REKLAMA
PROMOCJA

Czy licencjonować doradców finansowych?

Jarosław Ryba2012-02-02 08:55
publikacja
2012-02-02 08:55
Zarówno doradcy finansowi, jak i ich klienci oraz nadzór finansowy zgadzają się, że jakaś forma licencjonowania doradców jest potrzebna. Zatem dlaczego jeszcze nie ma takich regulacji? Bo mogą one wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

doradca finansowy


Problem z licencjami zawodowymi dla doradców finansowych polega na wymyśleniu takiej formuły, która chętnym nie zamknie drogi do zawodu, rzetelnie sprawdzi wiedzę i postawę etyczną kandydata, zabezpieczy interes klientów oraz efektywnie wyegzekwowana zostanie przez KNF. Jednak czy da się wymyślić model, który wyeliminuje oczywisty konflikt interesów?

Doradca to sprzedawca


Doradca finansowy w praktyce jest pośrednikiem. Doradza klientowi, ale wynagrodzenie otrzymuje od instytucji finansowej. Jego pensja zależy głównie od zrealizowania planu sprzedażowego, a premia od wysokości prowizji płaconej przez klienta, który najczęściej nie ma o tym pojęcia. Pytanie czyje interesy reprezentować będzie doradca finansowy, jest czysto retoryczne.

Każdy doradca finansowy chciałby być postrzegany jako niezależny, tak aby zyskać zaufanie klienta. Licencja od KNF mogłaby w tym pomóc. Ale czy taki pracownik instytucji finansowej na to zaufanie zasługuje? Czy rzeczywiście będzie niezależnym doradcą finansowym, a może po prostu licencjonowanym sprzedawcą produktów finansowych?

Komu licencję dać, komu zabrać


Dziś doradcą finansowym może być każdy. Wystarczy tytułować się w ten sposób i to wystarczy. Dlatego w branży trwa wolnoamerykanka. Z jednej strony to dobrze, bo konkurencja wymusza pewne standardy. Z drugiej jednak, gdy nie ma regulacji, szybko dochodzi do patologii.

Rynek doradztwa finansowego w Polsce 2012
Rynek doradztwa finansowego w Polsce

Raport Bankier.pl i Wprost

Bankier.pl już od ponad dekady przygląda się funkcjonowaniu polskiego rynku usług finansowych i recenzuje jego uczestników. Tym razem wraz z tygodnikiem „Wprost” przeprowadziliśmy badanie opinii o polskich firmach doradztwa finansowego.

Pobierz raport w formacie PDF



KNF, która dba o jakość rynku finansowego w Polsce, skłania się do uregulowania tej branży. W zupełnie przeciwnym kierunku idzie w przypadku maklerów i doradców inwestycyjnych, gdzie rozważane jest zniesienie licencjonowania zawodu. Różnica pomiędzy tymi dwiema profesjami jest jednak zasadnicza.

Makler lub zarządzający funduszem nawet bez licencji nie będzie czuł pokusy działania na szkodę klienta, ponieważ zarabia on wtedy, gdy zarabia jego klient. Inaczej jest w przypadku doradców finansowych, których prowizje od sprzedaży mogą skłaniać do sugerowania klientowi drogich i nieefektywnych rozwiązań finansowych, których nie potrzebuje. Nawet z licencją doradca finansowy będzie pod presją sprzedażową.

Prawo jazdy dla doradców


Drugim istotnym aspektem pracy doradcy są kompetencje. Tutaj rzeczywiście jakiś niezależny egzamin potwierdzający, że osoba, która doradza w finansach, ma do tego wystarczającą wiedzę, przydałby się. Najlepiej w formie ujednoliconej i regularnie przeprowadzanej przez KNF lub upoważnioną instytucję. Najlepszą formułą byłoby coś na kształt doradczego prawa jazdy, czyli certyfikatu potwierdzającego, że doradca posiada teoretyczne i praktyczne podstawy do tego, żeby w ogóle wypowiadać się na temat finansów. Tego, że rzeczywiście będzie się sprawnie w ich meandrach poruszał, niestety żaden egzamin nie zagwarantuje.

Taki certyfikat nie musiałby być obligatoryjny do wykonywania zawodu. Sama presja ze strony pracodawcy oraz konkurencja w branży szybko wymusiłaby na doradcach chęć zaliczenia takiego tekstu wiedzy. Byłby on dodatkowym atutem w kontaktach z klientem, a dla klientów gwarancją posiadania podstaw profesjonalnej wiedzy z zakresu doradztwa finansowego.

A może gra w otwarte karty?


Nadal pozostaje jednak problem konfliktu interesów pomiędzy doradcą a klientem. Wydaje się, że tego problemu żadna licencja nie rozwiąże. Nie da się urzędowo zmusić pracowników instytucji finansowych do postępowania tylko etycznego i dbania o kieszeń klientów bardziej niż o własną.

