„Dzióbki”, wydekoltowane stroje i wyzywające pozy u kilkulatków nie są już w mediach społecznościowych rzadkością. To, co kiedyś budziło szok, dziś staje się strategią budowania zasięgów. NASK w swoim najnowszym raporcie „Pod presją” bije na alarm: seksualizacja dzieci w sieci to nie niewinna zabawa w dorosłość, lecz potężny mechanizm rynkowy, który trwale niszczy psychikę najmłodszych użytkowników internetu.


W świecie zdominowanym przez algorytmy mediów społecznościowych, uwaga stała się najcenniejszą walutą. Jak wynika z publikacji NASK, mechanizmy sterujące takimi platformami jak TikTok czy Instagram, są zaprojektowane w sposób, który premiuje treści kontrowersyjne i przyciągające wzrok. Niestety, w przypadku dzieci i młodzieży, najkrótszą drogą do zdobycia lajków staje się eksponowanie własnej cielesności.
Algorytmiczna pułapka uprzedmiotowienia
– W świecie algorytmów wartość osoby zostaje zredukowana do mierzalnych wskaźników, takich jak lajki czy wyświetlenia – tłumaczy Anna Borkowska, autorka poradnika i ekspertka NASK. Młodzi ludzie, bombardowani obrazami wyidealizowanych, często cyfrowo poprawionych ciał, zaczynają definiować siebie wyłącznie przez pryzmat cudzych ocen.
Zjawisko to, nazywane „instagramowym dzieciństwem”, prowadzi do sytuacji, w której kilkulatki funkcjonują w sieci jako profesjonalni influencerzy. Ich codzienność staje się projektem wizerunkowym, a makijaż czy stylizacje inspirowane popkulturą dla dorosłych – narzędziem do podbijania statystyk.
Gry i pornografia: szkoła zniekształconych relacji
Raport NASK zwraca uwagę na fakt, że seksualizacja przenika niemal każdy aspekt cyfrowego życia. W grach komputerowych (nawet tych z pozoru niewinnych, tzw. pink games) utrwalane są szkodliwe stereotypy: kobiece postaci są często nadmiernie seksualizowane i uprzedmiotowione, podczas gdy męskie definiuje się przez agresję i dominację.
– Tzw. pink games, czyli gry dedykowane dziewczynom, wzmacniają ograniczoną wizję kobiecości – skupioną na wyglądzie, opiece i atrakcyjności, zamiast różnorodnych kompetencji i sprawczości – mówi Marta Witkowska, ekspertka NASK ds. edukacji cyfrowej.
Jeszcze mroczniejszą stroną medalu jest dostęp do pornografii. Dane NASK są zatrważające: kontakt z treściami dla dorosłych mają już 8-letnie dzieci. Dla wielu chłopców internetowa pornografia staje się głównym edukatorem seksualnym, co kompletnie zniekształca pojęcie intymności, zgody i wzajemnego szacunku. Stała ekspozycja na takie treści zaciera naturalne bariery ochronne, czyniąc nieletnich bardziej podatnymi na realne nadużycia i przemoc.
Choć seksualizacja jest często bagatelizowana jako element nowoczesnej popkultury, jej konsekwencje społeczne i psychologiczne są dewastujące. Eksperci NASK wskazują na drastyczny spadek samooceny u dzieci, które nie są w stanie dorównać wykreowanym filtrom, zaburzenia obrazu własnego ciała i rozwoju psychoseksualnego, normalizację zachowań agresywnych i seksistowskich. Gdy dziecko przestaje być postrzegane jako osoba, a staje się obiektem wizualnym, otwiera się niebezpieczna przestrzeń dla cyberprzemocy i grooming’u.
Odpowiedzialność dorosłych w dobie „ekonomii uwagi”
NASK podkreśla, że walka z seksualizacją nie może spoczywać wyłącznie na barkach młodych użytkowników. To dorośli – rodzice, nauczyciele, ale także twórcy platform – są odpowiedzialni za kształtowanie bezpiecznego środowiska cyfrowego. Kluczowa jest edukacja i budowanie poczucia własnej wartości dziecka w oparciu o jego kompetencje i realne relacje, a nie o liczbę serduszek pod zdjęciem. Dzieciństwo nie powinno być strategią marketingową. W dobie kultury zasięgów ochrona najmłodszych przed przedwczesną seksualizacją staje się jednym z najważniejszych wyzwań cywilizacyjnych, przed jakimi staje współczesne społeczeństwo.
Z treścią poradnika można się zapoznać tu: https://www.nask.pl/magazyn/pod-presja-popkultura-reklama-i-media-a-seksualizacja-dzieci


















































