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, na koniec listopada 2024 roku przeterminowane zadłużenie branży hotelarskiej i turystycznej sięgnęło 1,1 mld złotych, co stanowi wzrost o 15 proc. r/r. Za zdecydowaną większość nieuregulowanych w terminie zobowiązań (905 mln zł) odpowiadają hotele, których przedawnione tytuły należności spadły o 3,5 proc. w skali roku, ale wciąż pozostają na bardzo wysokim poziomie. Jednocześnie liczba zadłużonych hoteli wzrosła z 888 do 989, co stanowi wzrost o około 11 proc.

Warto zaznaczyć, że liczba niesolidnych dłużników w kategorii obiektów noclegowych (PKD 5520Z) wzrosła z 764 do 886, a ich łączne zadłużenie osiągnęło 114,4 mln zł. W sektorze pozostałych obiektów noclegowych (PKD 5590Z) przeterminowane zadłużenie wyniosło 10,2 mln zł, a liczba zadłużonych firm wzrosła z 92 do 114.

 - W przypadku hoteli udział firm z zaległościami już w poprzednich latach był bardzo wysoki  a obecnie jeszcze wzrósł -  z 7,2 proc. w 2023 roku do 8,0 proc. w 2024 roku. Powinno to być sygnałem ostrzegawczym dla podmiotów współpracujących z przedstawicielami tej branży.  Ostrożność w podejściu do klienta i sprawdzanie jego sytuacji finansowej to dziś kluczowe zadanie dla firm, które chcą otrzymywać płatności na czas. W grupie obiektów noclegowych (PKD 5520Z) udział firm z zaległościami zwiększył się z 1,6 proc. do 1,7 proc. Z kolei organizatorzy wyjazdów odnotowali wzrost, z 5,4 proc. w 2023 roku do 5,5 proc. w 2024 roku. Te zmiany są wynikiem trudnej sytuacji finansowej w tej branży, w tym wzrostu kosztów operacyjnych i rosnącej presji na płynność finansową przedsiębiorstw – wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Polacy także często korzystają z wycieczek zorganizowanych. Touroperatorzy, w których skład wchodzą między innymi biura podróży czy piloci wycieczek, mimo że zmagali się z trudnościami finansowymi w 2023 roku, odnotowali pewną poprawę. Na koniec listopada 2024 r. zaległe zadłużenie wyniosło 56,8 mln zł, co oznacza spadek w porównaniu do 65,9 mln zł rok wcześniej. Stać za tym ma m.in. przekierowanie zainteresowania turystów w okresie zimowym na kierunki z cieplejszym klimatem, co potwierdzają wyniki badania wykonanego dla BIG InfoMonitor.

 - Wzrost udziału firm z zaległościami może być szczególnie niepokojący dla konsumentów korzystających z usług turystycznych. Aby zminimalizować ryzyko współpracy z firmami mającymi problemy finansowe, każdy z nas może skorzystać z usług weryfikacji wiarygodności i rzetelności płatniczej, takich jak te oferowane przez BIG InfoMonitor, które pozwalają na szybkie sprawdzenie wiarygodności naszego usługodawcy, w tym przypadku biura podróży – dodaje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Zadłużenie polskiego sektora hotelarsko-turystycznego, które osiągnęło 1,1 mld zł, to poważny sygnał o konieczności podjęcia działań restrukturyzacyjnych. Rosnące koszty operacyjne, krótszy sezon zimowy oraz zmieniające się preferencje turystów wymagają szybkiej adaptacji do nowych warunków. Przedsiębiorcy będą musieli zainwestować w innowacje, optymalizację kosztów i przyciąganie nowych grup klientów, aby uniknąć dalszych trudności finansowych w nadchodzących latach.

*Badanie „Wydatki i kierunki wyjazdów Polaków w ferie zimowe” zrealizowane metodą CAWI przez Quality Watch na zlecenie BIG InfoMonitor, na próbie 1068 Polaków w wieku 18+, styczeń 2025 r.

Źródło:
Tematy
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?

Komentarze (21)

dodaj komentarz
mesten
Ja na wsi nigdzie nie muszę jechać bo mam wczasy 365 dni w roku.
prawnuk
Od "zawsze" jeżdze w to samo miejsce nad polskie morze.
Od 10 to wg zasady - full service.
Czyli mam to czego chce w sensie poziomu usług od spania po jedzenie.
Jeżdze na tydzień lub dwa.
Jestem to oczywiście droższe niż za granicą.
ale szukam spokoju: spaceru po pustej plaży, możliwość rozlożenia sie w
Od "zawsze" jeżdze w to samo miejsce nad polskie morze.
Od 10 to wg zasady - full service.
Czyli mam to czego chce w sensie poziomu usług od spania po jedzenie.
Jeżdze na tydzień lub dwa.
Jestem to oczywiście droższe niż za granicą.
ale szukam spokoju: spaceru po pustej plaży, możliwość rozlożenia sie w bardzo intymnych warunkach z dala od ludzi.

