Czy spółki fintechowe są szansą czy zagrożeniem dla branży? Jaką przyjąć wobec nich postawę? Na te i inne pytania próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy debaty, która odbyła się w ramach cyklu „Bankowość 3.0”.


Jak będzie wyglądała bankowość za 20 lat? - RELACJA Z DEBATY "PULS BIZNESU" i BANKIER.PL
Na początku rozmowy uczestnicy debaty zgodnie stwierdzili, że działalność spółek fintechowych to zagrożenie dla tradycyjnego sektora bankowego. — Fintechom udało się odkryć to, czego nie udało się odkryć bankom. Zbudowały customer journey [ścieżka zachowań klienta — red.] i customer experience [zachowania klienta związane z marką — red.] w sposób, jaki bankom wydawał się absolutnie nie do osiągnięcia. Wiedza, którą, wydawało się nam, że mamy, okazała się ułomna — przyznał Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO Banku Polskiego, odpowiedzialny za nadzór nad Obszarem Rynku Detalicznego.
— Banki obawiają się firm fintechowych, bo nie zbudowały trwałych, silnych relacji z klientami — dodawał Jędrzej Marciniak, członek zarządu Credit Agricole. Zdaniem prezesa Banku Pocztowego Szymona Midery, czeka nas tsunami, które będzie dotyczyło zachowań klientów. Będą oni inaczej zaspokajali swoje potrzeby, korzystając również z usług firm spoza sektora bankowego. Ekspansja fintechów wiele może też zmienić w zatrudnianiu w bankowości.
— Nie ulega wątpliwości, że fintechy są zagrożeniem dla pracowników. Tradycyjna bankowość, w której jest fizyczny kontakt z bankierem, będzie traciła na znaczeniu. Będą postępowała digitalizacja. Dzisiejsi pracownicy banków mają więc szansę na znalezienie pracy właśnie w sektorze fintechowym, który będzie dostarczał usługi do banków — zauważył Marcin Syciński, członek zarządu Idea Banku.
Będzie kontratak
Te opinie nie oznaczają jednak, że banki zamierzają oddać pole i nie będą przeciwdziałały ekspansji firm fintech.
— Fintechy to nie koniec bankowości, to dopiero początek — mówił Andrzej Kopyrski, wiceprezes Pekao.
Zwrócił uwagę na cechy, których nie mają fintechy. W bankowości unikalna jest umiejętność zarządzania ryzykiem, przewaga technologiczna, jeśli chodzi o bezpieczeństwo transakcji i możliwość odpowiedniego zaadresowania wszelkiego rodzaju ryzyka kredytowego, w tym handlowego.
— Niezależnie od tego, jak fintechy będą się rozwijały, na koniec dnia będą potrzebowały instytucji, która zapewnia bezpieczeństwo i stabilność — argumentował. Kwestie bezpieczeństwa i stabilności podkreślił też Jędrzej Marciniak: — Rewolucja cyfrowa, którą na rynku muzycznym czy wydawniczym obserwujemy już od 20 lat, dopiero teraz dotarła do bankowości. Klienci oczekują bezpieczeństwa i powstaje pytanie, na ile fintechy potrafią je zapewnić. Banki mają przewagę w tej materii. Pytanie, czy są w stanie zadbać o bezpieczeństwo w pojedynkę, czy może powinny działać we współpracy z innymi bankami. Jędrzej Marciniak uważa, że najprostsze usługi przejdą do internetu, a banki zapewnią klientom dobre doradztwo w placówkach, oparte na więziach.
— Wierzę, że jest jeszcze miejsce na zbudowanie takich więzi. Są rodzaje usług, w których klienci docenią wartość relacji z bankiem — zapewniał. Jednak samo bezpieczeństwo to nie wszystko. Jak tradycyjne instytucje finansowe chcą jeszcze walczyć o pozycję w dobie szybko rozwijających się nowoczesnych technologii i zmieniającym się w związku z tym otoczeniem? Jedną z opcji jest np. upodobnienie się do fintechów. Taką drogę wybiera częściowo Idea Bank.
— Mamy wiele innowacyjnych projektów. Bardzo dużo robimy w sferze technologii i to nie tylko stricte bankowych, czego przykładem jest mobilny wpłatomat. Mamy swój software house, staramy się iść własną drogą. Szukamy rozwiązań prostych, ale zmieniających sposób korzystania z banku — mówił Marcin Syciński.
Rozdział między tradycyjnymi bankami a tzw. digital banks przewiduje z kolei Jarosław Mastalerz, wiceprezes mBanku ds. operacji i informatyki.
— Kiedy myślimy o banku, to widzimy konglomerat usług. W rzeczywistości w podstawowym zakresie bank oferuje depozyty gwarantowane przez skarb państwa i udziela kredytów. Pozostałe rozwiązania nie są sednem produktu bankowego — mówił Jarosław Mastalerz.
Jego zdaniem część banków wybierze rolę dostawcy tradycyjnych produktów i usług, pozostałe zmienią się właśnie w tzw. digital banks. Szymon Midera wskazywał, że jego bank nie chce inwestować w tradycyjny digital. — W naszym przypadku nie będzie to kolejny kanał kontaktu z bankiem. Dla nowego pokolenia usługi finansowe są potrzebami drugiego rzędu, a najważniejsze jest to, czego tu i teraz potrzebuje. Wokół tej koncepcji zbudowaliśmy ideę Envelo banku. Tworzymy bank, który aktywnie będzie komunikował się z klientem — podkreślał Szymon Midera.
Co wybierze pokolenie milenialsów
Jacek Komaracki, dyrektor Departamentu Współpracy z Partnerami w T-Mobile Usługi Bankowe, zwrócił uwagę na to, że banki nie powinny zastanawiać się nad technologiami, bo one nie stanowią problemu tylko skupić się na zmianach demograficznych.
