Jesteśmy gotowi wymienić pojmanych obywateli Chin wyłącznie na ukraińskich żołnierzy znajdujących się w rosyjskiej niewoli - oświadczył w środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Podkreślił, że do Moskwy wysłano stosowny sygnał w tej sprawie.


Jak podają ukraińskie media, wzięci do ukraińskiej niewoli chińscy żołnierze to Wang Guangjun, urodzony w 1991 roku, schwytany 4 kwietnia 2025 r. w Biłohoriwce w obwodzie donieckim i Zhang Renbo, urodzony w 1998 roku, schwytany 5 kwietnia 2025 roku w okolicach Tarasówki także w obwodzie donieckim.
Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył w środę, że ukraiński wywiad ma informacje o co najmniej 155 żołnierzach chińskich, którzy walczą po stronie Rosji przeciwko Ukrainie. Jego zdaniem władze w Pekinie wiedzą, iż Moskwa rekrutuje chińskich obywateli do walki w Ukrainie.
Według prezydenta Zełenskiego Rosja rekrutuje obywateli Chin za pośrednictwem mediów społecznościowych, a chińscy urzędnicy państwowi są tego świadomi. Zełenski dodał, że wywiad ukraiński próbuje ustalić, czy chińscy rekruci otrzymują instrukcje z Pekinu i czy władze Chin wydały rozkaz wysłania swoich obywateli do walk w Ukrainie.
MSZ: słowa Zełenskiego o chińskich żołnierzach na Ukrainie są "nieodpowiedzialne"
Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lin Jian określił w czwartek mianem "nieodpowiedzialnych" słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o co najmniej 150 chińskich wojskowych walczących z ukraińską armią po stronie Rosji.
Zełenski poinformował we wtorek, że ukraińskie siły wzięły do niewoli dwóch obywateli Chin, którzy walczyli po stronie Rosji w obwodzie donieckim, na wschodzie Ukrainy. Dzień później oświadczył, że ukraiński wywiad posiada informacje o 155 obywatelach Chin walczących w szeregach rosyjskiej armii przeciwko Ukrainie. Dodał, że Pekin wie o rekrutacji Chińczyków na wojnę.
"Radzimy odpowiednim stronom, aby uczciwie i rozsądnie spojrzały na rolę Chin i nie wygłaszały nieodpowiedzialnych uwag" – powiedział Lin, poproszony o komentarz w sprawie tych doniesień.
W środę rzecznik mówił, że Pekin "weryfikuje te doniesienia we współpracy ze stroną ukraińską".
Lin podkreślił, że rząd chiński konsekwentnie wymaga od swoich obywateli, by unikali wszelkich form zaangażowania w konflikty zbrojne.
W kwestii "kryzysu na Ukrainie", jak Pekin nazywa inwazję Rosji na Ukrainę na pełną skalę, Chiny wzywają do poszanowania integralności terytorialnej wszystkich krajów, w tym Ukrainy, i przedstawiają się jako strona neutralna, która może pomóc w znalezieniu rozwiązania dyplomatycznego.
Komunistyczne władze Chin nigdy publicznie nie potępiły Moskwy, a w ciągu minionych trzech lat wzmocniły swoje więzi gospodarcze, wojskowe i polityczne z rosyjskim sąsiadem.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ szm/
"Po prostu widzimy, na podstawie danych, którymi dysponujemy, że Chiny (...) wiedziały o wysłaniu chińskich obywateli na Ukrainę. Nie twierdzimy, że ktoś wydał rozkaz; nie mamy takich informacji" – powiedział Zełenski.
"Kwestia chińska jest poważna. Mamy dane paszportowe tych osób, wiemy skąd pochodzą, znamy ich wiek, również miejsca służby" - tłumaczył ukraiński prezydent. Podkreślił, że uważa, iż chińskich obywateli walczących po stronie Rosji jest "o wiele, wiele więcej".
Zełenski stwierdził, że Rosjanie rozpowszechniają filmy reklamowe o rekrutacji za pośrednictwem chińskich sieci społecznościowych. "To nie jest tajna rekrutacja – to jest ważne" - powiedział i tłumaczył, że po rekrutacji osoby te przyjeżdżają do Moskwy, gdzie przechodzą 3-4 dniowe badania lekarskie, a następnie 1-2-miesięczny pobyt w ośrodkach szkoleniowych.
"Walczą na terytorium Ukrainy. Dostają karty migracyjne, a także kartę systemu płatniczego Mir, na którą otrzymują odpowiednie pieniądze" - powiedział prezydent Ukrainy.
We wtorek Zełenski poinformował, że armia Ukrainy wzięła do niewoli dwóch obywateli Chin, którzy walczyli po stronie Rosji w obwodzie donieckim. Dodał, że są informacje, iż w jednostkach armii rosyjskiej jest więcej obywateli ChRL.
Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lin Jian oznajmił w środę, że Pekin weryfikuje doniesienia o chińskich żołnierzach na Ukrainie we współpracy ze stroną ukraińską. Zapewnił przy tym, że władze jego kraju nie mają nic wspólnego z obecnością Chińczyków na Ukrainie.
"Chciałbym podkreślić, że chiński rząd zawsze prosi obywateli Chin, aby trzymali się z dala od obszarów konfliktów zbrojnych, unikali wszelkich form zaangażowania w (działania) zbrojne, a w szczególności unikali udziału w operacjach wojskowych którejkolwiek z (walczących) stron" - powiedział Lin.
Komunistyczne władze w Pekinie deklarują neutralną postawę wobec rozpętanej przez Rosję w 2022 r. wojny na pełną skalę przeciwko sąsiedniemu państwu; inwazję nazywają "kryzysem na Ukrainie". Jednocześnie nie potępiły agresji i sprzeciwiają się sankcjom nałożonym na Kreml przez państwa Zachodu. Chiny zapewniają, że nie dostarczają broni żadnej z walczących stron. (PAP)
zm/ mal/























