A dokąd jeżdze....
pewnie, że nie napiszę bo takich miejsc, to góra połowa polskiego morza.

Polacy kochają siedzieć sąsiadom na głowach.

Ja wolę wyjść na na pustą plażę
to_i_owo
Nie wiem jak ceny czegoś tam, ale od lat na narty jeżdżę w Domity i wychodzi taniej niż w PL
O jakości infrastruktury nie wspomnę, a i góry lepsze...
gortys
Ja uważam, że wakacje w Polsce są nieopłacalne. Ceny są bardzo wysokie, a infrastruktura gorsza niż w krajach turystycznych. Polscy hotelarze i kurorty chyba zapomnieli, że wraz z podniesieniem cen, trzeba zaoferować wysoki standard. Standard który jest dostępny za granicą za nierzadko mniejsze pieniądze.
pilsener
Uważam tak samo, by jechać z rodziną w Polskę to trzeba wydać fortunę a nawet z plaży nie można spokojnie skorzystać bo pełno na niej psów. Do tego przekomicznie wyglądają ludzie, którzy taszczą do hoteli czajniki bezprzewodowe, jakieś termomiksy i zapasy jedzenia - a hotelarze się bronią doliczając zużyty prąd - to jest Polska właśnie :)
bha
A może jednak z roku na rok w tej niestety coraz większej cenowej i % rosnącej i będącej w całym detalu rynkowej drożyżnie coraz szerzej i szerzej wielu ludzi, rodzin coraz mniej jest stać na wszelakie wyjazdy???.Bo nie chcą się z ich cenowego powodu dodatkowo obciążać lub zadłużać!!!.
_jasko
Podpowiem Tobie, że istnieje coś takiego jak REALNE PŁACE
Płaca realna rośnie, jeżeli tempo wzrostu płacy nominalnej jest większe niż tempo wzrostu poziomu cen.
A jak jest w Polsce?
prawnuk odpowiada _jasko
W Polsce jest bardzo różnie. Tym bardziej że ok 1/3 gospodarki - ryczałtowce i rolnicy są trudno szacowalni
sweetacid1313
Komentarz do tego artykułu może być tylko jeden: To, że Polacy jeżdżą wypoczywać za granicę nie jest spowodowane tym, że tam jest taniej, tylko tym, że złotówka jest droga a obce waluty tanie. Na ten stan rzeczy posłusznie składa się społeczeństwo ze swoich podatków, ponieważ my mamy importować a nie eksportować. Mówiąc prościej,Komentarz do tego artykułu może być tylko jeden: To, że Polacy jeżdżą wypoczywać za granicę nie jest spowodowane tym, że tam jest taniej, tylko tym, że złotówka jest droga a obce waluty tanie. Na ten stan rzeczy posłusznie składa się społeczeństwo ze swoich podatków, ponieważ my mamy importować a nie eksportować. Mówiąc prościej, uśmiechnięty rząd dopłaca obcym nacjom (którym przede wszystkim?) do eksportu na nasz rynek, finansując ten proceder z kieszeni podatnika. Mogę tu jeszcze przytoczyć przykłady liczbowe i porównać jak mają się średnie zarobki w stosunku do PKB na głowę mieszkańca w Polsce i w krajach znacznie bogatszych, przy obecnych kursach walut, ale szkoda czasu.
prawnuk
człowieku - eksport i import od czasów PRL wzrosły ok 50 krotnie, z uwzględnieniem inflacji to pewnie koło 30 razy.
80% tej wymiany to WZBOGACENIE. Coś wyjeżdza z Polski, potem wzbogacony półprodukt wraca do Piolski, gdzie znowu jest wzbogacany, by po ponownym wzbogaceniu wrócić......
itp itd - wiec najwyższy czas przestać
człowieku - eksport i import od czasów PRL wzrosły ok 50 krotnie, z uwzględnieniem inflacji to pewnie koło 30 razy.
80% tej wymiany to WZBOGACENIE. Coś wyjeżdza z Polski, potem wzbogacony półprodukt wraca do Piolski, gdzie znowu jest wzbogacany, by po ponownym wzbogaceniu wrócić......
itp itd - wiec najwyższy czas przestać patrzyć na import i eksport wg komuszych założeń.

Ponadto złotówka nie jest droga, bo powinna się wzmocnić o jeszcze ok 20%.
Tzn gdyby 1 zł = 3.5 euro powinniśmy już na serio mysleć o strefie euro. Bo dla dużych eksporterów to już konieczność. Lub przynajmniej o dwuwalutowości, bym mógł z każdym /w tym pracownikiem/ podpisać umowę w Euro, a on żyć w eurowej rzeczywistości w Polsce.

dodajmy - eksportujemy do Niemiec wiecej niż Francja. Choć uwaga - gdy Niemcy mają grypę, to my zapalenie płuc.... Co widac powoli w automotivie

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki