W Polsce jedna toaleta publiczna przypada na 12000 mieszkańców. Oznacza to, że wciąż jest ich zdecydowanie za mało. W dodatku często trudno je zlokalizować. Jedne są bezpłatne, a za korzystanie z innych trzeba niemało zapłacić. Może to być odczuwalne zwłaszcza na wakacjach, gdy załatwić się potrzebuje cała rodzina.


Wakacje to czas, kiedy najczęściej korzystamy z toalet publicznych. Są one zlokalizowane najczęściej w centrach miast, w pobliżu atrakcji turystycznych, plaż, a także w parkach. Dostępne są również te zwykle darmowe na stacjach benzynowych oraz w restauracjach, gdzie na ogół trzeba słono zapłacić za możliwość załatwienia swoich potrzeb, jeśli się nie jest klientem lokalu. W beach barze w Niechorzu toaleta jest zamykana na kłódkę. Można wypożyczyć klucz tylko, gdy zamawia się tam napoje albo trzeba za tę przyjemność zapłacić 5 zł.
Z kolei w jednej z gdańskich restauracji przy Długim Targu, właściciel zażyczył sobie za to aż 10 zł. Natomiast w KFC przy drodze S3, aby skorzystać z toalety, trzeba zeskanować kod znajdujący się na paragonie.
Za skorzystanie z toalety można zapłacić kartą
Na problem ten starają się zaradzić zwłaszcza samorządy dużych miast, gdzie nie tylko mieszkańcy, ale i turyści potrzebują skorzystać z tego przybytku.
W Poznaniu miejska jednostka Usługi Komunalne obsługuje ogółem 40 toalet: 18 toalet obsługowych stacjonarnych i 22 toalety automatyczne. Jak twierdzi Maciej Dźwig, dyrektor spółki Usługi Komunalne, obecnie koszt jednorazowego skorzystania z miejskiej toalety wynosi 2 zł.
– Płatności można dokonać w gotówce lub za pomocą karty płatniczej. Nie planujemy zniesienia lub obniżenia opłat za miejskie toalety – mówi Bankier.pl Maciej Dźwig. – Wpływy z funkcjonowania obsługiwanych przez nas toalet w 2023 r. wyniosły blisko 501 tys. zł., a w tym roku do 1 maja ponad 200,5 tys. zł. Natomiast w ubiegłym roku całkowity koszt utrzymania toalet wyniósł ponad 4,2 mln zł, a w tym roku do 1 maja ponad 1,6 mln zł.
W tym roku Poznań planuje wybudować kolejną automatyczną toaletę w parku Rataje.
– Ze względu na lokalizację, w czasie największego ruchu turystycznego i sezonu ogródkowego, czyli od 1 maja do 30 września, miasto udostępnia również co roku nieodpłatnie toaletę na Starym Rynku – dodaje Maciej Dźwig.
To może do lasu?
Nieco inne kłopoty z publicznymi toaletami mają mniejsze miejscowości, zwłaszcza turystyczne. Jak mówi Bankier.pl Katarzyna Herdzik, sołtys nadmorskiego Łukęcina, w miejscowości tej znajduje się pięć publicznych toalet, w tym cztery przy plaży. Mimo to, po każdym sezonie las jest pełen zanieczyszczeń, spowodowanych tym, że wielu plażowiczów załatwia swoje potrzeby fizjologiczne na łonie natury i zostawia po sobie zużyte śmieci.
– Bardzo cieszymy się, że turyści chcą nas odwiedzać i zawsze ich serdecznie do nas zapraszamy. Niestety, niezależnie od tego, ile jest toalet, to ludzie i tak załatwiają się w lesie – bo bliżej, bo za darmo. Nawet nie sprzątają po sobie chusteczek, zanieczyszczając w ten sposób las.
Problem załatwiania się turystów w lesie zauważyło Nadleśnictwo Łupawa, które postanowiło przynajmniej wyedukować je, jak to robić właściwie, bez szkody dla środowiska i innych odwiedzających las. Dlatego też postawiło tablice informujące o tym, jak wypróżnić się w lesie, aby nie zaśmiecać przyrody.
Aplikacja pokaże najbliższą toaletę
Problemem dla wszystkich potrzebujących skorzystać z toalety jest często samo jej zlokalizowanie. Osobom, które mają z tym problem z pomocą przychodzą nowe technologie. Mogą one skorzystać m.in. z aplikacji mobilnej Gdzie jest Tron opracowanej przez firmę WCTron, która może się przydać zwłaszcza w trakcie wakacyjnych podróży. Platforma umożliwia znajdowanie publicznie dostępnych toalet wśród kilkunastu tysięcy zlokalizowanych w całej Polsce. Jej użytkownicy mogą nie tylko oceniać poszczególne toalety, ale też zgłaszać te powstające w nowych miejscach.
























































