Piórniki z pełnym wyposażeniem, markowe zeszyty, bloki i tornistry. Przybory z wizerunkami „gwiazdeczek”, na przykład bohaterów High School Musical, są najbardziej popularne wśród podstawówkowiczów i gimnazjalistów.
Markowe przedmioty są ładnie wykonane, ale… to właśnie obciążają rodzicielski budżet. Serwis Echodnia przekonuje, by mimo wszystko zaoszczędzić na wrześniowych zakupach: „Kupując zeszyt 60-kartkowy z postacią słynnej myszki Mickey, zapłacimy 3 złote. Natomiast taki sam zeszyt z podobizną innego zwierzaka kosztuje zaledwie 1,50 złotych. Piórnik z wizerunkiem "Hello Kitty” z długopisami, ołówkami, przyborami geometrycznymi, nożyczkami, gumką i temperówką kosztuje ponad 40 złotych. Za podobny zestaw bez wizerunku słynnego bohatera zapłacimy zaledwie 19 złotych. Ceny różnią się także w zależności od miejsc, gdzie się kupuje wyposażenie szkolne. Najtaniej możemy kupić w hipermarketach, gdzie często są promocje, i na bazarach, gdzie sporo jest już specjalnych stoisk”.
Starsi uczniowie nie są już tak podatni na modę. Oni preferują okładki zeszytów z pejzażami górskimi czy morskimi, motywami kwiatowymi i zwierzęcymi. Z przyczyn oczywistych cenią też wszelkiego typu ściągi, tabliczkę mnożenia i wzory matematyczne. Są też zdystansowani do mody odzieżowej. Na przykład, nastolatki z forum Kotek.pl, dyskutujące o „ciuchach” na nowy rok szkolny, przyznają, że w tej kwestii każda kieruje się swoim własnym gustem: „Ja tam zawsze nosiłam to, co mi się podoba, nie zwracam uwagi na innych. Chociaż, nie powiem, podoba mi się, jak ktoś ma fajny strój i buty. Ja lubię luźny styl, i to, moim zdaniem, zawsze jest modne. Jeansy, czy to rurki, czy dzwony, każdy nosi to, co mu się podoba”. Jednak zarówno autorka cytatu, jak jej koleżanki zgodnie napomykają o trampkach za kostkę, „bo pasują do wszystkiego”.
Jak wynika z danych GUS, które przytacza „Życie Warszawy”, na wyprawkę szkolną rodzice wydarzą w tym roku 8% więcej niż rok temu. W dobie kryzysu dziecko jest ostatnią „pozycją” na liście wydatków, na której się oszczędza. Dorośli więc płaczą… ale kupują mu ulubione gadżety po to, by, jak rozumują, nie odstawało od rówieśników. „Nie sądzę, by ceny przyborów szkolnych kiedykolwiek spadły – przyznaje Wiesław Łagodziński [z GUS – A.S.]. Powód? Producenci na każdy sezon będą wymyślać nowe gadżety, okładki, plecaki. A za nowość trzeba płacić. – Ten rynek jest brutalny. Nastawiony na jak największy zysk. To, co się dzieje, jest nie do opanowania”. Można się więc spodziewać powtórzenia sytuacji za rok .
Korzystałam z: Polskatimes.pl; Gazeta.pl; A. Kos, „Kresówki na zeszytach ciągle najmodniejsze”, EchoDnia.eu; A. Grotek, „Modny pierwszoklasista – rodzice płaczą i płacą”, ZW.com.pl.






















































