Tym razem scenariusz był inny. Tak jak opisałem rano rynek może opadać od otwarcia obawiając się, że znowu będzie scenariusz ostatnich 2 sesji - próba odbicia i wyprzedaż pod koniec. To plus stan kompletnego wyczerpania nerwowego inwestorów spowodowało panikę. Myślę, że u podstawy tych spadków od kilku sesji leży sprawa Turcji (potwierdzają to duże spadki BUX i RTS), ale dla mnie to kompletna aberracja i inwestorzy pozbywający się akcji z tego powodu robią błąd. Zresztą co prawda złotówka nieco słabnie z tego powodu, ale to nic dramatycznego. Co ciekawe spadki dotknęły sektor TMT, ale popyt był olbrzymi i nie wyglądało to wcale na wielki dramat. Może nie dotyczy to Elektrimu, który był cały czas bardzo słaby. Banki zachowywały się bardzo różnie. Zresztą w różnych fazach sesji zmieniały się ogniska słabości i siły. Taka sytuacja trwała do danych w USA. CPI było gorsze od oczekiwań co sprowadziło kontrakty w USA i indeksy w Eurolandzie na bardzo niskie poziomy. Wtedy zaczęła się jeszcze bardziej dramatyczna przecena, która sięgnęła 4% na WIG-20. Pisałem wówczas, ze gdyby nie CPI to należałoby akcje kupować. Jednak otwarcie w USA okazało się dużo lepsze od oczekiwań, a indeksy weszły na plusy lekceważąc dane makro (więcej o tym wieczorem). To spowodowało wzrost WIG-20 o 2% dosłownie w kilka minut. Potwierdza to przypuszczenie, ze rynek jest chwilowo wyprzedany i gotów do odbicia jeśli tylko rynki światowe na to pozwolą.
Z punktu widzenia AT sytuacja jasna nie jest. Co prawda na wykresie WIG-20 zamknięte zostało okno hossy z końca października i naruszone poprzednie, ale... powstał klasyczny młot, który znalazł potwierdzenie w na wykresach wielu spółek. W tej sytuacji można powiedzieć, ze rynek jest już gotowy do poważniejszego odbicia o ile zakończenie sesji w USA będzie przyzwoite, a na to się w tej chwili zanosi.