Jedyną sensowną receptą wydaje się odkrycie wszystkich kart. Gdyby klient wiedział, jaką prowizję i jakie wynagrodzenie za każdy oferowany produkt otrzymuje doradca, mógłby sam ocenić prawdziwą motywację sprzedawcy. Dzięki temu rozwiązaniu raz na zawsze znikłoby złudzenie, że doradztwo finansowe jest bezpłatne.

Zawód doradca


Gdyby wprowadzić fakultatywne egzaminy z wiedzy dla doradców, potwierdzające ją certyfikaty, których mógłby oczekiwać klient, oraz ogólnodostępną listę certyfikowanych doradców finansowych, a także obowiązek informowania klienta o wysokości prowizji od sprzedaży, którą zarabia doradca od każdego sprzedanego produktu, doradztwo finansowe nie byłoby już postrzegane głównie jako akwizycja i naciąganie.

Wzrósłby tym samym prestiż zawodu doradcy finansowego. Klienci mogliby oczekiwać kompetencji od osób chcących tytułować się w ten sposób oraz dowiedzieliby się, ile tak naprawdę kosztuje niezależne doradztwo finansowe.

Jarosław Ryba
Bankier.pl
j.ryba@bankier.pl



Autor raportu:

Partner raportu:

Patron:

Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~powiernik
Przede wszystkim patologii winne są banki i firmy pośrednictwa które oglądając się jedni na drugich wymyślają jak bardziej złupić klienta, po pierwsze wysokość całej prowizji ( tej na początku oraz w trakcie np roku ) powinna być wytłuszczona tak jak podaje się RSO w kredytach, a po drugie ilu Klientów byłoby skłonnych płacić doradcy Przede wszystkim patologii winne są banki i firmy pośrednictwa które oglądając się jedni na drugich wymyślają jak bardziej złupić klienta, po pierwsze wysokość całej prowizji ( tej na początku oraz w trakcie np roku ) powinna być wytłuszczona tak jak podaje się RSO w kredytach, a po drugie ilu Klientów byłoby skłonnych płacić doradcy np po roku 1% od całości aktywów ( bez względu na rodzaj posiadanych inwestycji ) niestety prowizje których nie widzimy mniej bolą i taka sytuacja byłaby klarowna, nie pasuje mi doradca idę do innego ale jak mnie ugotowali w polise na 5 lat to mogę iść ale lżejszy o 6% kapitału
~pogromca głupoty
Sprawa jest banalnie prosta - należy prawnie usankcjonować wysokość prowizji płaconej pośrednikowi przez bank, ubezpieczyciela, itp. Prowizja ma być w takiej samej wysokości niezależnie od produktu i podmiotu, który go oferuje. Trochę to przeczy regułom wolnego rynku, ale cel takiego ruchu nie powinien budzić niczyich zastrzeżeń Sprawa jest banalnie prosta - należy prawnie usankcjonować wysokość prowizji płaconej pośrednikowi przez bank, ubezpieczyciela, itp. Prowizja ma być w takiej samej wysokości niezależnie od produktu i podmiotu, który go oferuje. Trochę to przeczy regułom wolnego rynku, ale cel takiego ruchu nie powinien budzić niczyich zastrzeżeń - będzie to bronić interesu zarówno konkurentów jak i konsumentów. Klient nie będzie narażony na wciskanie mu produktów niedopasowanych do jego potrzeb/wymagań, a banki czy TU nie będą mogły narzekać, że pośrednik sprzedaje produkty konkurencji, bo ta więcej płaci. Inna sprawa, że wtedy wykształci się pewnie zwyczaj dawania pod stołem, ale na to już niestety nie ma rady. Tak czy inaczej - zrównanie stawki prowizji to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie jakie może podjąć regulator rynku, bo proponowane przeze mnie rozwiązanie daje wszystkim równe szanse . Niestety na etykę już nie ma wpływu. A za dawanie pod stołem należy bezwzględnie karać zarówno tego kto daje, jak i tego który bierze.
~doradca
pogromco głupoty...stała stawka wynagrodzenia nie zmieni niczego.banki chcące przeciągnąć "doradcę" na swoją stronę w celu pozyskania większej liczby klientów znajdą sposób na dodatkowe wynagrodzenie poza oczywistym przewidzianym ustawą... w postaci bonusów, upominków, wycieczek, itp. mozliwośći jest wiele...
~Kathryn
Dlaczego nie wezmie sie juz gotowych wzorcow i przerobi (ulepszy) na swoj rynek z
innych krajow np. ze Stanow Zjednoczonych lub Kanady, gdzie profesja ta istnieje od wielu wielu lat. W obu tych krajach jest ona brdziej rozbudowana : doradca od investycji ma osobna licencja i doradca od kredytow - osobna licencja. Tworzy sie
Dlaczego nie wezmie sie juz gotowych wzorcow i przerobi (ulepszy) na swoj rynek z
