- Ludzie myślą, że - by zostać supermodelką - wystarczy być ładnym, posiadać pewne predyspozycje fizyczne i być fotogenicznym. Jednak takich dziewczyn na świecie są tysiące, a topmodelek niewiele - o swojej karierze modelki oraz innych projektach podczas konferencji PB SPIN - Sukces, pasje, innowacje opowiedziała Anja Rubik.


- Przede wszystkim trzeba mieć duże marzenie i wierzyć, że to marzenie może się spełnić - twierdzi Anja, która zgromadzonym gościom pokazała fragment teledysku Georga Michaela "Too Funky". - Gdy miałam 10 lat, przewijałam kasetę z tym teledyskiem dziesiątki razy dziennie. Byłam zafascynowana tym światem, modelkami, które wydawały mi się silne, mocne i niezależne. Chciałam być częścią tego świata.
- Mając 14 lat postanowiłam, że znajdę agencję. Bardzo szybko stwierdziłam, że dużo tracę, nie będąc na miejscu - czyli w Paryżu, gdzie wszystko się dzieje. Jako 15-latka podjęłam bardzo trudną decyzję o przeprowadzce do Paryża, do miasta, gdzie nikogo nie znałam i nie mówiłam po francusku. Znalazłam 12-metrowe mieszkanie bez okna, pracę, brytyjską szkołę. Agencja była ze mnie zadowolona, ja zarabiałam pieniądze, ale stawiałam sobie poprzeczkę dużo wyżej. Chciałam pracować z fotografami, których albumy godzinami oglądałam w księgarniach i z magazynami, których strony wyrywałam sobie i przyklejałam na ścianie.
- Postanowiłam, że albo wykonuję ten zawód najlepiej, albo wcale. Zrobiłam listę 60 najlepszych fotografów na świecie, przedstawiłam ją w agencji i powiedziałam, że mają półtora roku na to, bym współpracowała z każdym nazwiskiem z tej listy, lub przynajmniej poznała tych ludzi, inaczej odchodzę z agencji i w ogóle ze świata mody.
- Sama chciałam nadać tor swojej karierze i nie czekać, aż potoczy się we właściwym kierunku. W Ameryce mówi się na to hope is not a strategy. W tym biznesie najwięcej jest karier jednosezonowych, a ja chciałam, by moja kariera trwała dłużej niż jeden sezon.
- Musiałam się nauczyć, że świat mody jest bardzo dyplomatyczny - kiedy i komu mówić "tak", a jeszcze częściej, kiedy i komu mówić "nie". Uważam, że trzeba być inicjatorem własnego losu i stwarzać sytuacje, które pomogą w rozwoju kariery.
- Na pewno Państwo byli w górach. Tam jest tak, że gdy się wdrapiemy na szczyt, to z niego widać kolejne, których wcześniej nie widzieliśmy, albo o których nie wiedzieliśmy. Także im dłużej pracowałam w biznesie modowym, tym bardziej zaczął mnie on inspirować, ale nie tylko od strony wybiegu, ale też tego, co się dzieje za kulisami. Wkrótce pojawiły się nowe projekty - współpraca z projektantami ubrań, własny magazyn modowy i linia perfum. Praca nad niektórymi trwała kilka lat. Czy można było to zrobić szybciej? Tak, gdybym użyczyła swojego nazwiska producentowi. Ale na to nie było mojej zgody.
- Zawierzam też swojej intuicji i na wiele projektów zgodziłam się, bazując na niej. Często też trzeba iść pod prąd i podejmować pewne ryzyko. Przede wszystkim wierzę w to, że każdy dostaje szansę, ale trzeba ją umieć wykorzystać. Moim motto jest, że "lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało".
- Bycie ładnym wystarczy, żeby zostać modelką, ale żeby być na szczycie, liczy się dużo więcej. Namawiam, by wykorzystywać talent i walczyć o swoje marzenia.
























































