Pekin mógłby zaakceptować jednego kupującego TikToka i dlaczego nikogo nie dziwi, że jest nim Elon Musk - tak w skrócie można podsumować najnowsze analizy ekspertów z CNN News. A termin wyznaczony przez Sąd Najwyższy USA nieubłaganie się zbliża, co może sugerować łagodniejsze podejście Państwa Środka.


Kiedy po pierwszych doniesieniach, że władze ChRL prowadzą rozmowy z Elonem Muskiem w celu sprzedaży mu aplikacji TikTok, Pekin głośno zaprzeczał, że "nigdy przenigdy" tego nie zrobią. Podobnie jak spółka macierzysta aplikacji ByteDance. Teraz ponownie "Bloomberg", wspomagany przez "Wall Street Journal" donoszą o rozmowach w sprawie transakcji, która miałaby zostać finalizowana poprzez X (dawniej Twitter). Oczywiście żadna ze stron nie potwierdziła tych informacji.
Czy Chiny są przychylne Muskowi? Zdaniem publicystki CNN News Clare Duffy "taka transakcja mogłaby oznaczać oddanie platformy w ręce sojusznika, którego imperium biznesowe jest głęboko uzależnione od chińskiego rynku, a jednocześnie osoby, do której zdania przysłuchuje się przyszły prezydent USA Donald Trump"
- Chiny są drugim co do wielkości rynkiem Tesli. Tylko w trzecim kwartale 2024 roku Tesla osiągnęła 5,7 mld dolarów przychodów z Chin. Ogromna fabryka Tesli w Szanghaju, którą Musk chwalił jako produkującą najwyższej jakości samochody, jest również jednym z najbardziej produktywnych zakładów firmy - dodaje dziennikarka. Co więcej, Tesla planuje rozwinąć swoje operacje w Chinach, m.in. poprzez budowę “ogromnej fabryki baterii w Szanghaju”.
Przeczytaj także
Musk nie zasłynął także jako krytyk polityki Pekinu, m.in. wstrzymując się od komentarzy odnośnie do zatrzymań opozycjonistów. Miliarder nazwał też Tajwan "integralną częścią Chin". To wszystko czyni z niego idealnego kandydata dla TikToka. No i wiadomo, że jest raczej wypłacalnym kupującym.
Z kolei właściciel X mógłby ponownie wystąpić w pelerynie "obrońcy wolności słowa". - Taki manewr dałby mu kontrolę nad jeszcze większą i bardziej wpływową platformą mediów społecznościowych niż X. Zresztą tę ostatnią miliarder z powodzeniem wykorzystał do wzmocnienia własnych interesów, w tym do wsparcia kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa - wskazuje Duffy.
opr. aw/pap







































