Dzień dobry pani prezes.
Alicja Kornasiewicz: Dzień dobry panu. Dzień dobry państwu.
CS: Pani prezes, Marek Belka nowym prezesem Narodowego Banku Polskiego, czy to jest dobra osoba na te czasy, jeżeli chodzi o gospodarkę?
AK: Ja myślę, że powinniśmy się wszyscy cieszyć i cieszymy się w sektorze bankowym, że minął okres przejściowy i że mamy prezesa Narodowego Banku Polskiego, bo w sytuacji, kiedy na rynkach finansowych, europejskich ciągle są jakieś niepokoje, zawirowania, kiedy polska gospodarka wychodzi powoli z kryzysu, ale jeszcze nie wiemy jak dalej potoczy się sytuacja i brak prezesa Narodowego Banku Polskiego to sytuacja nie najłatwiejsza.
CS: A jaki kurs Marek Belka powinien nadać Narodowemu Banku Polskiemu w tej chwili? Jak powinna wyglądać ta polityka?
AK: Pan profesor Belka jest świetnym ekonomistą, z doświadczeniem w gospodarce polskiej jak i również doświadczeniem dużym międzynarodowym i na pewno będzie nadawał kurs,
w zależności od bieżącej sytuacji. Nie można mówić, że nadaje się jeden kurs i toczy się ten jeden kurs. Właściwie umiejętność zarządzania polega na tym, aby codziennie obserwować rynek, obserwować sytuację na rynku międzynarodowym, na rynku wewnętrznym, na rynku światowym i w zależności od tego podejmować odpowiednie decyzje, podejmować odpowiednie interwencje, lub brak tych interwencji.
CS: Wspominała pan przed chwilą o zawirowaniach na rynkach europejskich, to są tylko
i wyłącznie zawirowania to co obserwujemy, co dzieje się w Europie, czy też jesteśmy świadkami, no bo jest taka opinia wśród finansistów, wśród bankowców, że oto mamy do czynienia najprawdopodobniej z drugim dnem kryzysu.
AK: Ja myślę, że po doświadczeniach pierwszego kryzysu, bankowy czy politycy są bardziej ostrożni, mniej optymistyczni, w ocenie sytuacji gospodarczej, czy w ocenach sytuacji finansowych. Ja mówię o zawirowaniach w kontekście, które się wydarzyły w Grecji, a jednak proszę pamiętać, że Grecja to jest sprawa polityki fiskalnej, niezrównoważonych budżetów, olbrzymiego się zadłużenia i myślę, że to nie jest tylko sprawa rynku finansowego, sensu stricte rynku bankowego, myślę, że przychodzi druga refleksja jak wyglądają stany finansów państw, w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Jeśli weźmiemy te dwa elementy, sytuacje makroekonomiczne i powolne wychodzenie z kryzysu, jeszcze podejście takie, że nie wiemy na pewno czy wszystkie bilanse banków zostały wyczyszczone, to na pewno jest taki moment wyczekiwania czy oczekiwania, że coś się wydarzy, plus doświadczenie, że trzeba być przygotowanym na trudne warunki, a nie tak jak poprzednim razem w 2008 roku wszyscy zostaliśmy zaskoczeni.
CS: Czy w ramach przygotowań na owe trudne warunki powinien powstać, no bo są cały czas te pomysły na tapecie, czy powinien powstać ten jeden, wielki fundusz, który będzie gwarantował bezpieczeństwo banków i co za tym dalej idzie również wprowadzenie paneuropejskiego nadzoru finansowego?
AK: Myślę, że czy jeden wielki fundusz powinien powstać, czy powinny powstać fundusze
w innych krajach to cały czas trwa dyskusja, w ogóle toczy się dyskusja i w Stanach
i w Europie jakie instrumenty wprowadzić, jakie fundusze, aby nie dopuścić, czy szybciej interweniować w przypadku kryzysów. Ja myślę, że dyskusje toczą się wśród polityków, ja ostatnio uczestniczyłam w debacie, gdzie było siedem ze sobą sprzecznych pomysłów. Ja bym powiedziała, że dobrze by było, żeby tę sprawę oddać w ręce profesjonalistów, a nie w ręce polityków i żeby w zależności od krajów, od sytuacji wypracować metody czy fundusze zabezpieczające, interwencyjne.
