Kolejny gigant internetowego handlu inwestuje w sieć tradycyjnych sklepów. Po amerykańskim Amazonie na taki ruch zdecydował się chiński Alibaba. Czy to sygnał, że branża zakupów online przestaje rosnąć?


Alibaba Group Holding zaoferowała równowartość 2,6 mld dolarów za notowaną w Hongkongu spółkę ze Intime Retail Group. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, nie będzie to pierwsze tego typu przejęcie. W 2015 roku Alibaba wydał 4,6 mld USD na Suning Commerce Group - sieć sklepów z elektroniką.
Intime posiada 29 galerii i 17 centrów handlowych w Chinach. Czyli na rynku, na którym Alibaba jest największym graczem w handlu internetowym. Oficjalnie celem przejęcia jest „uinternetowienie” sprzedaży w tradycyjnych sklepach.
Ale faktycznym motywem fuzji może być malejąca dynamika obrotów w handlu internetowym. Coś chyba jest na rzeczy, bo w zeszłym roku na inwestycje w fizycznie istniejące sklepy zadecydował się Amazon. Amerykański gigant internetowy otworzył już tradycyjną księgarnię. Firma testuje też model eksperymentalnego sklepu spożywczego – ma to być mariaż nowych technologii z tradycyjną, fizyczną lokalizacją.
Czy oznacza to powrót do tradycyjnych zakupów? Raczej nie. „Nie dzielimy świata na realną i wirtualną gospodarkę, tylko na stare i na nowe” – powiedział Daniel Zhang, CEO Alibaba Group.
Krzysztof Kolany
























































