GetBack czeka na trzeci akt

Wtorkowe zgromadzenie wierzycieli GetBack zakończyło się ponownym odroczeniem głosowania układu. Emocji jednak nie brakowało, wydaje się bowiem, że decyzja wisiała na włosku do samego końca obrad. Wierzyciele czekają więc na trzeci i zapewne ostatni akt, w zdecydowanie gorszej sytuacji są zaś akcjonariusze, którzy wydaje się, że stracili w zasadzie wszystko.

Po przeszło 7-godzinnych obradach w ramach zgromadzenia wierzycieli, sędzia komisarz Jarosław Mądry zadecydował o przełożeniu głosowania nad układem. Decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami zarządu, który w związku z wyłonieniem wąskiej grupy trzech inwestorów zainteresowanej zakupem aktywów spółki chciał zyskać czas na dokończenie negocjacji i stworzenie nowej propozycji układowej, która brałaby pod uwagę nowe okoliczności.

(fot. Mateusz Szymański / Bankier.pl)

Zarząd musiał się jednak sporo napocić, by do swojego punktu widzenia przekonać sędziego. Przypomnijmy, pierwsza próba głosowania układu została podjęta pod koniec sierpnia, wówczas jednak wszystkie strony zgodziły się, że warto będzie odroczyć decyzję, ponieważ pozwoli to m.in. na uzyskanie realniejszej wyceny aktywów spółki, a co za tym idzie bardziej adekwatnej do potrzeb propozycji układu. Sędziego nie trzeba było mocno przekonywać, by się zgodził i głosowanie przełożono na 9 października.

Wspólny front zarządu i wierzycieli

Przed drugim zgromadzeniem sytuacja była podobna, zarówno zarząd, jak i rada wierzycieli byli za odroczeniem decyzji. Zarząd grono 11 inwestorów ograniczył do 3. Przekonywał, że każdy z nich ma pieniądze, by transakcji dokonać tu i teraz, przegłosowanie układu zamroziłoby zaś cały proces, a tego potencjalni nabywcy portfeli GetBacku chcieliby uniknąć. Zarząd starał się przekonać sąd, że głosowanie nad układem zniweczyłoby prowadzone obecne negocjacje i znacząco spadłaby szansa na sprzedaż aktywów spółki.

Co istotne, wniosek zarządu poparła rada wierzycieli. Jak przekonywał zasiadający w tym ogranie Radosław Barczyński, rada pierwotnie nie zamierzała odkładać głosowania, po zobaczeniu ofert zmieniła jednak zdanie. Te miały być zadowalające z punktu widzenia ekonomicznego i pochodzić od wiarygodnych inwestorów. Podobną opinię wyraził kurator obligatariuszy, który przyznał nawet, że oferty były lepsze, niż się spodziewał.

Zarząd dodawał, że najkorzystniejsza obecnie oferta pozwala zwiększyć pulę o 200 mln zł względem propozycji zakładającej ściąganie tych pieniędzy w standardowej działalności GetBacku. Dodatkowo spółka, a co za tym idzie i wierzyciele, nie musieliby na pieniądze czekać ośmiu lat, sporą część otrzymaliby bowiem szybciej, w momencie dopięcia transakcji. Przy okazji pozbyto by się części ryzyka rynkowego, pieniądze byłyby bowiem tu i teraz, a nie po kilku latach, przez które mogą się wydarzyć różne rzeczy. Zastrzyk gotówki miałby też zostać wykorzystany w negocjacjach z wierzycielami zabezpieczonymi. Tym zaproponowano by pieniądze szybciej, ale w zamian za rezygnację z części należnej im sumy. To – w razie powodzenia - dodatkowo zwiększyłoby pulę dla grupy wierzycieli niezabezpieczonych, w której są także „ubrani” w obligacje Kowalscy.

Ciężki orzech sędziego

Skoro wszyscy zgadzali się ze sobą, to sprawa była prosta? Nie tym razem. Sędzia zdecydowanie mocniej "maglował" zarząd, niż za pierwszym razem. Pikanterii sprawie dodawał fakt, że zamykając sierpniowe zgromadzenie, sędzia podkreślił, że 9 października decyzja o układzie zapadnie. I to niezależnie od tego, na jakim etapie będą negocjacje z inwestorami. Taką deklaracją postawił się przed trudnym wyborem: przystać na propozycje zarządu i wierzycieli, czy trzymać się zasady, którą sam wyznaczył.

Oczywiście działań sędziego nie motywowała tylko kwestia deklaracji. Krytyczność w sprawie propozycji zarządu miała swoje mocne uzasadnienie. Po pierwsze, na sierpniowym zgromadzeniu zarząd zadeklarował, że na dopięcie spraw z inwestorami potrzebuje czasu do 2 października. Dostał kilka dni więcej, a i tak nie wywiązał się z tej deklaracji. Jakie są więc szanse, że tym razem się z nich wywiąże? Po drugie, oferty zostały przedstawione sędziemu i nadzorcy w ostatniej chwili, nie mogli się oni więc z nimi dobrze zapoznać. Po trzecie szczegóły ofert są poufne, zarząd nie mógł więc ich zdradzić szerokiemu gronu wierzycieli. Bez transparentności trudno o konsensus, zwracał na to uwagę i sędzia, który dodatkowo punktował, że przy odrobinie dobrej woli zarząd mógłby te sprawę rozwiązać lepiej.

