Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek portalowi Axios, że musi być osobiście zaangażowany w wybór nowego przywódcy Iranu, tak jak było to w przypadku Wenezueli.


Amerykański prezydent przyznał, że Modżtaba Chamenei, syn zabitego przywódcy Alego Chameneia, najprawdopodobniej przejmie władzę po ojcu. Jednak oświadczył, że jest to dla niego nie do przyjęcia.
Axios zaznaczył, że od kilku dni irański reżim przekłada ogłoszenie nowego przywódcy. Czwartkowe oświadczenia irańskich polityków sugerują jednak, że może się to stać wkrótce.
- Tracą czas. Syn Chameneia to przeciętniak. Muszę być zaangażowany w wyznaczenie, tak jak w przypadku Delcy (Rodriguez) w Wenezueli - powiedział Trump.
Rodriguez przejęła obowiązki prezydenta na początku stycznia po obaleniu przez siły USA i wywiezieniu do Nowego Jorku dotychczasowego przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro.
Przeczytaj także
Trump podkreślił, że nie zaakceptuje nowego lidera, który będzie kontynuował politykę Chameneia, co - według niego - zmusiłoby USA do ponownej wojny „za pięć lat”.
- Syn Chameneia jest dla mnie nie do zaakceptowania. Chcemy kogoś, kto przywróci w Iranie harmonię i pokój - dodał.
56-letni Modżtaba Chamenei znany jest z bliskich, pielęgnowanych od dziesięcioleci powiązań z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, znanym też jako Gwardia Rewolucyjna. Przez lata był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji - podał niezależny opozycyjny portal Iran International.
Trump dla Reuters: W pełni popieram kurdyjską ofensywę
Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek w wywiadzie dla agencji Reutera, że w pełni popiera koncepcję ofensywy kurdyjskich bojówek przeciwko Iranowi. Jednocześnie odmówił określenia, czy irańscy Kurdowie otrzymaliby wsparcie USA z powietrza.
- Myślę, że to wspaniałe, że chcą to zrobić, byłbym w pełni za tym - powiedział Trump, pytany o doniesienia o planowanej ofensywie. Zapytany jednak o to, czy USA zaoferowały lub zagwarantują wsparcie powietrzne dla ataku kurdyjskich bojówek, prezydent odparł dziennikarzom, że „nie może im tego powiedzieć”.
W rozmowie z agencją Trump powtórzył swoje wcześniejsze słowa o tym, że chce być zaangażowany w wybór „osoby, która poprowadzi Iran ku przyszłości”, tak jak było to w przypadku Wenezueli.
- Nie musimy co pięć lat wracać i robić tego w kółko... (Chcę) kogoś, kto będzie wspaniały dla ludzi, wspaniały dla kraju - zaznaczył. Prezydent we wcześniejszym wywiadzie z portalem Axios powiedział, że musi być zaangażowany w wybór nowego najwyższego przywódcy Iranu. Sprawujący to stanowisko przez blisko 37 lat ajatollah Ali Chamenei został zabity 28 lutego, w pierwszym dniu konfliktu.
Trump w rozmowie z Reutersem zapewnił, że operacja w Iranie przebiega lepiej od założeń i że nie ma problemu z dostępnością amunicji. Jednocześnie pytany o ofertę pomocy Ukrainy w zwalczaniu irańskich dronów, Trump odparł, że „z pewnością przyjmie pomoc jakiegokolwiek kraju”.
W środę szereg mediów w USA i Izraelu podał informację, że bojówki irańskich Kurdów rozpoczęły ofensywę w północno-zachodnim Iranie. Media irackiego Kurdystanu zaprzeczyły tym doniesieniom, choć niektóre, jak kurdyjska stacja Rudaw, podawały, że trwają przygotowania do takiego ataku.
Według pisma „The Atlantic” amerykańskie służby od miesięcy przygotowywały kurdyjskie milicje do działań zbrojnych w Iranie. Według miesięcznika, Mustafa Hidżri, lider Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu (PDKI), która ma przewodzić w ataku, miał rozmawiać we wtorek Trumpem.
W środę Biały Dom stanowczo dementował, by USA zbroiły irańskich Kurdów.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska, Oskar Górzyński (PAP)
osk/ adj/ ndz/ mal/
























