CS: Czyli pani zdaniem taki jeden wielki, europejski fundusz raczej nie?
AK: Raczej nie, bo ja uważam, że w każdym kraju jest inna sytuacja i na przykład
w Polsce mamy znacznie lepszą sytuację, na Węgrzech jest zupełnie inna, bardzo trudna sytuacja, dlatego ja bym była bardziej skłonna za wypracowaniem jakiejś filozofii, ustanowienia systemów zabezpieczających, ale w ramach też tego kraju.
CS: Wracając na nasze podwórko, wyobraża sobie pani nazwę takiego banku
PKO S.A. BZ WBK?
AK: Nie, za długa, nie sprzedaje się marketingowo i klientów nie przyciąga.
CS: Pytam tak naprawdę w kontekście tego, czy kupilibyście państwo BZ WBK?
AK: Jak bym powiedziała, że Bank PKO S.A. jest w tej komfortowej sytuacji, że stać go na kolejne akwizycje, ponieważ ma bardzo wysokie kapitały i bardzo dobrą płynność. Ja myślę, że zadaniem każdego zarządu jest przyglądanie się co dzieje się na rynku, co robi konkurencja, jak rynek się będzie kształtował, jest to o nieodłączny element strategii i zarządzania instytucją i odpowiedzialność za tę instytucję, dlatego my bardzo pilnie obserwujemy jak rynek będzie się zmieniał, jak się ukształtuje i jak ulształtuje w ogóle rynek banków czy bankowości w Polsce okresie zamknięcia akwizycji BZ WBK.
CS: Ale to będziecie w niej uczestniczyć czy nie?
AK: Przyglądamy się, dokonujemy analiz i w odpowiednim momencie na zarządzie zostanie podjęta decyzja.
CS: Czyli nie jest wykluczone jak rozumiem?
AK: Myślę, że w gospodarce niczego nie można wykluczyć, trzeba zawsze podejmować najkorzystniejsze decyzje, w danym momencie dla podmiotu którym się zarządza.
CS: Tymczasem w dzisiejszym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Jan Krzysztof Bielecki, właściwie można powiedzieć, prezentując nowy pogląd na prywatyzację, kto wie czy to nie pogląd właściwie już w tym momencie całego rządu, wyklucza może nie w stu procentach, ale w zdecydowanej większości wyklucza udział inwestorów zagranicznych, w kolejnych etapach różnorakich prywatyzacji. To z lekka, to może z lekka to słowo nie na miejscu, to zmiana
kursu w dotychczasowym postrzeganiu prywatyzacji w Polsce. Dodatkowo pada również zdanie, że nie ma powodu, by państwo pozbywało się udziałów na przykład w PKN Orlen, PZU czy PKO BP. Czy idą czasy gdy państwo będzie ogrywało większą rolę w polskiej gospodarce?
AK: Ja myślę, że pan tutaj powiedział o dwóch sprzecznych ze sobą sprawach, jedna rzecz taka, że nie ma powodu wyzbywać się, a druga prywatyzacja, czyli trzeba zdefiniować czy prywatyzujemy bez inwestorów zagranicznych, czy nie prywatyzujemy i zostawiamy. To są dwa równoległe wątki, tak bym powiedziała. Jeśli chodzi o prywatyzowanie bez inwestorów, strategicznych, to ja myślę, że trzeba zauważyć, że nasz rynek kapitałowy dzisiaj jest bardzo rozwinięty, znacznie bardziej rozwinięty, niż był dwadzieścia lat temu, czy piętnaście lat temu, czy nawet dziesięć lat temu. Jest uważam, że jest na tyle silny, że może sobie poradzić |
z dużymi prywatyzacjami, duże spółki już mogą wchodzić na giełdę, gdzie kilka lat temu było nie do pomyślenia, żeby kilkanaście, czy kilkadziesiąt miliardów złotych uplasować przez giełdę. W tej chwili prawie staje się to normalne, czyli dorównujemy, dopędzamy, powiedziałabym średnie rynki europejskie, kapitałowe z naszą możliwością wchłaniania papierów wartościowych, to jest element jeden. Drugi element to jest taki czy są inwestorzy strategiczni potrzebni czy nie? Ja bym się zastanowiła w każdym przypadku co taki inwestor strategiczny mógłby, jako dodatkową wartość wnieść i po takiej analizie bym odpowiadała na pytanie, bo bardzo trudno powiedzieć, wszystkie sektory pokryć jednym zdaniem. Poszczególne sektory, nie wiem, może dystrybucji są potrzebni, a może nie są potrzebni.