— Odpowiedź na pytanie, co będzie dalej, przyniosą nam kolejne roczniki. W naszym pokoleniu, przy całym naszym zaangażowaniu technologicznym nie mamy już pojęcia o tym, jak komunikują się nastolatkowie. W samej bankowości dużo nie wymyślimy — w podstawowym zakresie będziemy przyjmowali depozyty i udzielali kredytów — mówił Jacek Komaracki.
Jego zdaniem ważna będzie debata na temat prywatności użytkowników. Firmy fintechowe mają wiedzę, którą w odróżnieniu od banków mogą wykorzystać jeśli regulacja będzie na to pozwalała. Debata na temat prywatności w połączeniu z debatą o tym, na ile branża finansowa jest otwarta na nowe przedsięwzięcia, zdeterminują to, jak będzie wyglądała przyszłość bankowości. Dla następnych pokoleń marka usług finansowych przestanie mieć znaczenie. Najważniejsze będą potrzeby klienta. Wiceprezes Jacek Obłękowski zauważył, że elementy wiarygodności i reputacji mają dziś dla młodszego pokolenia mniejsze znaczenie.
— Nam się to wydaje mocną stroną, ale dla młodych te aspekty nie są aż tak istotne. Dla nich liczy się przede wszystkim łatwość, swoboda, taniość i wygoda. Dopiero jeśli te warunki zostaną spełnione, to reputacja i wiarygodność mogą przeważyć szalę na korzyść banku — mówił Jacek Obłękowski.
Przedstawiciele banków nie mają jednak wątpliwości, że fintechy zmienią krajobraz bankowości.
— Zmiany, które obserwujemy, dotkną też innych branż. Rynek się zmienia i bankowość się zmieni razem z tym rynkiem. Nie uciekniemy jednak przed głęboką zmianą funkcjonowania biznesu, cięciem kosztów, zmianą struktury organizacji i placówek sprzedaży. To czeka każdą instytucję — mówił Andrzej Kopyrski.
— To, co zmieniło się w nowoczesnej gospodarce, to podejście do konsumenta. Bankowcy chcą edukować, ale świat digital i fintechy działają inaczej. Po prostu robią, upraszczają. Wydaje mi się, że banki też będą chciały robić proste rzeczy, nie zapominając jednak o edukacji, bo banki mają także obowiązki. Inaczej wróci to do nich rykoszetem — ktoś przyjdzie i powie: nie wiem, jak to działa, nie kupuję tego — mówił Jarosław Mastalerz.
Wspólnie do dzieła
Wiceprezes Związku Banków Polskich Mieczysław Groszek zwrócił uwagę, że banki podjęły ostatnio wiele wspólnych inicjatyw, by odnaleźć się w nowoczesnym otoczeniu.
— Dobrym przykładem jest Blik. To nowe zjawisko w sytuacji, gdy liczy się bardzo mocny indywidualizm. Drugi przykład to wspólne prace nad powołaniem Bankowego Centrum Cyberbezpieczeństwa. Kolejny dobry przykład to Polski schemat płatniczy — mówił Mieczysław Groszek. Wyraził jednak obawy dotyczące kolejnych regulacji nakładanych na banki.
— Bankowość już zrobiono nieatrakcyjną dla inwestorów. Zaraz się okaże, że aby tworzyć innowacje, trzeba najpierw robić dodatkowe bufory kapitałowe albo obłożyć sektor dodatkowymi daninami — uważa Mieczysław Groszek.
KOMENTARZ
Aplikacja nie zastąpi dobrych relacji z doradcą
JĘDRZEJ MARCINIAK, członek zarządu Credit Agricole
Współczesny świat daje nam, bankowcom, wiele możliwości, ale i stawia wiele wyzwań. Technologia rozwija się z niewyobrażalną prędkością, pozwalając bankom udoskonalać się, tworzyć nowe rozwiązania. Jednocześnie daje ona konsumentom do ręki coraz to nowocześniejsze urządzenia, z których oni bardzo chętnie korzystają. Świadczy o tym wzrastająca liczba aktywnych użytkowników bankowości internetowej czy coraz większy poziom smartfonizacji w Polsce. Dlatego uważam, że warto inwestować w technologię, tworzyć przemyślane rozwiązania, które rzeczywiście będą klientom potrzebne i będą dla nich użyteczne. Dla mnie bankowość to coś więcej niż proste transakcje. W wielu krajach udało się zbudować model, w którym doradca oferuje klientom swoisty rodzaj bezpieczeństwa w świecie finansowym, w którym jest czas i miejsce na doradztwo, rozmowę z klientem o jego realnych potrzebach, wątpliwościach. Uważam, że te budowane przez wiele lat relacje trudno zastąpić nawet najbardziej złożoną aplikacją. Dlatego, moim zdaniem, w przyszłości jest miejsce dla wszystkich kanałów kontaktu klienta z bankiem: e-banku, infolinii, bankowości mobilnej czy placówki bankowej. Zmieni się jednak ich rola, produkty — placówki już zaczęły oferować produkty z innych sektorów, np. ubezpieczenia. Zmieni się też rola doradców na bardziej relacyjną. Nad tymi więziami musimy już teraz mocno pracować, żeby były dla nas bazą do dalszego rozwoju. Zwróćmy też uwagę, że świadomość finansowa klientów nie zwiększa się w takim tempie jak technologia. Tym bardziej powinniśmy oferować im fachowe doradztwo i wsparcie. Wierzę, że w przyszłości nadal będzie miejsce dla banków i nadal będziemy potrzebni.



















