Spowolnione Postępowanie Układowe

Obiekcje mieli także sami wierzyciele, którzy zdecydowali się samodzielnie uczestniczyć w obradach. Podnoszono m.in. problem braku zaudytowanych sprawozdań (a więc kwestię wiarygodności wycen, według których nastąpi sprzedaż) oraz przede wszystkim sensu samej sprzedaży. Warto bowiem podkreślić, że inwestorzy, o których mówi zarząd, wcale z punktu widzenia spółki inwestorami nie są. To de facto firmy chcące nabyć aktywa GetBacku, a nie wejść w spółkę. Sprzedaż portfeli znacząco ograniczyłaby możliwości generowania przez GetBack gotówki. Choć zarząd przekonywał, że spółka dalej miałaby na czym zarabiać, wizja wyprzedaży najważniejszej jej części nie przypadła do gustu niektórym wierzycielom. Zwrócił na to uwagę także sąd, który zauważył, że taka wyprzedaż bardziej przypomina likwidację spółki i licytację jej majątku, a nie restrukturyzację, którą przecież w ramach przyspieszonego postępowania układowego (PPU) zarząd zadeklarował się prowadzić.

Sam reżim, w jakim odbywało się spotkanie, także zwiększał zamieszanie. Jak sama nazwa wskazuje, przyspieszone postępowanie układowe z założenia ma być przeprowadzane sprawnie. Tymczasem zarząd po raz drugi chce przekładać głosowanie układu. Z przymiotnikiem „przyspieszony” cała restrukturyzacja ma już niewiele wspólnego. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że wybór przez GetBack właśnie PPU był błędem, który mógł zaważyć na wtorkowej decyzji.

Alior i Czarnecki myślą o kompromisie z GetBackiem

Trzy banki zadeklarowały ustępstwa wobec windykatora. Czwarty się waha. Żadnego porozumienia nie będzie jednak przed zgromadzeniem wierzycieli.

Zarząd dopiął swego, ale…

Ta bowiem do końca była niewiadomą. Choć oczywiście sędzia w trakcie zgromadzenia nie wyjawiał swoich preferencji, można było jednak odnieść wrażenie, że skłania się ku oddaleniu wniosku o odroczenie głosowania. Już po ostatnim pytaniu do zarządu głos Radosław Barczyński, który zaapelował do sądu, by kwestie formalne nie przeważyły nad interesem wierzycieli, którego jak najlepsze zabezpieczenie jest głównym celem postępowania. Po kilku głosach wsparcia z sali i propozycji, by dać zarządowi cztery dodatkowe tygodnie na wykazanie się, sędzia przychylił się do tego punktu widzenia i odroczył głosowanie.

GetBack czeka więc na trzeci akt sztuki pod tytułem „głosowanie układu”, który – jak wiele na to wskazuje – będzie ostatnim. Ciężko sobie bowiem wyobrazić, by sędziego dało się po raz trzeci przekonać do odroczenia. Tym razem obyło się jednak bez deklaracji o „ostatecznym terminie”, dodatkowo sędzia zdecydował się na nieco inną formę przełożenia spotkania. Postawił zarządowi jasne wymagania i to od nich uzależnił datę, kiedy odbędzie się kolejne zgromadzenie.

6 listopada – data do zakreślenia

Jak więc obecnie wygląda sprawa GetBacku? Zarząd zadeklarował, że potrzebuje 2-3 tygodni na dokończenie negocjacji i wyłonienie ze wspominanej trójki jednego inwestora, z którym podpisze umowę wyłączności. To na ofercie tego podmiotu zostanie zbudowana propozycja układowa, którą zarząd ma przedstawić do 6 listopada. Wgląd w dokumenty mają dostać także przedstawiciele rady wierzycieli, nadzorca oraz kurator, i grono to wspólnie również ma wypracować swoje propozycje, biorące pod uwagę nowe okoliczności.

Wspomniane wyżej propozycje będą alternatywą dla zwykłych, składanych już propozycji, zakładających, że GetBack żadnych aktywów nie sprzeda i będzie działał dalej sam, odzyskując pieniądze z portfeli. Wierzyciele otrzymają więc dwie opcje: ze sprzedażą aktywów i bez niej. To od nich, a nie od zarządu, będzie zależało którą wybiorą.