CS: A w bankowości?
AK: To też zależy co chcemy osiągnąć. Jeśli pan w tej chwili referuje do tej jednej prywatyzacji, to jest otwarty przetarg i ja myślę, że będzie wybrany ten kto po pierwsze zaoferuje określoną wartość za zakup papierów, jak również powinien być wybrany ten kto zaproponuje ciągłość rozwoju banku, banku Zachodniego, bo ten bank ma określoną bardzo wysoką wartość na rynku, jest świetnie prowadzony i powinien być taki inwestor, który nie zepsuje tej wartości, a będzie ja kontynuował i rozwijał.
CS: Mówi pani w tej chwili jakby prezentowała swoją ofertę, na zakup banku BZ WBK.
AK: Koniecznie pan chce wiedzieć co my jako zarząd zrobimy. Myślę, że będzie to informacja wiadoma w odpowiednim czasie, a ja prezentuję filozofię inwestora dla każdej spółki, a nie tylko dla banku.
CS: W piątek w Warszawie drugi kongres kobiet, czy od tego pierwszego cokolwiek się zmieniło, jeżeli chodzi o udział kobiet w biznesie, w polityce, w życiu publicznym?
AK: Ja myślę, że nie odpowiem panu tak na pytanie czy cokolwiek się zmieniło, jeśli chodzi
o udział kobiet to nie analizowałam takich statystyk, tylko jeśli dotykamy tematu kongresu
i udziału kobiet, ja zawsze uczestniczę w tym temacie od kilku, kilku lat w Europie i nie tylko w Polsce. Troszeczkę temat inaczej przedstawiam, po prostu nie chodzi o udział sam w sobie, tylko dlaczego chcemy tego udziału kobiet w biznesie, dlaczego chcemy tego udziału kobiet
w polityce i ja postrzegam to przez pryzmat biznesu, czy pryzmat wartości dla gospodarki, bo jeśli przeanalizujemy sytuację jaka jest w Europie, w tym też w Polsce, to widzimy, że odsetek wykształconych osób jest większy wśród kobiet niż wśród mężczyzn. Natomiast jeśli chodzi
o stanowiska menedżerskie i w zarządzaniu jest odwrotnie, jest niewiele kobiet, a bardzo wielu mężczyzn, to gdzieś gubimy wartość, która jest w wykształconych kobietach. Nie wykorzystujemy tej wartości dla rozwoju gospodarczego. Na dodatek badania prowadzone przez wiele, wiele lat, zarówno w Stanach zjednoczonych jak i w Europie pokazują, że kobiety na wyższych stanowiskach, w przedsiębiorstwach, to niewspółmiernie lepsze wyniki w firmie. To mniej problemów z fluktuacją załogi, to mniej konfliktów, klienci bardziej zadowoleni, wynik netto jest lepszy i wartość danej spółki na giełdzie jest znaczenie większa. To co mówię to są wyniki badań prowadzone od piętnastu lat, które myślę, że są świetną podstawą, aby o tym mówić i dopiero uświadomić dlaczego my potrzebujemy więcej kobiet w biznesie, więcej kobiet w działalności społecznej, a na koniec w polityce.
CS: Alicja Kornasiewicz - prezes banku PKO S.A. Dziękuje bardzo.
AK: Dziękuje państwu, dziękuje panu.



















