innych krajow np. ze Stanow Zjednoczonych lub Kanady, gdzie profesja ta istnieje od wielu wielu lat. W obu tych krajach jest ona brdziej rozbudowana : doradca od investycji ma osobna licencja i doradca od kredytow - osobna licencja. Tworzy sie przy okazji fundush na pokrycie ewentualnych bledow (umyslnych i nieumyslnych) ktore narazily konsumenta na szkody. Nie uda sie stworzyc "idealnych doradcow" tak jak "idealny model panstwa" nie istnieje. Ale pewne regulacje i tzw. "bat" na kontrolowanie i ukrocenie patologi wszystkim wyjdzie na dobre.
~no_name
Mało tego! Zdecydowanie doradzałbym naszym szanownym regulatorom krok dalej. W dobie dzisiejszego kryzysy, sytuacji gospodarczej sugerowałbym również rozważenie certyfikowania zawodu doradcy bankowego! Pewnie tu trzeba by było zróżnicować poziomy trudności i obszarów takiego egzaminu, bo co innego powinien wiedzieć doradca Korporacyjny Mało tego! Zdecydowanie doradzałbym naszym szanownym regulatorom krok dalej. W dobie dzisiejszego kryzysy, sytuacji gospodarczej sugerowałbym również rozważenie certyfikowania zawodu doradcy bankowego! Pewnie tu trzeba by było zróżnicować poziomy trudności i obszarów takiego egzaminu, bo co innego powinien wiedzieć doradca Korporacyjny co innego doradca dla małych firm, a co innego detaliczny. Generalniejednak takie certyfikaty zawsze sprzyjałyby uporządkowaniu rynku, a możliwość utraty takiej licencji studziłaby zamiary "doradzania klientom", abytylko kupili produkt. Tu napewno opórbyłby olbrzymi zestrony banków,bo było by im to nie na rekę ale zdrugiej strony mogły by np traktować certyfikaty swoich doradców , jako swoistą przewagę nad konkurentami, których pracownicy nie byli by certyfikowani. System sam by się wyregulował, a ograniczony zostałby dostęp do zawodu ludziom, którzy się do tego nie nadają, co przecież dzisiaj jest nagminne, wiem z pierwszej ręki...
~Jan
Zwłaszcza państwowe gwarancje są niewiele warte. Patrz na efekty istnienia BFG (Bankowy Fundusz Gwarancyjny lub podobnych instytucji w innych krajach). Na szczęście nic złego na dużą skalę nie dzieje się w Polsce, ale w Europie i na świecie banki plajtują, a jednym z powodów jest nadmierne ryzyko podejmowane przez prezesów banków,Zwłaszcza państwowe gwarancje są niewiele warte. Patrz na efekty istnienia BFG (Bankowy Fundusz Gwarancyjny lub podobnych instytucji w innych krajach). Na szczęście nic złego na dużą skalę nie dzieje się w Polsce, ale w Europie i na świecie banki plajtują, a jednym z powodów jest nadmierne ryzyko podejmowane przez prezesów banków, bo przecież jak się nie uda to pomoże BFG. Tylko kto za to zapłaci jak problemy się skumulują -vide Grecja, Hiszpania Włochy, ale też banki w Niemczech.
Jedynym skutecznym sposobem jest odpowiednie uczenie dzieci w szkołach. Często wystarczy prosta znajomość mnożenia, dodawania, procentów. Wystarczy zmienić trochę programy nauczania w szkołach, ale mając na uwadze interes nas jako klientów, a nie banków, czy firm ubezpieczeniowych lub funduszy inwestycyjnych. Tak przygotowani do rozmowy będziemy w stanie odróżnić doradcę fachowca, od doradcy oszusta.
I jeszcze jedno, decyzje i odpowiedzialność powinien zawsze ponosić każdy z nas, właściciel kapitału, nikt inny. Doradca jest tylko po to, aby wyjaśnić przystępnie trudne tematy. Jeżeli czegoś nie rozumiem, to takie instrumenty finansowe powinniśmy obchodzić wielkim łukiem.
~oldesski
Tak naprawde wystarczy znalezc dobrego i poleconego przez innych doradce takiego którego ja wybrałam http://www.imperialcapital.pl/imperial.html Pana Macieja Trzmielewskiego. I powiem Wam ze zmieni sie Wasze postrzeganie o finansach.
~licencjat
Licencje MUSZĄ być. 388 zawodów regulowanych w Polsce to za mało. Nasza gospodarka kuleje z powodu niedoregulowania. Precz z chaosem.
~widmo
Licencje - jestem za ale bezpłatnie bo zaraz nieroby stworzą sobie jakąś izbę doradców i rocznie będę musiał płacić krocie. Co za chory kraj
~widmo
co za bzdury - doradca ma podawać ile zarabia - to niech tesco poda marże pod każdą ceną produktu albo stacja benzynowa, A koszty - każdy je ma doradca też: , auto, biuro, ciuchy, kawa itd to wszystko składa się na koszty w tym zawodzie - ale tego to już nikt nie widzi.

Powiązane: Oceń swojego doradcę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki