Kurs euro powoli zbliża się do bariery 4,30 zł, która ogranicza od góry wiosenną konsolidację. W ocenie części analityków złotemu może ciążyć krajowa polityka, gdzie wzrosło ryzyko utrzymania władzy przez obecną ekipę rządzącą.


W poniedziałek o 9:40 kurs euro wynosił 4,2859 zł i pozostawał na podobnym poziomie jak przed weekendem. Ale w ubiegłym tygodniu euro podrożało o przeszło 5 groszy, w efekcie czego para euro-złoty zbliżyła się do poziomu 4,30 zł.
Wartość ta stanowi górne ograniczenie obowiązującego od kwietnia trendu bocznego o zakresie 4,20-4,30 zł. Ewentualne przełamanie linii 4,30 zł na gruncie analizy technicznej otwierałoby drogę ku poziomowi 4,40 zł, który ostatni raz obserwowaliśmy jesienią 2023 roku.
ReklamaZobacz także
- Do czasu środowego głosowania nad wotum zaufania wobec rządu D. Tuska złoty może pozostawać pod presją szczególnie względem euro, a test strefy 4,30-4,31 EUR/PLN jest możliwy - napisano w porannym raporcie PKO BP.
Jednakże „poza technicznymi nie widzimy jednak silnych argumentów przemawiających za dalszą deprecjacją złotego, wobec czego przy założeniu otrzymania przez obecny polski rząd wotum zaufania (co jest naszym scenariuszem bazowym) zakładamy, że przy braku istotnych negatywnych impulsów z otoczenia globalnego w drugiej części tygodnia kurs EUR/PLN powróci do strefy 4,25-4,27, czyli środka przedziału zmienności, w którym pozostaje od ok. 7 kwietnia - dodano.
- W tym tygodniu powinniśmy obserwować kontynuację ucieczki od ryzyka i dalszą deprecjację złotego - EUR/PLN będzie zapewne testował opór na 4,30 – mniej optymistycznie do złotego są nastawieni ekonomiści Banku Pekao.
Warto odnotować, że złoty osłabił się pomimo sprzyjającemu otoczeniu globalnemu. Na światowych rynkach finansowych nastroje są dobre – najważniejsze giełdowe indeksy pod koniec ubiegłego tygodnia odnotowały kilkumiesięczne maksima. Ponadto dolar osłabił się względem euro – kurs EUR/USD w czwartek zaatakował nawet poziom 1,15 USD. W przeszłości deprecjacja dolara zwykle szła w parze z umocnieniem złotego.
Tymczasem w poniedziałek o poranku za dolara amerykańskiego płacono 3,7439 zł, a więc o ponad grosz mniej niż w piątek wieczorem. Jednakże kurs USD/PLN pozostaje w lokalnym trendzie bocznym i dopiero trwałe przebicie poziomu 3,70 zł mogłoby zmienić obraz sytuacji.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,5640 zł, a więc praktycznie tak samo jak przed weekendem. W przypadku pary frank-złoty od blisko dwóch miesięcy obowiązuje trend boczny o zakresie 4,50-4,60 zł. Funt brytyjski wymienialny był na 5,0798 zł. W przypadku kursu GBP/PLN oporem jest poziom 5,10 zł, do którego kilkukrotnie zbliżaliśmy w ubiegłym tygodniu.
KK






















