30 mln zł zabezpieczenia

Warto dodać, że w celu potwierdzenia wiarygodności inwestora, który podpisze umowę wyłączności, sąd postawił kolejny warunek. Do 6 listopada zarząd ma złożyć na rachunek sum depozytowych sądu kwoty zabezpieczającej realizację umowy inwestorskiej. Inwestor wpłaci ją w momencie podpisywania umowy i utraci, jeżeli umowa nie dojdzie do skutku. Zarząd wcześniej informował, że sam zawarł taki zapis w umowie, w trakcie dyskusji z sędzią wyszło zaś na jaw – chyba trochę niechcący – że chodzi o sumę 30 mln zł. Sędzia zdradził także, że wszystkie trzy podmioty zainteresowane nabyciem aktywów GetBacku to firmy zagraniczne, nieobecne jeszcze na rynku polskim.

Ciężko dzisiaj ocenić, czy decyzja sądu o odroczeniu jest dobra z punktu widzenia wierzycieli, czy nie. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się negocjacje z inwestorem, czy rzeczywiście uda się dzięki temu zaproponować mniejsze strzyżenie, szybsze spłaty i czy zarząd tym razem zmieści się w terminach, które sam na siebie nałożył. Wydaje się jednak, że skoro jest szansa i negocjacje są już na tak zaawansowanym poziomie, warto dać temu pomysłowi szansę, a wierzycielom alternatywę. Miesiąc niewiele zmieni, głosowanie dziś układu mogłoby zaś zamknąć jedne drzwi. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że proces nie będzie się już bardziej wydłużał, bowiem nazywanie tego wszystkiego przyśpieszonym postępowaniem układowym robi się coraz bardziej groteskowe.

Fatalne położenie akcjonariuszy

Z dzisiejszego spotkania wyłania się także i inna refleksja. Potwierdziło się, że na kompletnie straconej pozycji stoją akcjonariusze. Opcja ze sprzedażą najważniejszych aktywów jest dla nich katastrofalna, pieniądze zgarną bowiem wierzyciele, akcjonariuszom zostanie zaś spółka, która nie będzie najprawdopodobniej potrafiła generować konkretnej gotówki. W takim scenariuszu ich akcje warte będą 0 zł, spółka nie będzie bowiem dawała żadnej nadziei, że w przyszłości cokolwiek na konto akcjonariuszy zarobi.

KNF przypomina warunki odwieszenia notowań GetBacku

Po opublikowaniu przez GetBack wstępnego sprawozdania finansowego za pierwsze półrocze 2018 roku, na rynku pojawiły się spekulacje, że notowania spółki mogą zostać wkrótce odwieszone. Warunkiem powtarzanym w plotkach miało być zatwierdzenie przez sędziego układu z wierzycielami.

Nawet jednak i bez sprzedaży aktywów akcjonariuszom może być ciężko cokolwiek ugrać. Prezes GetBacku przyznał na zgromadzeniu, że po głębszej analizie stwierdza, iż ciężko będzie pozyskać jakiekolwiek pieniądze na rozwój, nawet za kilka lat. GetBack nie będzie miał więc za co kupować nowych portfeli, pozostanie zatem jedynie spółką, która istnieje, by windykować te stare portfele. Wszystkie zarobione pieniądze trafiałyby na spłatę układu, znów akcjonariusze pozostaliby z niczym.

W oczekiwaniu na inwestora z prawdziwego zdarzenia

Oczywiście pamiętajmy, że zarząd na zgromadzeniu w jak najlepszym świetle chciał przedstawić opcję ze sprzedażą aktywów (by zyskać czas od sędziego), w związku z czym kreowanie czarnej wizji GetBacku, który aktywów nie sprzeda, było mu na rękę. Jeden z wierzycieli zwrócił nawet uwagę, że zakrawa to o szantaż, zarząd bowiem tak negatywnie wypowiadał się o dalszej wizji działania spółki, że pomysł z inwestorem kupującym część aktywów mógł się wydawać jedynym słusznym.

Gdyby jednak spojrzeć na to realistycznie, ciężko wyobrazić sobie GetBack jako zdrową spółkę. Dziura kapitałowa wynosi blisko 2 mld zł, tymczasem wierzyciele będą naciskali na jak najbardziej korzystny dla siebie układ. Mimo cięcia części zobowiązań, wciąż głównym celem istnienia spółki będzie spłata pozostałych. Dodatkowo, by GetBack działał sprawnie, konieczne jest odbudowanie kadr i rebranding, a to generuje kolejne koszty. O jakiekolwiek zyski, które mogłyby trafić do kieszeni akcjonariuszy, może być więc ciężko, chyba że znajdzie się ktoś, kto wyłoży kapitał i dofinansuje spółkę. Chętnych do takiej operacji póki co jednak nie widać.

Adam Torchała

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
WIG -1,01% 58 186,34
2018-12-17 17:15:00
WIG20 -0,94% 2 281,87
2018-12-17 17:15:00
WIG30 -0,88% 2 597,71
2018-12-17 17:05:00
MWIG40 -1,31% 4 013,42
2018-12-17 17:15:00
DAX -0,86% 10 772,20
2018-12-17 17:34:00
NASDAQ -0,62% 6 867,76
2018-12-17 18:46:00
SP500 -0,79% 2 579,38
2018-12-17 18:46:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl